Sporo mówi się o prymitywnym poziomie polskiej klasy politycznej. W porównaniu z poziomem polskich mediów to politycy są Himalajami intelektu. Gdyby mi ktoś udowodnił tak żenujący brak wiedzy w mojej dziedzinie, to popełniłbym rytualne seppuku lub przynajmniej wlazł do mysiej dziury. Tak drzewiej bywało…
Archiwum miesiąca: czerwiec 2010
Szczytne hasło Jarosława Kaczyńskiego jest tyleż puste, co nieprawdziwe. Puste, bo cóż to jest Polska? Kraj między Bugiem a Odrą? Czy może bardziej ludzie mówiący po polsku i czujący się Polakami? Nieprawdziwe podwójnie. Po pierwsze dlatego, że Polska bez Polaków nie znaczyłaby nic, Polska to właśnie Polacy i oni są najważniejsi. Po drugie dlatego, że sam kandydat w nie nie wierzy.
Niewątpliwa zaletą Korwina Mikke jest talent gawędziarski, potrafi z pamięci przywoływać rozmaite dawne wydarzenia, tworzyć z nich przykłady, cytuje fragmenty utworów literackich i oczarowuje słuchaczy erudycją. Inna zaletą kandydata jest to, że prezentuje proste i genialne pomysły na poprawienie rzeczywistości, ich wadą jednak jest to, że są kompletnie nierealne.
Wydawałoby się, że młodzi ludzie, których dojrzewanie związane jest nieodłącznie z XXI wiekiem, będą otwarci, logiczni i odporni na manipulację. Tak uważałem do niedawna. Wyborcy Janusza Korwina Mikke wyprowadzili mnie z błędu. Pod względem zdolności logicznego myślenia tkwią oni w mrokach średniowiecza.
Czy wpadki dyskwalifikują kandydata na prezydenta? Jakie wpadki? I dlaczego tylko wpadki Komorowskiego?
Mój profesor matematyki z liceum, oprócz wszelkich innych zasług, ma jedną i to dla mnie bardzo wielką. Jedną z pierwszych rzeczy, z którymi nas zapoznał, były podstawy logiki matematycznej. Dzięki niemu takie dziwaczne pojęcia jak koniunkcja, alternatywa, implikacja, czy równoważność zdań stały się dla mnie oczywistością.
Winston Churchill powiedział: Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu.
Gdy byłem małym chłopcem, wśród dzieciaków krążyła opowieść o czarnej wołdze, która porywała dzieci. Dziś zakonnik z Jasnej Góry opowiada nam o tajemniczych samolotach zsyłających powódź.
Pamiętajmy, że wolność jest darem, który trzeba szanować i kochać. Nie została nam dana raz na zawsze. My dziś jesteśmy depozytariuszami tej wolności i jeśli zmarnujemy, zniszczymy i zgubimy ten dar, to przyszłe pokolenia nie zbudują nam pomników. Każdy z nas ma prawo do wolności, do własnego zdania, do własnych poglądów.
Ponownie katastrofa w Smoleńsku. Po publikacji stenogramów rozmów na pokładzie samolotu. Wiemy jak. Nie rozumiemy dlaczego.