… we własnym kraju – mówi stare przysłowie o biblijnej proweniencji. Dziś te słowa mają wielorakie znaczenie. Paradoksalnie mogą być ostrzeżeniem dla Kaczyńskiego, który sam się już uważa za zbawcę ojczyzny i jednego z najmądrzejszych ludzi na świecie. Jednak do prezesa PiS bardziej pasuje ów żartobliwy regulamin szefa, który w punkcie pierwszym mówił, że szef zawsze ma rację, a punkt drugi odsyłał do pierwszego w przypadku, gdy szef racji nie ma. Drugim paradoksem jest, że Kaczyński, marząc o zostaniu zbawcą narodu, może faktycznie przejść do historii. Lecz znajdzie się w rzędzie ponurych postaci. Kolejne pokolenia postawią go w jednym rzędzie z Bolesławem Bierutem, Adamem Ponińskim, czy przywódcą Targowicy, Stanisławem Szczęsnym Potockim.
To całkiem realny scenariusz, jeśli PiS wygra nadchodzące wybory i dokończy swe niszczycielskie działania. A szanse na zwycięstwo partii Kaczyńskiego są duże. Może nas więc czekać wyjście z Unii Europejskiej, a co się z tym łączy usunięcie Polski z porozumienia Schengen. Wrócą kontrole na granicach, a może i wizy do Europy, bo chętnych na ucieczkę z Polski będzie zbyt wielu. Kompletna utrata wiarygodności za granicą może też doprowadzić do usunięcia Polski z NATO. A wtedy Rosja wyciągnie do Polski „pomocną” dłoń.
Być może kolejne pokolenia będą świadkami upadku Rzeczypospolitej. Klęski na miarę zaborów sprzed prawie dwustu trzydziestu lat. Niedawno czytałem tezę, że Polska nie przeżyje ekonomicznie kolejnych czterech lat rządów ludzi Kaczyńskiego. To zbyt optymistyczne. Popatrzmy na Wenezuelę. Chavez, a potem Maduro doprowadzili kraj do całkowitej ruiny gospodarczej, a dalej rządzą. Z Polską będzie podobnie. Czy 15 października wygra znów Kaczyński? To możliwe pomimo ogromnej mobilizacji partii opozycyjnych. Wciąż bowiem zbyt wielu ludzi lekceważy zagrożenie i zbyt wielu retoryka oblężonej twierdzy się podoba.
Mam nadzieję, że ten ponury scenariusz się nie ziści (choć oceniam go na 50%). Jednak to nie koniec zagrożeń. Ta władza ma na sumieniu tyle przestępstw, że nie mogą one pozostać bez kary. Ludzie Kaczyńskiego mają tę świadomość. Zwykle politycy w Polsce pozostawali bezkarni. Ale tym razem tak być nie może. Oni o tym wiedzą. Nie można więc wykluczyć, że mając władzę nad policją, tajnymi służbami i wojskiem (ze szczególnym uwzględnieniem WOT) zdecydują się na zwyczajny zamach stanu. To całkiem realny scenariusz. Niestety oznacza to natychmiastowe zawieszenie naszego kraju w Unii i w większości międzynarodowych organizacji, do których należymy. Miliardy funduszy unijnych odjadą wręcz ekspresowo i na zawsze. Pamiętajmy, że jeśli Polska opuści Unię lub z niej zostanie usunięta, to w przewidywalnym okresie nikt nas ponownie do niej nie przyjmie.