Franz Anton Mesmer był niemieckim lekarzem, który żył na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku.Wymyślił koncepcję magnetyzmu zwierzęcego i systemu leczniczego zwanego od jego nazwiska mesmeryzmem. Przeprowadzał zabiegi, które miały na celu przeniesienie siły magnetycznej na chorego.
Wszyscy wiedzą – jeśli się dość pilnie uczyli gramatyki – że nie wszystkie przymiotniki można w sposób prosty stopniować. W tej materii jest całkiem sporo wyjątków.
Cele „Białych” i „Czerwonych”, a nawet hrabiego Wielopolskiego były podobne – wyrwać Polaków z zacofania, osiemnastowiecznego prymitywizmu i ciemnoty. Różnili się metodami, którymi swe cele chcieli uzyskać. Historia negatywnie zweryfikowała wszystkich. Często działali sprzecznie, nie potrafili osiągnąć konsensusu, uważali, że wiedzą lepiej. Nie potrafili wciąż zrozumieć, że kraj znajduje się w wyjątkowej sytuacji i wygrać można tylko jednością. Mieli swoje stronnictwa, koterie, towarzystwa i wraz ze swoimi szlachetnymi intencjami doprowadzili do największego ludobójstwa w XIX wieku – Powstania Styczniowego. Wszyscy byli na swój sposób patriotami.
W Europie demokracja trzyma się mocno, pomimo populistycznych partii, pomimo podnoszących głowy nacjonalistów i odradzającej się czasem hydry neonazizmu. W tej demokratycznej Europie są też autorytarne tendencje.
Przyznam szczerze, iż pomyliłem się. Byłem przekonany, że prezes pozostawi Jęczącą Betty na stanowisku premiera, by dobitnie pokazać Schetynie i reszcie opozycji, że oni to mu mogą naskoczyć. Choć jak zobaczyłem napuchniętą, od całonocnego płaczu, Becię, to zwątpiłem.
Kraj ma na pewno ponad 150 miliardów dolarów długu zagranicznego. Inflacja sięga 653%. Wyobraźcie sobie, że macie dziś 653 złote, które są warte tyle, ile na początku roku warta była jedna złotówka. Możecie za to kupić bułkę.
Czerwona łuna z daleka zwiastowała nadejście nacjonalistycznego marszu patriotycznego. Cóż za ironia losu. To w całym kraju nigdzie nie było białych rac? Jakże ta czerwona łuna szydzi z bohaterskich okrzyków: „white power” i „biała dumna Polska”. Wyłączyłem telewizor, ciężko przecież oglądać takie upokorzenie. Postanowiłem posłuchać muzyki.
Gdy w Polsce Ludowej przestaliśmy wiele lat temu budować komunizm w wyniku gwałtownego sprzeciwu klasy robotniczej na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku, powstał pomysł budowy socjalizmu realnego. Odtąd mieliśmy się już nie porywać z motyką na słońce. Zaczęto budować socjalizm realny, w którym Polska miała rosnąć w siłę, a ludzie żyć dostatniej.
Historia ludzkości nie napawa optymizmem. Obok wielu cech ludzkich, które przyczyniły się do tego, że nasz gatunek zszedł z drzewa i zbudował cywilizację, jest nieśmiertelna i wszechobecna głupota. Jest ona czynnikiem tak porażającym i ogromnym w dziejach ludzkości, że niejeden uczony, filozof, czy artysta poświęcili jej swą uwagę.
W słynnej dystopii George’a Orwella „Rok 1984” przedstawiona została absolutnie totalitarna dyktatura przyszłości, która dysponowała fantastycznymi – jak na tamte czasy – możliwościami inwigilacji obywateli, prawie nieograniczoną siłą propagandy i potężnym aparatem przymusu.