Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Wielki Brat czuwa

W słynnej powieści George Orwella poznajemy wizję świata, jaki zgotowałby ludziom system komunistyczny, gdyby miał odpowiednie możliwości i warunki techniczne. Taka była przez dziesiątki lat interpretacja tej popularnej powieści science-fiction. Jednak czy to jedyna możliwa interpretacja? I czy jedyna słuszna? A może po prostu trzeba przyznać, że każda władza, której na to pozwolimy, prędzej czy później stanie się karykaturą z powieści 1984 Orwella?

Kilka dni temu zaczęły się pojawiać informacje na temat tajnego programu PRISM służącego do inwigilacji milionów ludzi, wdrożonego przez rząd Stanów Zjednoczonych. Informację podały największe tytuły prasowe – Washington Post i brytyjski The Guardian. Okazuje się, że od ponad sześciu lat największe firmy z branży IT udostępniają informację rządowi. Jest wśród nich na czołowym miejscu Microsoft (od jakiegoś czasu właściciel marki Skype), AOL, Google (w tym Youtube), Apple i Facebook.

Administrację Obamy najbardziej zaatakował New York Times: Na podstawie tajnego nakazu można zbierać dane i wydać rozkaz, aby zabić Amerykanina podejrzanego o terroryzm. I dzieje się to za przyzwoleniem prezydenta, który już raz obiecał przejrzystość i odpowiedzialność.
Dodajmy, że dane zbierane są przez firmy o międzynarodowym zasięgu, mające miliony użytkowników za granicą, więc tak naprawdę na podstawie tajnych przepisów amerykańskich można zabić też Brytyjczyka, Szweda lub Polaka, jeśli administracja waszyngtońska uzna to za właściwe dla poprawy bezpieczeństwa Ameryki. Przy czym, aby było jasne – mogą zabić dowolnego człowieka w jego własnym kraju i jego własnym domu, bo tajne prawo amerykańskie na to pozwala.

Tajny program PRISM powstał w 2007 roku po fiasku programu monitorowania danych bez nakazów sądowych, który ustanowiono za czasów George’a W. Busha. Tamten pomysł został skompromitowany przez media, władze musiały z niego zrezygnować. Program obecny zyskał aprobatę Sądu Najwyższego (na tajnym rzecz jasna posiedzeniu) i sprowadza się do kontrolowania całego ruchu wymienionych już wyżej firm. W czterech tajnych orzeczeniach sąd zgodził się na dostęp do ogromnych zbiorów danych, podkreślając, że rząd dysponuje odpowiednimi procedurami, które do minimum ograniczą zbieranie danych na temat obywateli USA bez nakazu – informuje Washington Post. Dziennikarze New York Times przypominają z kolei, że Obama jako kandydat na prezydenta, krytykował Busha za działania, jakie dziś podejmuje jego własna administracja. Brytyjski Guardian ujawnił zaś informację że operatorzy sieci komórkowych zobowiązani są do przekazywania Agencji Bezpieczeństwa Narodowego danych o rozmowach wszystkich swoich klientów: numerów rozmów, czasu ich trwania i miejsca. Dodatkowo nie mają prawa informować, że takie dane przekazują.
Oczywiście wszystkie pytane o sprawę firmy twierdzą, że nic nie wiedzą o żadnym tajnym programie i takowy wcale nie istnieje. Biały Dom broni prawa do zbierania wszelkich informacji, ponieważ uważa, iż jest to potrzebne dla obrony przed terrorystami, choć nie potwierdza istnienia programu, a prokurator generalny rozpoczyna śledztwo w sprawie, kto jest winien przecieku w sprawie tego rzekomo nieistniejącego programu. Sam Orwell by tego nie wymyślił.

5/5 - (1 vote)

2 komentarze “Wielki Brat czuwa”

Możliwość komentowania została wyłączona.