Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Akustyka, kable i stara szafa

Interesując się dziedziną potocznie zwaną audio, zaglądam często na duże forum skupiające tzw. audiofilów, czyli Audiostereo.pl. Tak to już jest, że wśród ogromnej populacji spora większość nie przywiązuje wagi do strony technicznej słuchanej muzyki. Z jednakową radością pójdą na koncert, wysłuchają swego ulubionego wykonawcy na głośniczkach komputerowych lub przenośnym odtwarzaczu. Nieliczna zaś mniejszość ma duże wymagania w stosunku do źródła odtwarzanej muzyki. Czasami do tego stopnia, że słuchają tylko muzyki dobrze zrealizowanej technicznie i w zasadzie cały artyzm oraz emocje związane z przeżyciami artystycznymi giną w technicznych szczegółach.
Audiofilskie dyskusje często toczone są na pograniczu choroby umysłowej i szczególnej niby-technicznej religii. Oczywiście każdy audiofil marzy o jak najlepszym sprzęcie grającym i podejmuje wiele działań w tym kierunku. Na forum jest sporo ludzi z takim pozytywnym fiołem. Są miłośnicy DIY (do it yourself), którzy nie bez racji uważają, że wiele konstrukcji, które kosztują nieraz dziesiątki tysięcy złotych można samemu wykonać w porównywalnej jakości za znacznie mniejsze pieniądze.
Są miłośnicy dźwięku lampowego – sam się do nich zaliczam. Są specjaliści od akustyki, którzy dobrze wiedzą, jak przygotować idealny pokój do odsłuchów, choć często oznacza to zmiany na tyle nieestetyczne, iż żonaci audiofile mają poważne problemy domowe.
Jest też grupa właścicieli najwyższej klasy urządzeń, potocznie noszących nazwę hi-end. Kupują oni przewody i kable w wyższych cenach niż reszta wzmacniacze. Wielu z pozostałych chciałoby dostąpić tej audio nirwany, tego boskiego wiatru w uszach, a więc emocjonują się srebrnymi kablami, kablami maczanymi w ciekłym azocie, kablami w teflonie o specjalnie ukształtowanej strukturze przepływu w kabinach kriogenicznych.
To z kolei daje podstawę istnienia sporej grupie, tak zwanej branży, która zajmuje się głównie sprzedawaniem akcesoriów z pogranicza magii i oszustwa.
Wbrew czarnowidztwu niektórych Polska nie jest Chinami Europy i miejscem, w którym produkuje się wyłącznie najprostsze przedmioty, które nie wymagają żadnej myśli technicznej. W interesującej nas dziedzinie też znaleźć można niezła perełkę.

Z lotu ptaka
Z lotu ptaka

Reportaż z tego dziwnego miejsca znalazłem w miesięczniku Hi-Fi z kwietnia tego roku. Wygląda to jak tajne budynki NASA w Roswell. A jest to zbudowane z zastosowaniem najnowszych technologii i bardzo starych zasad akustyki polskie studio nagrań*.
Alwernia Studios
Alwernia Studios

Szukających opisu pozwolę sobie odesłać do wspomnianego już miesięcznika, a pozostałym tylko wspomnę, że nowoczesna technika może zdziałać cuda, ale tylko w oparciu o solidne podstawy naukowe i logiczne.
Nie bez powodu o tym piszę, bowiem wiara w kable, które zmniejszą (zwiększą) ilość basu (sopranów) w sposób diametralny i magiczne płytki podkładane pod transformatory lub kolumny głośnikowe, które z kolei poprawią stereofonię i nadadzą lekkości dźwiękowi oraz inne wynalazki z tego zakresu plasują się na tym samym poziomie co wiara w zamach smoleński i ogólnoświatowy spisek przeciw Polsce.
Przejście fali dźwiękowej do gęstego ośrodka
Przejście fali dźwiękowej do gęstego ośrodka

Zasad akustyki nie można lekceważyć, jeśli się myśli o naprawdę dobrym dźwięku. Dotyczy to zarówno budowy zestawów głośnikowych, jak i późniejszego ich ustawienia w pokoju oraz ewentualnego wpływu odbić, tworzących się fal stojących oraz mebli i dodatków w rodzaju kolców lub podkładek z granitu. Z reguły dobry dźwięk jest wypadkową bardzo wielu czynników, a akustyka ma w tym dużo większy udział niż srebrne interconnecty.
A stara szafa? Czyżbym chciał tylko wypozycjonować się kosztem znanej powieści C.S. Lewisa? Otóż, gdy zaczynałem swą przygodę z audio, okazało się, że kapryśna pani akustyka nie pozwoliła mi zastosować najwygodniejszego wówczas ustawienia mebli i sprzętu (czyli kolumny na dłuższej ścianie pokoju). Dźwięk był fatalny, na niektórych częstotliwościach robiła się fala stojąca i z pokorą musiałem pomyśleć o przemeblowaniu. Przemeblowanie w końcu okazało się diametralne, ponieważ stara sosnowa szafa radośnie buczała sobie wraz z kolumnami na poziomie około 60Hz, wesoło przy tym trzaskając drzwiami. Problemy ze zbyt akustycznie podatnymi sosnowymi meblami skończyły się zmianą mebli w pokoju.
Ciekawe, czy srebrne kable za 7 tysięcy euro by też pomogły? 😉

* Jak słusznie mi zwrócono uwagę jest to studio filmowe i nagraniowe, zatem umieszczam sprostowanie (przyp. autora)

2 komentarze “Akustyka, kable i stara szafa”

Możliwość komentowania została wyłączona.