Samorząd aptekarski, podobnie jak inne korporacje zawodowe, chciałby ograniczyć konkurencję na rynku leków i medykamentów. Lobby aptekarskie uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest wyeliminowanie z rynku aptek sieciowych, które – podobnie jak dyskonty na rynku spożywczym – stanowią trudną konkurencję.
Co by było gdyby – pomijając brak podstaw prawnych – zlikwidować apteczne dyskonty?
Po pierwsze, zdrożałyby lekarstwa, ponieważ hurtownia daje większe rabaty przy dużych zakupach, to oczywiste prawo rynku. Po drugie, leki rzadziej stosowane lub po prostu drogie byłyby dostępne jedynie na zamówienie, a realizacja zamówienia wydłużałaby się do takiego czasu, jaka byłaby częstotliwość zamawiania leków w danej aptece. Okazałoby się to problemem głownie dla pacjentów z mniejszych miejscowości, gdzie na leki oczekiwałoby się dłużej.
Ponadto korporacja aptekarska szybko chciałaby ograniczać liczbę powstających aptek i wprowadzać utrudnienia oraz dodatkowe haracze, bo przecież zarządy korporacji z czegoś muszą żyć. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego scenariusza, niech przyjrzy się działaniom korporacji prawniczych.
Co „zyskaliby” wszyscy Polacy? Droższe leki i utrudniony dostęp do nich. Kto zatem chce nam zafundować ustawę, która spowoduje podwyżkę cen lekarstw i utrudni dostęp do nich? Odpowiedź jest prosta – prezes Kaczyński i jego partia. Wydaje się to niezrozumiałe. PiS jako partia mówiąca o sprawiedliwości społecznej i broniąca biednych, tutaj staje w obronie grupy – wcale nie najbiedniejszej – kosztem całego społeczeństwa. Kolejny strzał w stopę? Nie sądzę.
Członkowie samorządu aptekarskiego, to grupa mocno niezadowolona z rozwoju aptek sieciowych, która finansowo straciła, a jednocześnie jest to reprezentacja starszych farmaceutów, często w wieku emerytalnym. Potencjalnie jest to tzw. „target” PiS. Prawo i Sprawiedliwość nie może liczyć na poszerzenie elektoratu w taki sam sposób, jak pozostałe partie. Nikogo, kto odnajduje się jakoś w rzeczywistości, nie przekona. Musi odwoływać się głownie do wyborców starszych oraz w rozmaity sposób niezadowolonych z gospodarki rynkowej. Prezes Kaczyński właśnie odkrył kolejną niszę do zagospodarowania. Aptekarze są zadowoleni, bo właśnie doceniono ich „misję społeczną” i obiecano zadbanie o aptekarskie portfele. A że kosztem innych wyborców PiS? Może nie zauważą.
6 komentarzy “Jeden aptekarz – droższe leki”
Przecież Rezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o refundacji leków, która wprowadza urzędowe ceny i marże na leki finansowane ze środków publicznych.
Ustawa uniemożliwi promocje. Żadnego leku refundowanego nie będzie można sprzedać taniej, niż ustali ministerstwo z producentem. To ma wyeliminować walkę aptek o pacjenta. Ceny i marże będą stałe. Producent, który zaoferuje lek taniej, zapłaci karę w wysokości aż 3 proc. obrotów lub trafi do więzienia nawet na 8 lat.
Wprowadzenie sztywnych cen i marż przeczy zasadom wolnego rynku, a hurtownie i apteki pozbawia możliwości konkurowania.
Taka jest właśnie polityka Platformy Oszustów.
Byle oszczędzić na pacjencie, a swoim dać dorobić.
Pacjenci zapłacą więcej. Producenci opuszczą ustalone z resortem ceny o 10 proc. (bo nie będzie promocji), ale to automatycznie obniży dopłaty do innych leków. Bo ministerstwo ustala poziom refundacji w oparciu o lek najtańszy z danej grupy. A więc dopłaty do droższych leków będą niższe. Pacjenci zapłacą średnio o 17,5 proc.
Takie skutki przewiduje firma PharmaExpert.
*
Oto co zapowiada prezes Kaczyński:
-refundacja leków zastępczych
-likwidację sieci aptek
-zniesienie NFZ
bardzo mi to odpowiada i widzę w tym pozytywne skutki dla pacjentów, zwłaszcza likwidacja NFZ.
Obie ręce na PiS!
Używając eufemizmu – z ekonomii Nobla byś nie dostał, father bossie. Ustawa, o której piszesz, to jest właśnie krok w stronę małych aptek i indywidualnych aptekarzy. Małych bowiem nie stać, aby np. sprzedawać przez miesiąc witaminę c za jeden grosz. Właśnie dlatego wprowadzono wprowadzono tę ustawę, ale dotyczy ona tylko tych leków, które są refundowane przez państwo – aby kompletnie nie zabić wolnej konkurencji wśród aptek.
Co do obietnic Kaczyńskiego – obecnie leki zastępcze tez są refundowane i na dodatek aptekarze mają obowiązek informowania o tym, że istnieją tańsze leki zastępcze. Kilkakrotnie sam się z tym spotkałem w ostatnim czasie. Jakiś czas temu były tzw. kasy chorych – rząd Millera zmienił to i zrobił NFZ. Takie „rewolucje” są po to, by dać stanowiska swoim ludziom i generują duże koszty. Zamiast NFZ coś musi być.
Witam.
Pozwolę sobie na własny komentarz i zaprezentowanie własnych poglądów i doświadczeń.
Autor bloga pisze :
„Lobby aptekarskie uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest wyeliminowanie z rynku aptek sieciowych, które – podobnie jak dyskonty na rynku spożywczym – stanowią trudną konkurencję.”
Niekoniecznie.Sprzedaż leków to nie to samo co sprzedaż kartofli,marchewki,nabiału i mięsa.W dyskoncie spożywczym sprzedawcą może być byle matoł ale leki musi sprzedawać osoba z odpowiednimi kwalifikacjami.
„Co by było gdyby – pomijając barak podstaw prawnych – zlikwidować apteczne dyskonty?”
Cóż – gdybać każdy może…
„Po pierwsze, zdrożałyby lekarstwa, ponieważ hurtownia daje większe rabaty przy dużych zakupach, to oczywiste prawo rynku.”
Jeżeli ceny leków mają być regulowane to co komu zdrożeje? Lek za tę samą cenę sprzeda apteka sieciowa i indywidualna.
„Po drugie, leki rzadziej stosowane lub po prostu drogie byłyby dostępne jedynie na zamówienie, a realizacja zamówienia wydłużałaby się do takiego czasu, jaka byłaby częstotliwość zamawiania leków w danej aptece. Okazałoby się to problemem głownie dla pacjentów z mniejszych miejscowości, gdzie na leki oczekiwałoby się dłużej.”
Odnośnie „po drugie” akurat opisywaną sytuację znam z własnego doświadczenia.Przy swoich schorzeniach niestety muszę zażywać leki drogie i apteka sieciowa w dużym mieście,w której się zaopatruję też oferuje je wyłącznie na zamówienie.Mało tego – to samo dotyczy stosunkowo tanich,dostępnych bez recepty materiałów opatrunkowych jeżeli chce się kupić kilka opakowań.Akwizytorzy z hurtowni dojeżdżają do aptek natychmiast po zamówieniu i nie ma znaczenia gdzie jest apteka.
Jako klient i pacjent nie widzę żadnej roli Kaczyńskiego w tym sporze chociaż naprawdę on nie jest z mojej bajki.
@Michał:
Jeżeli ceny leków mają być regulowane to co komu zdrożeje?
Ceny leków są regulowane wyłącznie w zakresie refundowanych, a to tylko mały procent wszystkiego.
Akwizytorzy z hurtowni dojeżdżają do aptek natychmiast po zamówieniu
W moim mieście tak jest. Lekarstwo dociera na drugi dzień. Jednak już na wsi 50 kilometrów dalej są to 3 albo 4 dni.
nie widzę żadnej roli Kaczyńskiego w tym sporze
Ja też, ale to on złożył obietnice, o których pisałem.
To tak krótko, żeby wyjaśnić, iż nie wymyśliłem sobie sprawy.
Barak podstaw prawnych to jak rozumiem magazyn gdzie przechowuje się stare Dzienniki Ustaw? 😛
A na poważnie, o jakich działaniach korporacji prawniczych konkretnie piszesz, bo ja akurat robię w tej branży, a nie wiem o co ci chodzi?
A jak mówimy o farmacji – dziwi mnie że jedziesz na samorząd aptekarski, a nawet słowem nie wspominasz o najnowszych pomysłach NFZ na tym polu, które w pierwszym rzędzie uderzą właśnie w pacjenta (jak zwykle). Jakaś fobia w stosunku do samorządów zawodowych czy co?
@wujek_manfred:
Dzięki za wskazanie błędu. Niestety moduł sprawdzania pisowni nie jest tak dobry, by wychwycić takie kwiatki.
Wyobraź sobie, ze w zakresie oświaty nie ma żadnej karty nauczyciela, ale jest silna korporacja, która wymaga, aby każdy nauczyciel zanim dostanie prawo nauczania odbył aplikację. Korporacja sztucznie zaniża liczbę nauczycieli, bo wtedy mają oni więcej godzin i więcej zarabiają. Bunt społeczny chyba byłby nieunikniony (zakładam, że nie ma darmowych szkół).
Tak było z możliwością dostania się na aplikację po studiach prawniczych. Celowała w tym korporacja adwokacka. Nie interesowałem się tym od jakiegoś czasu, ale wiem, ze tak było. Jeśli już nie jest – czy to zasługa samej korporacji, ze pozbawiła się pewnych praw własnych?
Nie znam pomysłów NFZ? Czy coś nowego się pojawiło?
Fobia? Nie. O aptekarzach wiem co nieco z pierwszej ręki. Ten aptekarski samorząd to naprawdę jest środowisko głownie emerytów i do zagospodarowania przez PiS. Nie mają oni mocy, jaką miała np. korporacja adwokatów. Ale tym łatwiej ich zmanipulować.