Jaka jest obecnie narracja historyczna lewicy? W zasadzie identyczna jak pisowska. Z pominięciem sprawczej roli wielkiego wodza i prezesa, czyli Jarosława Kaczyńskiego. Wcześniej lewica zwracała baczniejszą uwagę na prawa człowieka i wolności obywatelskie.
Nie martwcie się drodzy rodacy. Naszego bezpieczeństwa, także cyfrowego, strzegą największe umysły w kraju. Jesteśmy najlepsi na świecie. Nikt nie jest tak bezpieczny jak Polska.
Akcja obrażania wyborców dziwnie koresponduje z awanturami wywołanymi przez drugorzędnych aktywistów lewicowych w mediach. Najpierw awantura przeciw akcjom promującym czytanie, bo to rzekomo jest rodzaj rasizmu poniżający tych, którzy nie czytają. Potem deprecjonowanie wykształcenia wyższego. A na koniec Czarzasty dorzuca do pieca z pierwszego szeregu.
12 maja 1926 roku Piłsudski, wraz z częścią wiernych sobie oddziałów wojskowych, dokonał zamachu stanu i przejął władzę. To był koniec demokracji, początek autorytaryzmu, a w konsekwencji droga Polski na manowce.
Pod koniec XIX wieku powstała nowela Marii Konopnickiej „Miłosierdzie gminy”. Fabuła jest bardzo prosta. W szwajcarskiej gminie Hottingen opieka nad starymi ludźmi polega na specyficznie pojętej filantropii.
Gdy uświadomimy sobie ciągłość procesów historycznych, to szybko okaże się, że Konstytucja Trzeciego Maja ma znaczenie wyłącznie mitologiczne. A kiedy kraj odzyskiwał niepodległość po 123 latach zaborów, uchwalona niegdyś konstytucja była już rażąco konserwatywnym zabytkiem muzealnym.
Jarosławowi Kaczyńskiemu nie można odmówić sprytu. Ostatnia awantura w gronie partii opozycyjnych świadczy o tym, że znów rozegrał część posłów tak, jak chciał. Co się właściwie stało?
Kilka lat temu internet obiegła wiadomość związana z wizytą ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego w Japonii. Prezydent wraz z osobami towarzyszącymi miał rzekomo skakać po krzesłach w parlamencie japońskim. Była to nieprawda, ale propagandowy atak został przeprowadzony z dużą determinacją z maksymalnym wsparciem polityków PiS. I tak Komorowski do dziś skacze po krzesłach, choć nie skakał.
Prawdopodobnie pierwotna nazwa projektu, który powstał w otoczeniu Ministra Edukacji i Nauki, brzmiała Narodowy Instytut Kopernikański. Nazwa docelowa będzie inna, bo skrót byłby identyczny z tym, który ma Najwyższa Izba Kontroli. Nowa instytucja miałaby zastąpić obecną Polską Akademię Nauk.
Czy można fałszowanie historii rozciągnąć aż do średniowiecza? Po to by utrwalić istniejące dziś podziały i animozje pomiędzy współczesnymi trendami politycznymi? Ależ można. Tak właśnie czyni jeden ze znanych profesorów.