W telewizyjnym studio dyskutowali luminarze kultury, pytani przez Znanego Dziennikarza, czy potrzebne są nam autorytety i kto autorytetem być może. Odpowiadała Sławna Pisarka i Znany Aktor, swoje uwagi wtrącał również Znany Młody Dziennikarz oraz Popularny Satyryk Internetowy. Niestety, co lepsze autorytety (niektóre niedawno) pomarły, stąd i autorytety dyskutujące w telewizji o autorytetach jakoś nie do końca skłaniały, aby ulec autorytetom w tej dyskusji o autorytetach.
Hanna Malewska nadała swej powieści tytuł genialny. Symboliczny i metaforyczny, a w pewnym sensie puentujący zmiany, które zachodziły w Europie po upadku Cesarstwa Rzymskiego w 476 roku. Jednak sama powieść zachwytu już nie budzi. Można mieć zastrzeżenia nie tylko do dość chaotycznej i suchej narracji, ale także do punktu widzenia autorki, której katolickie korzenie narzuciły interpretację historii, wykraczającą poza obiektywizm.
Hiszpania była przez wiele wieków opoką Kościoła Katolickiego. To tu narodziła się Święta Inkwizycja. To właśnie w Hiszpanii katolicyzm był najbardziej związany z tronem, a jednocześnie najbardziej zacofany i restrykcyjny, a Kościół Katolicki najbardziej zaborczy, władczy i pazerny. To musiało prowadzić do buntu. W XIX wieku rosnące antyklerykalne nastroje prowadziły nawet do konfliktów zbrojnych. Wojna domowa w drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku wybuchła, gdy Kościół i środowiska arystokratyczne sprawujące władzę od wieków, nie potrafiły się pogodzić z wynikiem wyborów i powstaniem demokratycznej republiki. Wygrała arystokracja, nacjonaliści i totalitarni zwolennicy Kościoła. Hiszpania na długo pogrążyła się w mroku totalitaryzmu, cenzury, zacofania i władzy wszechwładnego kleru. Kościół w Hiszpanii zawsze był kościołem władców, nie biedaków.
Jakie słowo zrobiło największą karierę w ciągu ostatniego roku? Pewna moja znajoma – przypuszczam, że nie chciałaby, aby ją tu wymienić w takim kontekście – osoba raczej spokojna i zrównoważona, stwierdziła, że tym słowem na pewno jest kurwa. Jeśli byśmy brali pod uwagę wypowiedzi politycznej publiczności, jest duże prawdopodobieństwo, że to właśnie słowo używane było bardzo często.
Jednak nie w tym rzecz. Chodzi o słowo, które nadało ważny, wręcz kluczowy sens wypowiedziom polityków Prawa i Sprawiedliwości. Bez którego znaczenie ich deklaracji by zbladło, poszarzało i nie miało pożądanej wyrazistości. Tym słowem jest także.
Wczoraj skończyła się kadencja Andrzeja Rzeplińskiego w Trybunale Konstytucyjnym, a dziś skończyło się legalne i zgodne z konstytucją działanie Trybunału. Ktokolwiek kiedyś po zmianie władzy będzie chciał podważyć wyroki Trybunału, od dziś zaczynając, nie będzie miał z tym żadnego kłopotu.
Od sześciu lat z każdą kolejną teorią spiskową, z każdą zgniecioną przez ekspertów Macierewicza puszką i rozgotowaną parówką błagamy niebiosa, by to był już najwyższy poziom absurdu tych kretynów. Ale los postanowił nas doświadczyć. Nie ma granic, nie ma najwyższego poziomu zidiocenia. To, co dziś wydaje nam się szczytem, jutro zostanie pobite przez kolejnego Macierewicza, Waszczykowskiego lub Kurskiego. Dla Dobrej Zmiany nie ma przypadków. Albo wszystko wychodzi, jak chcą, albo jest zamach.
Czytaliśmy niegdyś Marqueza jako alegoryczną opowieść o dyktaturze. Oczywiście każdy wiedział, że Marquez pisał o realiach latynoskich, a przecież w Ameryce Południowej i na Karaibach aż się roiło od dyktatur. Jednak chcieliśmy też choć trochę odnieść tę książkę do naszej polskiej rzeczywistości. Poszukać podobieństw do Bieruta, Gomułki lub Gierka i […]
Dawno temu słyszałem starą żydowską anegdotę o biednym Żydzie, który skarżył się rabinowi, że nie jest już w stanie wytrzymać w swoim malutkim dwuizbowym mieszkanku. Rabin kazał mu kupić pieska, po tygodniu zaprosić jeszcze teściową, a po następnym zacząć hodować w mieszkaniu kozę. Gdy biedak był już bliski szaleństwa, rabin […]
Gdy Jacek Kaczmarski napisał w 1978 roku słowa piosenki „Mury”, które potem stały się nieoficjalnym hymnem „Solidarności”, pieśnią sprzeciwu i nadziei, zwracaliśmy uwagę na słowa refrenu, które mówiły, że „mury runą”. Nie chcieliśmy słuchać tego, co Kaczmarski śpiewał dalej. Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas I z pieśnią, […]
W czasach, gdy chodziłem do podstawówki, słów „Marszu Gwardii Ludowej” musieliśmy się uczyć wszyscy. Słowa My ze spalonych wsi, my z głodujących miast pasowały do naszego życia wręcz doskonale. Za sobą zostawiliśmy wojnę i zgliszcza, ale też tradycję, kulturę i dobre wychowanie. Polska Ludowa była krajem dziadowskim i dziadostwo podniesiono […]