Akcja powieści Davida Mitchella rozgrywa się w wielu miejscach i czasach jednocześnie. Początkowo wydaje się, że są to oddzielne opowiadania z morałem.
O sztuce
Rozczaruję dziś miłośników chocholego tańca, czyli polityki. Ostatni taniec to nie podsumowanie wątpliwej logiki ostatnich wymysłów ekipy Kaczyńskiego na „becikowe” do pełnoletności. Do szpitala na oddział psychiatryczny, ja mam ciekawsze tematy.
Źli ludzie nie lubią śpiewu, tańca i muzyki – mówiła moja babcia, gdy byłem jeszcze mały. Coś w tym jest. Od zarania dziejów człowiek przeżywa swe wzloty i upadki, a potem o nich śpiewa i tańczy. Zwykle ci, którzy chcieli zniewolić ludzi, zabraniali im śpiewać, tańczyć, grać. Źli ludzie opanowali […]
Wrzesień się kończy, więc pora na kolejny odcinek o głupocie. Tym razem rewolucyjna zmiana. Po pierwsze – zwycięzcą, czyli głupkiem miesiąca nie jest polityk.
Myśleliście o tym, że to dzieci zwykle potrzebują superbohaterów? Choć w naszym kręgu kulturowym nie był to nigdy komiksowy Superman. Za to był Winnetou. Szlachetny, mądry i odważny wódz plemienia skazanego na zagładę. Ten, który miał świadomość, że jego lud odchodzi w przeszłość i że on sam również odejdzie. Taki typowo europejski nasz bohater, nie do zaakceptowania w Ameryce. Na dodatek – o zgrozo – wymyślony przez Niemca. Kto z nas nie płakał, gdy Winnetou umierał na rękach swego przyjaciela Old Shatterhanda?
Zawsze lubiłem muzykę, którą często wrzuca się do jednego worka pod wspólną nazwą „etniczna”. Szkoda, że w Polsce ten gatunek muzyki ograniczył się do jednej płyty Kajah nagranej z Bregovićem i garstki piosenek zespołu Brathanki, choć nie można pominąć perełki jaką była realizacja Grzegorza Ciechowskiego – „Piejo kury piejo”. Trochę stylizowanej góralszczyzny też wiosny nie czyni.
One of these mornings
You’re going to rise up singing
Then you’ll spread your wings
And you’ll take to the sky
Martin Eden – literackie alter ego autora (do pewnego tylko stopnia rzecz jasna) to interesujący, silny i pierwotny młody człowiek, który przez przypadek dostaje się „na salony”. Ratuje życie innemu młodemu człowiekowi, który z wdzięcznością wprowadza go jako przyjaciela i przedstawia rodzinie. Prostacki i prymitywny Martin nie jest jednak pozbawiony inteligencji i dostrzega świat kultury, finezji i piękna, o którego istnieniu nie miał wcześniej pojęcia.
Polskie ślady w Barcelonie? Tym razem w przeciwieństwie do Anglii, Francji lub Niemiec nie jest to polski hydraulik, sezonowy zbieracz truskawek, czy ogórków. Znaczenie częściej usłyszycie o żonach z Polski, bratowych lub teściowych z kraju nad Wisłą.
Literatura spoza głównego nurtu. Warto przeczytać.