Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Śmierć bohatera

Superbohaterowie to specjalność Ameryki. Superman, Spiderman, Batman, Kapitan Ameryka i inni. Wspaniali, wyjątkowi, dysponujący nadnaturalnymi mocami, ratują świat, czyli Amerykę. Bo tak naprawdę reszta świata się nie liczy, co nie jest Ameryką, to nie jest wcale. Komiksy z superbohaterami, filmy z superbohaterami – dlaczego to właśnie Amerykanie tak bardzo potrzebują wyjątkowych i obdarzonych wyjątkową mocą postaci. Przecież to oni tworzą imperium, to oni są najpotężniejsi i najbogatsi, to oni mogą krzyczeć wzorem Obamy – Yes, we can.
A może tak naprawdę to są tylko małymi przestraszonymi dziećmi i wcale nie wierzą w ten swój złoty amerykański sen? Potrzebują bohatera, by uratował ich przed potworami, które się czają pod łóżkiem.
Myśleliście o tym, że to dzieci zwykle potrzebują superbohaterów? Choć w naszym kręgu kulturowym nie był to nigdy komiksowy Superman. Za to był Winnetou. Szlachetny, mądry i odważny wódz plemienia skazanego na zagładę. Ten, który miał świadomość, że jego lud odchodzi w przeszłość i że on sam również odejdzie. Taki typowo europejski nasz bohater, nie do zaakceptowania w Ameryce. Na dodatek – o zgrozo – wymyślony przez Niemca. Kto z nas nie płakał, gdy Winnetou umierał na rękach swego przyjaciela Old Shatterhanda?
Nasi bohaterowie są kompletnie inni od tych amerykańskich cudaków w śmiesznych ubrankach. Jednak mają duszę.
Geralt – bohater cyklu powieści stworzonych przez Andrzeja Sapkowskiego – jest wiedźminem w świecie opanowanym przez rozmaite potwory, a że jest to świat fantastyczny, więc i potwory są fantastyczne, od strzygi po ludzi. Tak, okazuje się z biegiem czasu, że Geralt coraz częściej walczyć musi nie z fantastycznymi potworami, ale z ludźmi. Geralt doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest nikim ważnym, że nie jest zbawcą narodów, że nie uchroni świata przed wojnami i nieszczęściami. Jednak ta wiedza nie czyni jego życia łatwiejszym. Jego celem jest ochrona Ciri, dziecka niespodzianki, które zostało mu przeznaczone, jego przybranej córki. Choć Geralt wie, że nie jest w stanie jej ochronić, to ona sama musi zbudować swą moc, aby obronić się przed światem, w którym zewsząd czyhają wrogowie. Mimo wszystko Geralt, mały pionek w tej grze królów i czarodziejów, dokonuje niemożliwego. Wygrywa wszędzie tam, gdzie można by było spodziewać się jego klęski. Potrafi być sprytniejszy niż tajne służby królów, bardziej przewidujący niż czarodzieje, rozbija wrogów swą determinacją i poświęceniem. W wersji amerykańskiej superbohater odleciałby w końcu na biegun północny w swym obcisłym kostiumie, aby tam czekać w gotowości do ratowania świata, czyli Ameryki
Jednak Geralt umiera i dzieje się to w chwili, gdy najmniej się tego spodziewamy. Zwyciężył wszystkich. Pokonał potwory, a co najważniejsze pokonał i najpotężniejszego czarodzieja, i najpotężniejszego z królów. Ciri jest bezpieczna, choć jest bezpieczna także swą własną mocą.
Kto pokonał Geralta? Rozszalały nienawiścią motłoch. Geralt nie ginie pokonany przez rycerza, bazyliszka, ani czarodzieja. Geralt ginie z rąk matołkowego, śmierdzącego gnojem pachołka, który rzuca widłami. Zaiste niespodziankę robi nam autor na koniec. Zamiast fantastycznie, robi się tak jakoś prawdopodobnie, prawdziwie i smutno. To ma być ten Neverland? Fantastyczny świat? Bohater ginie z rąk prostaków, motłochu?
Nieco ponad sto lat temu, w prawdziwym świecie umarł mało znany bohater. Umierał z dala od stron rodzinnych, pozbawiony majątku, należnego mu w świecie miejsca, ba nawet nazwiska. Opłakiwały go tylko dzieci i żona cudzoziemka. A los swój określił wiele lat wcześniej jednym odważnym lub może szaleńczym czynem. Co myślał o swym życiu mój pradziadek? Czy warto być bohaterem? To dobre pytanie.
Szkoda tylko, że na dobre pytania nie ma nigdy dobrej odpowiedzi.

Oceń felieton