Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Zabawa w statystykę

Aby nie zabrakło tematów, media wciąż eksploatują niedawne wybory. Trwa giełda pomysłów politycznych o rozmaitym prawdopodobieństwie – od pomysłu na secesję w PiS do rzekomego rozpadu PO z powodu walki o władzę. Jest to zwykle podgrzewanie atmosfery, bez większego odniesienia do rzeczywistości. Trochę ciekawsza jest statystyka.

Statystyka OBOP
Statystyka OBOP

Z zestawienia OBOP na przykład wynika, że poparcie dla PiS przenosi się na wchód i znika na zachodzie. Można zatem spodziewać się, że za jakieś cztery lata jedyną enklawą poparcia Jarosława Kaczyńskiego będzie Białoruś. Może Łukaszenka udzieli prezesowi azylu politycznego?
Niektóre gazety proponują swoiste wyborcze gender studies. Kogo wybierały kobiety? Tuska chętniej, a Palikota mniej chętnie. Nie ma się co dziwić, większość kobiet docenia stabilność i bezpieczeństwo. Tusk nie zwiastuje rewolucji. Nie zaskakuje też podział głosów według wykształcenia. To było wiadomo wcześniej, ze wyborcy PO częściej mają wyższe wykształcenie. W bajki o bombie termobarycznej i rozpylonym helu nie uwierzy nikt, kto w szkole średniej miał choć „dostateczny” z fizyki.
Mnie jednak zastanowiło inne zjawisko. Akcja „stop jedynkom”, która namawiała do wyboru innych miejsc na partyjnych listach odniosła raczej ograniczony efekt. A jednak wyborcy potrafili zdecydowanie pokazać, kogo nie chcą na listach.
Andrzej Czuma
Andrzej Czuma

Do sejmu nie wszedł Andrzej Czuma. Był znaną postacią i to powinno mu gwarantować sporo głosów. Je3dnak jego propisowski raport z tzw. komisji naciskowej wzbudził złość w społeczeństwie i pan Czuma pożegnał się z sejmem.
Posłanka PO Joanna Mucha startowała z dość odległego miejsca i mimo to dostała ponad 45 tysięcy głosów. Zaś forowana pani Gąsior-Marek, to od kwiatów dla Grabarczyka miała tylko 14 tysięcy. Do sejmu się dostała, ale to efekt ogólnie dobrego wyniku PO. Nie dostała się do sejmu minister Fedak, która poniosła konsekwencje cięć socjalnych i emerytalnych, a przecież nie była to jej wina.
Minister Grabarczyk miał gorszy wynik niż pozostali kandydaci PO. Stał się w pewnym sensie ofiarą nagonki opozycji, która winiła go za kiepskie wyniki dróg w Polsce począwszy od Mieszka I.
Wybory do senatu, po raz pierwszy w jednomandatowych okręgach pokazują, że popierani przez PiS kandydaci zdobyli zaledwie 23%. To pokazuje, że większościowy system może mieć swoje zalety.
Statystyka dotycząca wyborców Ruchu Palikota przynosi sporą zagadkę na przyszłość. Głosowali na RP przeważnie ludzie młodzi, także ci, którzy pierwszy raz szli na wybory. Można się zastanawiać, czy za cztery lata dojrzeją i wybiorą bardziej stateczną partię, czy może to Ruch Palikota okrzepnie i zdobędzie więcej młodych wyborców i zatrzyma dotychczasowych.
Cieszę się z tego medialnego szumu wokół statystyki i kombinacji dziennikarzy „kto z kim? kto kogo?”, bo oznacza to, ze wracamy do normalności.

Oceń felieton

3 komentarze “Zabawa w statystykę”

Możliwość komentowania została wyłączona.