Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Psychoza

Jeśli nie usłyszycie czegoś o katastrofie smoleńskiej, po prostu wyłączcie telewizor. – ironicznie podsumował mijający tydzień w mediach Kuba Wątły z Superstacji. Dziś dla odmiany w kolejnej audycji Tomasza Lisa spierali się politycy. Tak się spierali, ze przez większość antenowego czasu nie można się było zorientować co mówią, tak się przekrzykiwali. Pisowski fighterHofman nie dopuszczał nawet do głosu prowadzącego. Za to wyartykułował twierdzenie, ze rolą polityków nie jest dochodzenie do prawdy, ale obrona polskiej racji stanu, honoru polskiego żołnierza…
Oczywiście poseł Hofman do prawdy nigdy nie próbował dochodzić, a jego rozumienie polskiej racji stanu może przyprawić o konfuzję każdego.
Od chwili opublikowania raportu MAK wiadomo, że rok 2011 będzie poświęcony katastrofie smoleńskiej. Jakiekolwiek rozsądne głosy w tej sprawie nie zostaną nawet usłyszane w zgiełku kupczących katastrofą medialnych błaznów.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.

Dziwnie te słowa Jana Kasprowicza pasują do obecnej sytuacji.
Do raportu MAK można mieć zastrzeżenia, jeszcze większe do konferencji prasowej. Rosjanie podkreślili braki w wyszkoleniu pilotów, presję na wylądowanie w Smoleńsku, fakt, że Błasik miał alkohol we krwi.Pominęli własne zaniedbania. W zasadzie można się było spodziewać.
We wspomnianej już audycji Tomasza Lisa wypowiadał się Edmund Klich – polski specjalista uczestniczący w badaniach MAK jako akredytowany z ramienia Polski. Użył on porównania przyczyn katastrofy do ustawionych w szeregu kostek domina, które oznaczają przyczyny od początku, aż do ostatniej, a na końcu jest katastrofa i tragedia. Wszystkie te kostki zaczynają się przewracać – jedna na drugą. Gdyby jednak zabrakło tej najważniejszej, jaką była decyzja pilotów o podjęciu próby podejścia do lądowania, to wszystkie inne przyczyny przestałyby mieć znaczenie. Katastrofy by nie było.
W tej sytuacji brednie o obronie honoru są mocno zastanawiające. Czego niby mielibyśmy bronić? Mamy ukryć, że generał Błasik był po paru drinkach lub wcześniejszej zakrapianej imprezie? Mamy bronić imienia polskich pilotów udając, ze w ostatnich kilkunastu minutach lotu złamali wszelkie możliwe procedury? Czy może udawać, że wizyta prezydenta Kaczyńskiego nie miała przedwyborczej aury?
Była minister w rządzie PIS, Anna Fotyga wypisuje na pisowskim blogu takie brednie, że się aż przykro robi. Przykro na myśl, że ta wiejska gosposia była kiedyś ministrem spraw zagranicznych. Do tego prawnicy Dubieniecki i Rogalski wprost formułują swe teorie o sztucznej mgle i zamachu na prezydenta. Czy zatrze to fakt, że wcześniej Lech Kaczyński był w Katyniu tylko w 2007 roku przed wyborami parlamentarnymi? Czy te teorie przeniosą w niebyt fakt, że naciski na lądowanie w Smoleńsku były oczywiste?
Nawet pozornie sensowni politycy opozycji prześcigają się w pomysłach uznających raport MAK za coś, co obraża godność i honor Polaków i państwa. Pojawiają się jakieś koncepcje odrzucania raportu MAK przez sejm w specjalnej uchwale, tak jak by to było w jakikolwiek sposób przedmiotem działania tej instytucji. Inni z kolei żądają od premiera jakiegoś oświadczenia, czegoś w rodzaju przysięgi, że nie jest rosyjskim agentem lub przynajmniej jakiejś road map w sprawie zorganizowania wspólnego polskiego odporu dla rosyjskiego raportu.
W tym wszystkim prym wiodą media, które z właściwą sobie finezją wybierają na rozmówców co większych idiotów wśród polityków i prezentują ich wypowiedzi po kilka razy dziennie. Mało kto ma odwagę, jak dziennikarze Superstacji, zauważyć, że to tylko brednie.
Pod koniec roku mamy wybory i katastrofa smoleńska zapewne stanie się dla PiSu przewodnim motywem kampanii wyborczej i w tym już od teraz aktywnie współuczestniczą media i niektórzy pozostali politycy opozycji.
Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie to, że są ważniejsze sprawy.

Oceń felieton

4 komentarze “Psychoza”

Możliwość komentowania została wyłączona.