Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Mistrzowie prowokacji

Zawód prowokatora istnieje od chwili, gdy pojawił się zawód władcy i jest być może starszy od innego zawodu, potocznie nazywanego najstarszym zawodem świata. Czasami prowokatorem bywa osobnik groteskowy, jak ten w powieści „Przygody dobrego wojaka Szwejka”, który długo czekał na zdanie praskiego karczmarza o schowanym portrecie cesarza, „bo muchy srały na najjaśniejszego pana”.
Niekiedy są to specjalnie wynajmowani fachowcy, którzy w przebraniach strony przeciwnej mają rozpocząć jakąś wojnę, ale mogą to być też zwyczajnie wyglądające kobiety, które z wiertarką i agregatem jadą zmusić mocarstwo do rewizji pojęć prawnych.
Na Pomorzu jest wiele śladów dawnych wieków, gdy sporą część zamieszkujących te tereny stanowili Niemcy. Po roku 1989 rozpoczął się powolny proces przywracania pamięci. Na zdewastowanych niegdyś cmentarzach stawiano pamiątkowe obeliski.

Obelisk na cmentarzu w Tuchomiu
Obelisk na cmentarzu w Tuchomiu

W wielu wsiach stały pamiątkowe figurki poświęcone pamięci mieszkańców, którzy zginęli podczas Pierwszej Wojny Światowej. Były to długie listy nazwisk – niemieckich i polskich, albowiem mieszkali tam Kaszubi i Niemcy. W niektórych wsiach po wojnie listy nazwisk zakryto tynkiem i używano jako przydrożnych kapliczek, pozostawiając istniejący tam krzyż lub umieszczając figurkę Matki Boskiej. Aby przywrócić pamięć tych dawnych czasów zaczęto przywracać te tablice z nazwiskami. Zawsze strona niemiecka zwracała się do polskich władz. W niektórych miejscowościach nie było to proste. W Tuchomiu wiele lat trwało zanim miejscowa społeczność zgodziła się na przywrócenie dawnego wyglądu pamiątkowej tablicy, choć było to mało zrozumiałe w kontekście odsłoniętych później nazwisk.

Fragment tablicy z Tuchomia
Fragment tablicy z Tuchomia

Głośnym echem przetoczyła się przez Polskę sprawa pomnika w Ossowie. W 1920 roku odbyła się tam bitwa, w której polegli bolszewiccy żołnierze. Obecnie po wielu latach postanowiono postawić im pomnik. Nie w znaczeniu monumentu sławiącego ich odwagę, czy ich ideologię. Pomnik jako grób, jako miejsce spoczynku. Cały ów pomnik to miejsce obramowane niskim murkiem, prawosławny krzyż i tablice w języku polskim i rosyjskim podające suche historyczne fakty.

Zginęli w bitwie pod Ossowem.
Zginęli w bitwie pod Ossowem.

Kiedyś byli to wrogowie, najeźdźcy bolszewiccy, których odparliśmy z poświęceniem, ale zauważmy – zwycięzcy polscy żołnierze nie powrzucali ciał wrogów w gnojówkę, nie zakopali w nieznanym miejscu potajemnie w nocy, ale zrobili im grób. Dziś po 90 latach powstała tam nieco okazalsza i lepsza mogiła. Grób został znieważony, czerwoną farbą wypisano na nim obraźliwe napisy pod adresem Rosjan i władz polskich. Jak mówią na wschodzie: и смешно и страшно.
Pomnik żołnierzy sowieckich został zniszczony pomimo uzgodnionej z polskimi władzami treści i kształtu. Na pograniczu polsko-ukraińskim wiele jest miejsc, w których nasze narody mordowały się wzajemnie. Jak dotychczas stawiane w tych miejscach tablice pamiątkowe zawsze muszą zostać uzgodnione z polskimi władzami, w przeciwnym razie są usuwane.
Wszystkie te przykłady pokazują, że nie zgadzamy się w Polsce na upamiętnianie czegokolwiek bez naszej zgody, a czasem pomimo tej zgody wyrażonej przez władze, a jednocześnie nie spostrzegamy misternie przeprowadzonej akcji prowokacyjnej wymierzonej przeciw państwu polskiemu.
Sama nazwa stowarzyszenia „Katyń 2010” jest już prowokacją. Uzasadniałem to wcześniej, więc nie będę się powtarzać. Umieszczenie jakiejkolwiek tablicy na terenie Rosji, bez porozumienia z jej władzami, a także bez porozumienia z polskimi władzami i żądanie potem obrony takiego aktu to również oczywista prowokacja. Prowokacja wymierzona w polski rząd, po to, by zarzucić mu zdradę. Polityczna wystawa w Brukseli z nieprawdziwymi napisami to również prowokacja. Nie jest bowiem prawdą, ani to, że Rosjanie celowo niszczą wrak samolotu, ani to, że Lech Kaczyński to najwybitniejszy polski polityk. To kolejny przykład prowokacji mającej utwierdzić żelazny elektorat w niechęci do Europy.

Ponad połowa napisu dotyczy Katynia.
Ponad połowa napisu dotyczy Katynia.

Od chwili katastrofy w Smoleńsku PiS zajmuje się wyłącznie prowokacjami wymierzonymi w państwo. W miarę upływającego czasu posuwając się coraz dalej. Budzi to z jednej strony coraz większy sprzeciw społeczny wobec używanych przez sektę prezesa metod, ale też denerwuje bierność strony rządowej. Potocznie uważa się, ze oznacza to jednak słabość państwa, które szantażowane jest przez raptem kilkutysięczną grupę parareligijną. Jedną z możliwych konsekwencji jest uznanie naszego kraju za słaby i zdatny do wykonania w nim jakiegoś zamachu bombowego przez dowolną organizację terrorystyczną. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że pisowska antypaństwowa falanga łaknie męczenników jak kania dżdżu. Wszystkie prowokacje zmierzają właśnie do wywołania reakcji policji, aresztowania, sądu, a w konsekwencji do wzbudzenia antyrządowej histerii i wykreowania kolejnych męczenników cierpiących za wiarę i ojczyznę. PiS bez skrupułów posługuje się w tym celu rozmaitymi bojówkami, osobami chorymi psychicznie, a nawet zwykłymi alkoholikami.
Pamiętajmy o tych mistrzach prowokacji, zanim podejmiemy jakieś działania, bo być może to właśnie będą działania, o które im chodzi.

Oceń felieton

19 komentarzy “Mistrzowie prowokacji”

Możliwość komentowania została wyłączona.