Niecały miesiąc temu Mariusz Błaszczak zapowiedział w wywiadzie radiowym, że PiS złoży projekt dodatku drożyźnianego, który miałby pomóc finansowo najbardziej potrzebującym. Temat został dogłębnie rozwinięty przez panią Szydło – pisowską specjalistkę od ekonomii a z zawodu etnograf: Trzeba pomagać osobom, które mają problemy finansowe. To może opłacić się państwu. Dotyczy to pomocy dla osób, które są w najtrudniejszej sytuacji ekonomiczne, dla których po podwyżkach VAT i wzroście innych cen, np. paliw, trudno te bieżące koszty utrzymania pogodzić. Tym, których dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 1080 zł, państwo wypłacałoby dodatek po 600 zł na każde dziecko. W przypadku emerytów i rencistów otrzymujących do na głowę do 800 zł, świadczenie wynosiłoby od 250 zł do 700 zł.
Gdyby ktoś z czytelników właśnie wrócił z dalekiej podróży na Marsa, to wyjaśniam, że tu na Ziemi w kraju nad Wisłą zwanym Polską mamy obecnie dość duży problem budżetowy. Konieczność wydawania dużych pieniędzy na budującą się infrastrukturę, aby wykorzystać przyznawane nam dotacje z Unii Europejskiej (trzeba do każdej inwestycji dołożyć tzw. wkład własny), to jedna strona medalu. Druga zaś to światowy kryzys, który choć nie złamał polskiej gospodarki, to znacznie spowolnił tempo jej rozwoju. Z tego też powodu rząd – dyscyplinowany przez Unię – dąży do tego by zmniejszyć deficyt budżetowy. Nie da się ukryć, że operacje związane z OFE temu celowi mają służyć. A w sytuacji, gdy zaciskamy pasa i zmniejszamy wydatki, godząc się nawet z wolniejszym tempem budowy dróg, PiS proponuje lekką ręką wydać kilka miliardów złotych na zapomogi, które stanowiąc obciążenie dla budżetu, nie posłużą żadnemu rozwojowi.
A skąd miałby rząd wziąć pieniądze? Beata Szydło ma na to radę: Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło jesienią ubiegłego roku projekt ustawy o podatku bankowym. Wówczas myśmy zakładali, że to będzie alternatywa zamiast wprowadzenia podwyżki VAT, o której już Platforma wtedy mówiła. Projekt leży w sejmie, ta propozycja nasza zakłada, że dochody do budżetu państwa z tego podatku mogłyby być w wysokości około 5 miliardów złotych.
Podatek bankowy oczywiście spowodowałby podwyżkę usług banków, o czym już pani Szydło nie mówi. Podatek w rezultacie zapłaciłby każdy z nas. Większe koszty kredytu, wyższe stawki opłat za konto, za przelewy. Nawet ten biedny emeryt płacąc za prąd i gaz, zapłaciłby za ten pomysł. Obsługa finansowa jest tak powszechna, jak paliwo w transporcie, a zatem proporcjonalnie zaczęłaby wzrastać cena usług powiązanych. W rezultacie zamiast komukolwiek pomóc, zwiększalibyśmy dziurę budżetową.
Skąd w ogóle pomysł tak kuriozalny jak dodatek drożyźniany?
Po roku 1918 cała europejska gospodarka podnosiła się ze zniszczeń wojennych. Sytuacja w Polsce była szczególnie ciężka. Inflacja do chwili reformy Grabskiego nawet nie galopowała, ona leciała z prędkością ponaddźwiękową. W tej sytuacji władze wprowadziły dla dodatek drożyźniany dla pracowników państwowych. Nazwano to trzynastą pensją. Zauważmy, że dotyczyło to jedynie tych, dla których państwo było pracodawcą.
Współcześnie w okresie PRL państwo było pracodawcą wszystkich, dlatego też, gdy drożały koszty utrzymania i wybuchały protesty, to do państwa zwracali się robotnicy z żądaniami. W lipcu roku 1980 taki drożyźniany dodatek obiecano robotnikom, aby uspokoić nastroje i nie doprowadzić do rozprzestrzenienia się strajku powszechnego. Ponieważ państwo rządziło wtedy wszystkim, więc oficjalnie nie było inflacji, jednak zbyt mała podaż towarów spowodowała, że przez wiele następnych lat były talony na wiele podstawowych produktów żywnościowych.
Pewnym rodzajem dodatku drożyźnianego były rewaloryzacje płac na przełomie lat 1989/90. Były one uzasadnione wzrostem cen. Inflacja w 1989 roku wyniosła ponad 639%, a w roku następnym prawie 250%. Rewaloryzacje te dla pracowników państwowych były oczywistą rekompensatą wzrostu cen, podobnie jak w roku 1918, ale nie były socjalną zapomogą dla najbiedniejszych lub niezaradnych.
Dziś mamy 3,8% inflacji i jeśli komuś wydaje się to dużo, to niech ponownie zerknie kilka linijek wyżej. Propozycja dodatku drożyźnianego dziś jest kiełbasą wyborczą pokrytą historyczną pleśnią. Każdemu, kto miałby ochotę tę kiełbasę skonsumować, grozi niestrawność.
Partia Jarosława Kaczyńskiego niczym Faust gotowa jest podpisać pakt z diabłem, byle zapewnić sobie polityczny byt. Tylko ten diabeł to jakiś taki socjalistyczny jest.
20 komentarzy “Pakt z diabłem”
Czyli lepiej dowalić biednym podnosząc VAT niż bogatym bankom.
PS
Tobie panie Belfer nie przeszkadzało przez cały okres pracy zawodowej brać trzynastą pensję?
Aby komentować sprawy ekonomiczne, trzeba mieć odrobinę wiedzy. VAT zapłacą wszyscy. Biedny emeryt mało, bo mało i tanio kupuje. Bogaty biznesmen dużo, bo VAT od drogiego telewizora wyniesie więcej niż miesięczny dochód emeryta.
Podatek bankowy uderzy po kieszeni biorących kredyty mieszkaniowe (a więc rozwojowe rodziny), kredyty biznesowe (a więc małe firmy, których jest najwięcej). Banki koszt przeniosą na klienta zwiększając opłaty. Dlatego ten pomysł jest idiotyczny.
Trzynasta pensja? Przez cały okres pracy zawodowej? Czy ja już wspominałem o koniecznej wiedzy? Trzynastą pensję dla pracowników budżetówki wywalczyła Solidarność w 81 roku. I w pewnym sensie była ona takim dodatkiem drożyźnianym, bowiem inflacja w latach 80′ wahała się od 20 do 100%. Wcześniej „trzynastki” mieli górnicy, stoczniowcy i pracownicy PGR.
Tymczasem podatek bankowy od kilku miesięcy obowiązuje już w Wielkiej Brytanii. Kilka dni temu tamtejszy minister finansów George Osborne zdecydował nawet, że banki w tym roku zapłacą jeszcze więcej.
Nie widzę powodów aby Banki w Polsce podnosiły opłaty, skoro jest wolny rynek i konkurencja. Sam mam konta w trzech bankach i w żaden nie nalicza opłat. Jeden nawet daje mi prowizję od operacji na karcie.
*
Trzynastki, które otrzymywali górnicy i stoczniowcy to były nagrody z wypracowanych zysków.
Oddajmy głos fachowcom:
– Tłumaczenie, że trzeba wprowadzić w Polsce podatek bankowy, bo tak zrobiły inne kraje w Unii, to czyste nadużycie – mówi Mieczysław Groszek, wiceprezes ZBP. Dodaje, że polski sektor bankowy nigdy nie korzystał z pomocy publicznej, jaka szerokim strumieniem płynęła do banków europejskich. A właśnie w ten sposób argumentowano nałożenie podatku na instytucje finansowe, np. w Niemczech, we Francji czy na Węgrzech. Miał on być rekompensatą za pomoc udzieloną bankom przez rządy tych państw.
Ciekawostką jest to, że projekt PiS zakłada podatek bankowy płacony od udzielonych kredytów. Oznacza to, ze taki podatek byłby ściągany nawet wtedy, gdyby bank ponosił straty. Aha i bardzo ważne – tego podatku nie zapłaciłby SKOKi. Dlaczego? To jest walka o te spuściznę Lecha Kaczyńskiego.
PS. Zyski w PRL? W socjalizmie? A może zyski teraz, gdy z pieniędzy podatnika dopłacamy do większości kopalń?
No i jak zwykle życie dopisuje pointę.
Mariusz Błaszczak: Banki w ubiegłym roku wypracowały zysk w
wysokości 10 mld zł, ten zysk powinien być przeznaczony na tych , którzy
mają duże rodziny.
Znalazł się Robin Hood.
Czyżbyś Belfer nie słyszał o „Polskim program pomocowym dokapitalizowania banków”. Program ten zatwierdziła UE(decyzja N 302/2009 z dnia 21 grudnia 2009 r.)Z programu mogły skorzystać wszystkie banki i zakłady ubezpieczeń (polskie lub należące do kapitału zagranicznego) mające siedzibę w Polsce. Jest on dostępny zarówno dla instytucji finansowych zasadniczo stabilnych finansowo, jak i tych znajdujących się w trudnej sytuacji.
Tak, zyski banków lepiej przeznaczyć na dziwki dla prezesów
PS
Tak nie było zysków w PRL? Zakłady, kopalnie, stocznie, huty pracowały pełną parą, a o towary na rynku konsumenci bili się.
*
A w ogóle po co nam Robin Hood.
Zgłaszam pomysł aby obniżyć emerytury 10%. I tak emeryci nic nie robią tylko pierd..ą głupoty w necie.
Tak nie było zysków w PRL? Zakłady, kopalnie, stocznie, huty pracowały pełną parą, a o towary na rynku konsumenci bili się.
Uderz w stół a komuch się odezwie. Człowieku zabijali się bo go nie było. Gdzie był? może na wschodzie.
Kopalnie, stocznie, huty. Prosty umysł prosta argumentacja przemysł ciężki nie był stworzony dla dobra i rozwoju społeczeństwa. Podstawowym celem istnienia ciężkiego przemysłu w Polsce były zbrojenia. Dlatego ten przemysł musiał upaść, po przemianach ustrojowych nie było dla niego miejsca w gospodarce. Może father boss kupiłby sobie czołg do ogródka, przeciętnego Kowlaskiego to nie kręciło.
Odnośnie wspomnianej dyrektywy unijnej wskaż proszę skalę tej pomocy i porównaj ją do dofinansowania sektora bankowego np w UK.
Taki z ciebie przedsiębiorca jak z koziej d. trąba skoro cudzy zysk lekką ręką rozdajesz.
@tanaka:
Też to chciałem napisać. Po co mieliby się zabijać o towary, które były. Dziś nikt się nie zabija, nie stoi w kolejkach, po prostu idę i kupuję.
A father boss dał nam dowód na to, że jest komuchem, podobnie jak jego prezes. Z chęcią będą zabierać ludziom oszczędności i rozdawać innym.
My tu rozmawiamy o paru mld oszczędności, a rząd nie umie się rozliczyć z 16 mld.
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/drogowe-oszczednosci-poszukiwane–czyli-gdzie-sie-podzialo-16-miliardow,71589,1
W przypadku tanaki niewiedza a belfra celowe działanie powoduje, że piszecie bzdury.
W czasach PRL-u oprócz budżetówki zakłady pracy wytwarzały produkt brutto. Średnio 50% lub może nawet więcej wytworzonego zysku szło do skarbu państwa. Część ZYSKU wypracowanego przez zakład pracy odprowadzana była na konto socjalne. Z tego konta udzielano:
pożyczek bezzwrotnych dla osób w trudnej sytuacji,
opłacano też KOLONIE i DOPŁATY do wczasów.
Funkcjonowała tez Kasa Zapomogowo Pożyczkowa. Tzw chwilówki ( czyli pożyczka pieniężna na 1 miesiąc), oraz pożyczki roczne i dwuletnie.
Z funduszu socjalnego opłacano kolonie. Rodzice nie opłacali ani
złotówki. Wczasy: okres letni zarezerwowany był dla rodzin z dziećmi a zwłaszcza z dziećmi w wieku szkolnym. zakładami pracy były: kopalnie,
Stocznie, zakłady Cegielskiego w Poznaniu, zakłady włókiennicze: Marchlewski, Harrnam, !-Maj, Uniontex, Wifama, oraz zakłady
spółdzielcze wypracowywały duży ZYSK brutto. W takich spółdzielczych zakładach ( np. dawna CEPELIA) wypłacano pracownikom tzw DYWIDENDY.
Odpowiednik premii w innych zakładach pracy. Tyle,że w spółdzielczych była premia i oprócz tego dodatkowo DYWIDENDA. Dywidendy wypracowywali
również górnicy. Z zysków, zakłady pracy stawiały śliczne ośrodki wczasowe. Np. obszar Puszczy Spalskiej: ośrodki wczasowe zakładów pracy w Warszawie, Łodzi i nie tylko . Pewien zakład pracy
który uratowali pracownicy przed przejęciem przez Solidarność posiadał kilka ośrodków w miejscach takich jak: w puszczy Pilskiej ( perła ośrodek Solina). Im zakład był większy tym więcej mógł
zainwestować. Z funduszu socjalnego utrzymywano zakładowe
ośrodki zdrowia. Nie musiałeś szukać lekarza bo był w zakładzie pracy. Finansowano obowiązkowe czasowe badania kontrolne.
A towarów koledzy brakowało, bo większość produkcji sprzedawano za dewizy za granicę. Gdyby nie Wielki Brat(który dużo uszczknął nie za dewizy) bylibyśmy krainą mlekiem i miodem płynącą.
FB gadasz pierdoły, dowody na stół. Który zakład ile wytwarzał w PRL i jak to było dystrybuowane. Bo gdybyś posiadał te dokumenty, to był by lepszy cyrk, bo to są dane tajne, specjalnego przeznaczenia i na dobitkę fałszowane. 😀
@father boss:
Z funduszu socjalnego opłacano kolonie. Rodzice nie opłacali ani
złotówki.
Kłamstwo. Podobnie jak wiele innych.
Ty w swoim elaboracie piszesz o TEORII komunizmu. Jak rasowy komuch zresztą. Problem w tym, ze ta teoria z praktyką się mijały w dużej odległości.
Jeszcze do fb:
Ależ istnieją do dziś takie kraje mlekiem i miodem płynące, których super-socjalistycznej gospodarki żadne kryzysy się nie imają i gdzie problemy „dziur budżetowych” czy związane z bankowością po prostu nie istnieją a obywatele żyją w dostatku i szczęśliwości. Wybieraj, gdzie wolisz: Kuba czy może Korea Północna??
Drogi father boss,
po przeczytaniu twoich komentarzy postanowiliśmy z kolegami złożyć się na bilet w jedną stronę dla ciebie, abyś mógł zamieszkać w jakimś komunistycznym raju. Napisz dokąd ma to być bilet, podaj adres, a chętnie ci zapewnimy resztę życia w takim raju, za jakim tęsknisz.
„W przypadku tanaki niewiedza a belfra celowe działanie powoduje, że piszecie bzdury.”
Próbowałeś kiedyś to co piszesz przeczytać na trzeźwo?
Wam kolego uczeń najeb.li do łbów w tym kapitalistycznym raju takich głupot, że komunizm pomyliliście z socjalizmem.
PS
Chętnie pojadę na Kubę, przynajmniej tam więcej wykształconych ludzi(nie wykształciuchów). Jak uzbieracie na mój bilet, dajcie znać. Podam numer konta.
Zapomnij bilet w jedną stronę kupimy my i dopilnujemy abyś wsiadł. Będziesz mógł do woli oddychać świeżym komunistycznym powietrzem.
„Aby komentować sprawy ekonomiczne, trzeba mieć odrobinę wiedzy.” – i kto to mówi? Człowiek, który przez całe życie udawał, że pracuje. Tak, tak, 18h w tygodniu to udawanie, a nie praca 😉 W dodatku 13 pensja, 2 miesiące płatnego urlopu i jeszcze wam mało, darmozjady.
Swoim komentarzem właśnie udowadniasz swój brak wiedzy. Bogaty biznesmen nie odczuje podwyżki tak bardzo jak biedota. W dodatku jakbyś belferku nie wiedział, to można od pewnych zakupów VAT odliczyć, ale tylko gdy prowadzi się działalność gospodarczą. Biedak nie ma takiego przywileju, bo jest biedakiem, a nie biznesmenem.
Piszesz, że podatek bankowy uderzy we wszystkich. A co powiesz o zwiększonej stawce VATu?
Dalej piszesz, Kaczynski to socjalistyczny diabeł. Nie sposób się nie zgodzić, ale co z innymi politykami? W porównaniu z Tuskiem, Kaczyński jest jakimśtam szeregowym diabełkiem w piekielnej hierarchi, za to Słońce Peru to sam Belzebub!
Tak cynicznego i obłudnego bloga to jeszcze nie widziałem. Autor to Hipokryta przez wielkie H. I pomyśleć, że taki ktoś kształtował myślenie młodzieży przez kilkadziesiąt lat…
Zaprawdę powiadam ci Zbigniewie, zastanów się, zanim napiszesz, albowiem wiesz gówno. Azali liczba z twojego adresu mailowego nie wskazuje na rok urodzenia? Azali nie rodzice jeszcze płacą za twoje łącze z Netii?
Wiesz gówno na temat nie tylko mojej pracy, ale na temat pracy nauczyciela w ogóle. Gdyby było, jak mówisz, to poczekalnie dyrektorów pękałyby w szwach od dawna, pełne chętnych do wykonywania nieźle płatnej i łatwej pracy. Niestety chętnych nie ma, bo choć dzięki ostatniemu rządowi nauczyciel dyplomowany z dużym stażem może dostać na rękę trzy tysiące złotych, to początkujący ledwie dostaje tysiąc. Gdybyż pracował te 18 godzin, ale to jest tylko pensum dydaktyczne, do tego trzeba doliczyć czas przygotowania się do zajęć, wypełniania biurokratycznych papierków na tematy związane z pracą, uczestniczenia w obowiązkowych szkoleniach, radach pedagogicznych i zebraniach rodziców, imprezach pozalekcyjnych, feryjnych, wycieczkach – zwykle daje to więcej (sporo więcej) niż te 40 godzin zapisane w kodeksie pracy. A wakacje? Dawno temu, ktoś wymyślił, że są wakacje. Są w każdym kraju i na całym świecie od kilkuset lat. Są po temu ważne przyczyny, jak dorośniesz, to może (!) zrozumiesz.
Podwyżka VAT o 1% jest podwyżką dla każdego. Bogaty kupuje więcej i zapłaci więcej. Biedny kupuje mniej i taniej, więc zapłaci mniej. To sprawiedliwe. VAT zawsze płaci nabywca końcowy, taki jest sens tego podatku, płaci konsument, a nie producent, nie hurtownik, nie sprzedawca. Bogaty biznesmen kupując plazmę lub nową furę, zapłaci dużo VAT. Cenę samochodu obniży o VAT, jeśli to samochód do firmy, ale te machlojki z kratkami się już kończą. Samochód do biznesu to nie jest mercedes z symboliczną kratką.
Zatem zanim zaczniesz krytykować, to powinieneś pogłębić swą wiedzę i spojrzeć szerzej na rzeczywistość.Podatek bankowy w świetle ostatnich wypowiedzi polityków PiS, to rozbój zmierzający do wprowadzenia PRL Bis. Przypomnę:
Mariusz Błaszczak: Banki w ubiegłym roku wypracowały zysk w
wysokości 10 mld zł, ten zysk powinien być przeznaczony na tych , którzy
mają duże rodziny.
Dać im władzę, to w następnej kolejności po bankach wezmą się za oszczędności zwykłych ludzi, jak to ujął prezes.
Może dla ciebie drogi Zbysiu PRL jest miłym wspomnieniem twoich rodziców, dla mnie nie. Nigdy więcej socjalizmu.
Tak, kształtowałem myślenie młodzieży przez wiele lat. Zdaje się, że – sądząc po sukcesach wielu z nich – nieźle mi to wychodziło. Nie można wśród nich znaleźć żadnego zwolennika PiS. 😀