Autor słynnego już wiersza Nie zagłosuję na Jarka, nawiasem mówiąc spopularyzowanego anonimowo przez posła Palikota, podesłał mi kolejną poetycką refleksję związaną z minionymi już wyborami. Jednak nie tylko z wyborami, bo głównie z cudowną przemianą Jarosława Kaczyńskiego. Od kilku dni obserwujemy równie cudowną przemianę prezesa i jego świty w dawnego wojującego Jarosława. Prawdę powiedziawszy trzeba było być idiotą, by w tę przemianę uwierzyć. Już 23 maja napisałem o tym tekst Nowa twarz czy stara gęba. Autor wiersza – Wojciech Dąbrowski – użył konwencji maski historycznej, która pozwala na większą swobodę wyrazu i dzięki temu podsunął mi też świetny tytuł tego tekstu.
ON CZY NIE ON?
Gdy już było po pogrzebach,
Lud pożegnał władcę z bólem,
Ten dylemat stanął w Tebach:
Kto ma zostać nowym królem?
Pretendentów było wielu,
Lecz zebrani na agorze,
Zgodni byli w swym apelu:
Kreon królem być nie może!
– Ja wybierać go nie radzę!
– Rzekł Sofokles, znany strateg.
– Chodzi tylko mu o władzę,
Niezły z niego jest gagatek.
Był już królem po Lajosie,
Marnym królem, każdy powie.
Nie chcę, żeby o mym losie
Decydował mściwy człowiek.
Słysząc takie wieści z miasta
I opinie reszty świata,
Zamartwiała się Jokasta:
– Co też chcą od mego brata?
Edyp zaś powtarzał stale:
– Nie chcę słyszeć o tym typie!
Więc Jokasta drąży dalej:
– Chyba kompleks masz, Edypie.
Nagle zjawił się sam Kreon.
I przemówił. Jak się zmienił!
On czy nie on? Kameleon!
Stoją wszyscy zaskoczeni.
Modnie, gładko się uczesał,
Nowy krawat wziął na szyję.
Więc spytano Sofoklesa:
– Nie wiesz co się za tym kryje?
Kreon nowe ma binokle,
Ktoś mu w tle postawił cytrę.
Musiał przyznać sam Sofokles:
– Posunięcie bardzo chytre!
Jak serdecznie mówi do nas!
Nie ma w sobie nic z tyrana!
Nawet dzielna Antygona
Stoi jak zamurowana.
Już po mieście chodzą słuchy:
Jaki miły! Odmieniony!
On nie skrzywdzi nawet muchy!
Cóż dopiero Antygony!
Lud w to wierzy. Wielbi pana!
Pieśń poeta składa w rymy.
Czy to będzie trwała zmiana?
Pożyjemy, zobaczymy!
Eteokles z Polinikiem
Rzekli w końcu: Ale buja!
On przebiegłym jest taktykiem,
Znamy dobrze tego wuja.
Wkrótce minie już euforia
I żyć przyjdzie w ciągłych stresach.
A jak skończy się historia?
Zapytajcie Sofoklesa.
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)
pierwodruk: tygodnik Sąsiedzi, nr 98-99, 4-11 czerwca 2010 roku
Pozwolę sobie wbrew zasadzie na jedno zdanie końcowego komentarza. Osobiście do łez rozbawił mnie fragment: Nawet dzielna Antygona Stoi jak zamurowana., a to w związku z faktem, że przecież w oryginalnym dziele Sofoklesa, Antygona zostaje przez Kreona skazana na zamurowanie żywcem. Pytanie tylko, kogo symbolizuje Antygona współcześnie. 🙂
13 komentarzy “Historyczna maska”
Tym razem to nie ja a anomimowy autor z forum GWyborczej:
Jest rzeczą powszechnie znaną, że śp. Lech Kaczyński nie był w stanie samodzielnie podjąć prawie żadnej decyzji i że prawie zawsze dzwonił do brata po instrukcje. Widać to było zwłaszcza w Brukseli, kiedy śp. prezydent Kaczyński co kilka minut przerywał obrady, w których uczestniczył i dzwonił do brata po instrukcje. Taka postawa była zresztą przedmiotem wielu złośliwych drwin i komentarzy europejskiej i światowej prasy. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że rozmowa telefoniczna obu braci, jaka miała miejsce już po pojawieniu się informacji, że nie ma warunków do wylądowania, dotyczyła nie tylko stanu zdrowia ich mamy ale właśnie tego faktu, że zaplanowana z bizantyjskim rozmachem wyprawa prezydenta Kaczyńskiego do Katynia przerodzić by się mogła w wielogodzinny lot na nieprzygotowane zresztą lotnisko zapasowe i wielogodzinną, równie nieprzygotowaną wyprawę samochodową. Dotarliby może gdzieś około północy i zamiast rozmachu uroczystości, które z założenia miały przyćmić uroczystości z udziałem premiera Tuska, pozostałyby tylko ironiczne komentarze, że „czego się tylko Kaczory nie dotkną to spieprzą”.
Znany ze swojej zoologicznej nienawiści do Rosjan i wszystkiego co rosyjskie Jarosław Kaczyński mógł albo powiedzieć bratu – trudno, widać taka jest wola niebios, leć więc tam gdzie Ci rekomendują lądowanie zapasowe i poproś Rosjan o sprawne i szybkie zorganizowanie transportu do Katynia, albo mógł powiedzieć, że to celowa prowokacja Rosjan aby uniemożliwić złożenie hołdu ofiarom i że jedynym sposobem nieulegnięcia tejże prowokacji jest wylądowanie za wszelką cenę. Pewnie też mógł dodać, że z tą złą pogodą to ewidentne fałszerstwo (jak wszystko u Rosjan) bo przecież wcześniej inny samolot wylądował. A jeśli chodzi o mamę dodał być może na końcu Jarosław Kaczyński, to czuje się troszkę lepiej. To nie śp. Lech Kaczyński ma krew na rękach, ale jego brat Jarosław.
Uwazam, że oboje są winni tej katastrofy, a z nimi cała granda PiSu, szczególnie melexowy Karski i inni oraz jakieś pare milionów fanatycznie popierających PiS wyborców. Bo dowodów szaleństwa Kaczyńskich od samego początku nigdy nie brakowało. Gdyby ludzie się ocnkęli pare lat temu, nie byłoby tej katastrofy. Ale od lat jest tak, J. Kaczka wie, że im bardziej pogwałci granice przyzwoitości, z tym większą zajadłością jest popierany przez moherową armię.
Bardzo dobry wiersz.Zarówno forma jak i treść.Szkoda że autor nie może przebić się do większej publiczności.Nic dziwnego skoro naród jest ogłupiany głupawymi tekstami Halamy,Rewińskiego,współczesnego Pietrzaka czy pajacowaniem „Łowców.B”.
No cóż PiS przegrał test z „miłości”. Dla ludzi myślących nie jest to żadnym zaskoczeniem. Zadziwia jednak to, że obecnie roztrząsa się słowa J.Kaczyńskiego i jego pisowskich popleczników w mediach. W każdym normalnym kraju naród, media i opozycja wybuchnęliby gromkim śmiechem i na tym nowe spiskowe teorie by się skończyły. Czym wszak różni się trumna rosyjska od trumny polskiej? Czego oczekiwał imć Jarosław? Że Tusk poleci do Smoleńska z czerwonym dywanem, przyniesie pod pachą szklaną trumnę ze złoceniami, wysadzaną diamentami i padnie na twarz przed truchłem prezydenta? Pogoni jednostkę reprezentacyjną, która otoczy L.K. ciasnym kordonem broniąc przez wsadzeniem do „ruskiej” trumny? Toż to farsa. To nie może dziać się naprawdę. Wyścigi do Smoleńska? W jakim celu? To rzecz, której nawet nie potrafię skomentować – nie ogarnia tego mój skołatany rozumek 😀
O co w tym wszystkim chodzi? Czyżby Jarosław miał coś bardzo poważnego na sumieniu, coś, przed wybuchem czego broni się starym i sprawdzonym przez PiS sposobem, przykryć „to” czymś innym. Stąd afera krzyżowa, oskarżanie Tuska i Rosjan o zamach. Może Jarosław wie znacznie więcej o przyczynach smoleńskiej katastrofy? Bo jak tłumaczyć to, co właśnie się dzieje? Może dlatego chciał za wszelką cenę wygrać wybory prezydenckie? Nawet kosztem swojego jestestwa poprzez „cudowną przemianę”? Wtedy już nigdy nie poznalibyśmy prawdziwych przyczyn katastrofy. Odnoszę wrażenie, że teraz J.Kaczyński zachowuje się jak zły pies zagnany w kąt – atakuje i gryzie, bo się boi, bo czuje, że coś zaczyna się wymykać. A może on po prostu tak musi – bo jest złośliwym, mściwym, niedobrym małym człowieczkiem, który nienawidzi wszystko i wszystkich oprócz siebie samego i swojego kota Alika? Brrrr…..straszny człowiek(?).
Jarosław, popełnił błąd udając łagodnego baranka. On być jeszcze bardziej stanowczy i bezkompromisowy. Tylko w ten sposób będzie można odsunąć od władzy ten bandycki rząd, a jego przedstawicieli postawić przed Trybunał Stanu.
Tylko powrót IV RP daje nadzieję na likwidacje struktur mafijnych na szczytach władzy. Do tego potrzebny jest bezwzględny przywódca. Na dzień dzisiejszy, cała nadzieja w Jarosławie Kaczyńskim.
Walka będzie ciężka i trudna, bowiem mafia nie patyczkuje się z nikim.
Wspomnę tylko parę dziwnych śmierci w ostatnim czasie.
1. bp Mieczysław Cieślar ? 18.04.2010 r. – Duchowny zginął w godzinach nocnych w wypadku samochodowym. Miał byc nastepca ks.Adama Pilcha – ktory zginal w Smolensku. Bp Cieslar był przewodniczącym Kolegium Komisji historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB (sprawa Zwierzchnika Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego bp Janusza Jaguckiego)
2. dr Dariusz Ratajczak ? 28.05.2010 r. – Zginął w bardzo zagadkowych okolicznościach. Dariusz Ratajczak (48 l.) był doktorem historii, jedynym w Polsce skazanym za „kłamstwo oświęcimskie”. Znajdujące się w stanie znacznego rozkładu zwłoki znaleziono w ubiegłym tygodnie w samochodzie renault kangoo, który prawdopodobnie od 28 maja stał na parkingu pod „Karolinką”. Gwoli uczciwości trzeba dodać, że był też ofiarą nagonki w „Wyborczej”.
3. Krzysztof Knyż ? 02.06.2010 r. – „Operator Faktów nie żyje”, taka informacja pojawiła się w serwisie tvn, bez szczegółów. Pracował z W. Baterem (tym, który pierwszego dnia podał poprawną godzinę katastrofy, co media odkryły po 10 dniach) Śmierć operatora nieomal przemilczana… Ponoc w Polsat News (platforma cyfrowa) byla relacja na zywo i pokazyno jak TU154 laduje awaryjnie i nie byl to banajmniej rozbity w drobny mak samolot ale dobrze zachowana maszyna – czy ktos to ogladal? ma nagranie?
4. prof. Marek Dulinicz ? 06.06.2010 r. szef „rzekomej”grupy archeologów, która miała wyjechać do Smoleńska, nie żyje…zginął w wypadku samochodowym.
5. Wojciech Sumliński (przeżył) 08.06.2010 r. – Dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński uderzył w Białej Podlaskiej samochodem w mur cmentarny. W oponie znaleziono poziomo wbity gwóźdź, który ją przedziurawił. Dziennikarz chce złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Uratował go fakt, że planując wyjechać do Warszawy, chcąc coś załatwić jechał jeszcze po mieście. Dzięki temu prędkość w momencie pęknięcia opony wynosiła 60 km/h
ps. Pod koniec ubiegłego roku też zdarzyła się dziwna historia. Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Premiera Tuska zmarł nagle 23.12.2009 r. – powiesił się na kablu od odkurzacza. Nie zostawił listu pożegnalnego. W wieczór poprzedzający tragedię Grzegorz Michniewicz przeprowadził trzy rozmowy telefoniczne w dziwnym, nietypowym nastroju (z żoną, pewnym urzędnikiem i ze swoim przyjacielem) oraz wysłał serię SMS-ów. Przyjaciel z którym Michniewicz rozmawiał przed śmiercią przez Skype wyznał, że Grzegorz był w fatalnym stanie psychicznym, tak jakby był czymś przerażony, wręcz szlochał. Michniewicz miał dostęp do wszystkich, nawet najbardziej tajnych dokumentów premiera Tuska. Przez jego ręce przechodziła cała korespondencja do premiera – w tym prywatna.
ŚMIERĆ Michniewicza to niewątpliwie tajemnicza sprawa. Michniewicz był na pewno nie tylko szefem Kancelarii Sekretariatu Tuska, ale i szefem Kancelarii Tajnej przy tym Sekretariacie Rady Ministrów Premiera Tuska.
ad 1. Zginął w wypadku samochodowym w nocy z 18 na 19 kwietnia 2010 wskutek zderzenia czołowego z samochodem prowadzonym przez nietrzeźwego kierowcę. Wracał z Warszawy, gdzie współprowadził luterańską część uroczystości żałobnych ku czci ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Tylko debilne pisowskie teorie spiskowe mogą się dopatrywać w tym tajemnicy. W kraju – w którym co weekend policja łapie 1000 lub więcej pijanych kierowców. Poza tym była to osoba bez znaczenia, kościół luterański w Polsce jest marginesem.
ad 2. Antysemita, skazany za kłamstwo oświęcimskie – zapił się na śmierć. Osobnik bez żadnego znaczenia i żadnego związku z katastrofą smoleńską.
ad 3. Tak, Polsat na żywo pokazywał lądowanie samolotu prezydenckiego, widoczność była 200 metrów, a oni wiedzieli gdzie spadnie i polecieli tam z kamerą. Weź ty się puknij w ten pusty łeb, bo już większych idiotyzmów nie sposób wymyślić. Krzysztof Knyż – nie jeden człowiek umarł w ciągu ostatnich miesięcy i nic na ten temat nie wiemy. Nie ma to żadnego znaczenia, ale oczywiście są idioci którzy nawet potrafią spinać śmierć jakiegoś operatora ze śmiercią aktora Kozłowskiego, który zmarł na raka.
ad 4. Marek Dulinicz – Zginął wraz z żoną, Grażyną w wypadku samochodowym. Nie pierwszy i nie ostatni. Mogę ci podać parę nazwisk z okolicy.
ad 5. Wojciech Sumliński? Ten pan mający manię prześladowczą i podejrzane koneksje? Kręcił się niedaleko Macierewicza i ma nierówno pod sufitem. Osobnik bez znaczenia i bez związku z katastrofą.
I na koniec. Samobójstwo urzędnika państwowego też może się zdarzyć. Grzegorz Michniewicz był państwowym urzędnikiem w różnych rządach. Niezaangażowany politycznie fachowiec. Nie wyrzucił go PiS, ani wcześniej SLD, ani ostatnio PO. Trzeba być kretynem, by wiązać jego śmierć z katastrofą smoleńską, bo trzeba wierzyć wówczas w zaplanowany zamach – a do tego trzeba zabić wszystkie swoje szare komórki. Gratulacje, udało ci się. Nagroda Darwina czeka.
PS. Odnośnie tekstu wklejonego w drugim komentarzu. W wierszu Wojtka Dąbrowskiego Kreon – to Kaczyński. Ale widać w szkole się nie czytało lektur.
A skoro mówimy o wierszykach. Ten polecam
Co to za dom, fundamenty w nim drżą
Brat bratu gardło podrzyna
Jest zawsze rola dla Kreona
Jest heroiczna Antygona
Od tysiącleci nic się nie zmienia
Te same żądze, te same pragnienia
Gdy wszystko stracisz a lud się odwróci
Za późno będzie, by do życia wrócić
Bój się teraz ty Kreonie
Nie zaśniesz przeze mnie
Gdy zechcę, będę szczurem
Dotrę do ciebie przez najmniejszą dziurę
Gdy zechcę będę karaluchem
Będę ci szeptać przekleństwa do ucha
A mogłam być cieniem w upalne południe
Czułą kochanką w środku nocy
Mówisz, że jestem bez siły
Ty chyba żartujesz
Jestem twardym diamentem
Ty go tylko szlifujesz
Maanam
O kurcze – nie wiem śmiać się, czy zapłakać.
father boss lecz się, bo te spiskowe teorie, tak charakterystyczne dla PiS, niedługo bardzo utrudnią Ci życie. Wszędzie będziesz widział potwory czyhające na Twoje życie. Będziesz przemykał opłotkami wciąż rozglądając się dokoła i przysięgał, iż gonił Cię, że prawie dopadł ów wróg, ta mafia.
Father boss – nieźle się ubawiłam. Tylko uważaj, żeby Twoje potFory nie weszły na stałe w Twoje zycie, a tak właśnie kończą tacy jak Ty.
No cóż, wyjaśniłeś na swój sposób. Nie do końca mnie to przekonało. Ale może wyjaśnisz, gdzie się podziało przednie koło z Tupolewa. Może to nie jest spisek, ale to koło nie daje mi spokoju. Ten wrak tak sobie rdzewieje na placu a koła tam nie ma! Bo samolot ponoć lądował na dachu a koła były w górze. Może jakiś rusek zachamęcił. Ale takie koło z siłownikami waży ze 100 kg. Wyparowało, czy jak? Pytań jest dużo, ale takie małe jedno. Proszę wyjaśnij.
Ależ Lucy. Ja nie chcę przemykać opłotkami. Ja chcę gonić te potwory i to z siekierą w ręku. Strach to widać, ale w oczach Tuska.
z fatherem bossem można tylko jedno, po prostu można go ignorować. Ja po prostu omijam jego wpisy, nie warto ich czytać. Być może jak wszyscy uczestnicy tego belfrowskiego forum będą fathera konsekwentnie ignorować to może znajdzie sobie gdzie indziej bardziej zainteresowaną jego chorymi komentarzami publiczność.
father boss, toś Ty jest z tych niebezpiecznych;)
Ktoś gdzieś właśnie dzisiaj napisał na forum gazety.pl:
„…prezydent Narutowicz zginął w Zachęcie, z rąk podobnego fanatyka…”
Ów fanatyk też widział potwora, więc pogonił za nim…
Taaaak, Twoje wypowiedzi zaiste wiele dają do myślenia o Tobie.
Tadeo, słusznie mówisz:)
@Lucy
Milo mi i pozdrowienia.