Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Klęska

Narodowcy dziś przegrali po raz kolejny walkę o niepodległość. Od kilku lat przegrywają. Każda kolejna wojna z rządem, z policją, z normalnością kończy się klęską.

narodowcy1
Honor i Odwaga

Dziś przegrali z tęczą, która po pedalsku ich zaatakowała, więc ledwo się obronili podpalając ją. Psychiczna aberracja dotycząca tęczy wśród narodowców przypomina słynny dowcip wojskowy o żołnierzu, któremu się wszystko z d… kojarzyło, bo od pół roku nie był na przepustce. Oczywiście prawicowe media ujawniły kolejny przekręt władzy. Otóż rzekomo kilka dni temu rozstrzygnięto przetarg na odnowienie warszawskiej tęczy z niepalnych materiałów. Ktoś zarobi ogromną kasę. Tylko skąd ta postkomuna wiedziała, że dziś narodowcy spalą tęczę?
Polsat pokazał jednego kandydata do nagrody Darwina, który po pijaku próbował odpalić papierosa od płonącej tęczy. Szkoda, że mu się nie udało.

W dalszym marszu zaatakowały prawdziwych patriotów uliczne drzewka. Niby takie niewinne a wyrywały się z korzeniami. Potem jeszcze rzuciła się na nich budka strażnicza sprzed ambasady rosyjskiej wraz z bramą. Ledwo uszli z życiem i doczłapali do pomnika Dmowskiego. Prawicowa telewizja oceniła, ze jest tam bardzo spokojnie. Patrioci stali, pili alkohol, rzucali petardami i racami, wznosząc przy tym okrzyki patriotyczne. Dominowało w nich znane słowo na „K”. Nie, nie było to nazwisko lidera PiSu.

W świecie wirtualnym znienacka atak przypuściły pedalskie środowiska hakerów, które zgadły loginy i hasła narodowców. Wieść gminna niesie, że login to admin, a hasło admin. Do wszystkich stron taki sam login i hasło. Zamiast patriotycznych stron pojawiły się lewackie kłamstwa. No i podstępnie z ukrycia wykonane zdjęcia, jak narodowcy zamawiają pięć piw.

narodowcy2
Rzymskie zamawianie piwa

Okazało się na koniec, że kilka – zapewne postkomunistycznych – samochodów spaliło się podczas zmasowanego ataku na marsz niepodległości. Perfidia władzy atakującej prawdziwych patriotów czym się da chyba nie zna granic. Za to warto zauważyć, że prezes Jarosław miał już dość tych powtarzających się klęsk i nie wziął w tym roku udziału w wyzwalaniu Warszawy. Postanowił wyzwolić Kraków. Duchowo rzecz jasna.

PS. Chłopcy na marszu mieli zbyt duże czapeczki chyba. Zsunęły im się na nosy i usta. Dziwnie przypominali pewną część ciała ubraną w prezerwatywę. 😉

Oceń felieton

4 komentarze “Klęska”

Możliwość komentowania została wyłączona.