Warto zachować dystans do wydarzeń bieżących i nie dopuszczać się nadinterpretacji. Jednak czasami działania niektórych ludzi i grup są tak grubą nicią szyte, że trzeba być ślepym, by nie zauważyć intencji.
Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich lat nasze stosunki z Moskwą poprawiły się po dość kiepskim okresie rządów PiS i prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Warto tu przypomnieć ciągłe embarga na dostawę takich lub innych towarów do Rosji, na drogi gaz, na ogranie nas w sprawie nieszczęsnej rafinerii Możejki. Pamiętajmy też, że rozmaite antyrosyjskie ekscesy były wykorzystywane przez Rosję do osłabiania pozycji Polski w Unii, jako kraju niestabilnego, a polskiej polityki jako kierującej się emocjami zamiast rozsądkiem.

W ciągu ostatnich lat Polska zyskała na poprawie stosunków z Rosją i komuś najwyraźniej zależało na tym by to popsuć. Łatwo sobie wyobrazić, że ewentualne embargo dotykające niektóre firmy, będzie korzystne dla ich konkurencji, że destabilizacja ekonomiczna posłuży tym, którzy na niej mogą ugrać swoje własne korzyści, wbrew pozorom nawet drogi gaz lub ropa mogą przyczynić się do osiągnięcia korzyści dla niektórych.
Dziwnym trafem od kilku lat prawicowe ugrupowania jątrzą bezpodstawnie oskarżając Rosję o dokonanie zamachu na Lecha Kaczyńskiego lub przynajmniej sugerując ukrywanie prawdy. Od paru lat te same prawicowe ugrupowania rozbudzają dawne antyrosyjskie nastroje. Również te same prawicowe ugrupowania od kilku lat organizują demonstracje rzekomo niepodległościowe, na które zapraszane są środowiska nacjonalistyczne, chuligańskie i neofaszystowskie.
Czas wreszcie zadać sobie pytanie, czy mamy do czynienia z pożytecznymi idiotami, którzy realizują plan sił Polsce nieprzyjaznych, ponieważ wydaje im się, że to działanie patriotyczne. Czy może raczej mamy do czynienia z płatnymi zdrajcami, którzy kraj destabilizują za pieniądze utajonych mocodawców. Może czas dokładnie przyjrzeć się finansom PiS i rozgłośni ojca Rydzyka?