Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Kartofel

Podobno prezydent Lech – ten najlepszy od czasów Mieszka I – tak się wściekł na wieść, że niemiecka gazeta nazwała jego i brata „kartoflami”, iż na spotkanie z prezydentami Niemiec i Francji nie pojechał. Niektórzy nawet twierdzą, że chciał wojnę Niemcom wypowiedzieć, ale się nie udało, bo minister obrony się tylko znacząco popukał w czoło.
Kartofel to do dziś najgorsza obraza dla prezesa Jarosława, który przeboleć nie może, bo przecież do kartofla wcale jest niepodobny.

kartofelek
Podobny?

A przecież swojski kartofel to tak naprawdę imigrant z dalekiej Ameryki. Co prawda zadomowił się w naszym kraju wyjątkowo mocno. Nie bez racji dziś jest to podstawa wszelkich dań, bez której trudno nam sobie wyobrazić obiad. Jemy ziemniaki pod wszelkimi możliwymi postaciami. Gotowane, pieczone, a czasem podsmażane, trzemy je na tarce by zrobić placki…
Ten najsmaczniejszy ziemniaczany placek nie wiadomo czemu nazywa się „plackiem po węgiersku”, a Węgrzy robią oczy jak pięciozłotówki, gdy się o tym dowiadują. Ale to chyba w ramach polsko-węgierskiej przyjaźni tak owo danie nazwaliśmy. Kartofel jest naszym „smakiem” dzieciństwa, któż bowiem nie pamięta wiosennych młodych ziemniaczków posypanych koperkiem lub pietruszką, z odrobiną masła i zsiadłym mlekiem. Albo jesienią plastry ziemniaka podsmażane na boczku i do tego również zsiadłe mleko. Albo schabowy smażony na smalcu i do tego ziemniaki tłuszczem ze smażenia polane i do tego kapusta kiszona, na którą inni narodowie wżdy postronni mówią – zgniła.
Przecież kartofel to samo sedno naszego istnienia, więc czemu się obrażać o kartofla. Kartofel to prawdziwy dziś Polak. Dlatego warto w te obchody niepodległości włączyć też kartofla, niech króluje nam na talerzu w ten najważniejszy dzień.
Prezydent dziś powiedział: Cieszmy się i za tych, którzy nie zauważyli, że od 20 lat żyją w wolnej Polsce. I niestety muszę stwierdzić, ze tym razem z Panem Prezydentem się nie zgadzam. Nie możemy się cieszyć za nich, bo odbierzemy im cały sens istnienia. Oni myślą, że są bohaterami walczącymi o wolność i niepodległość ojczyzny. Oni myślą, ze ojczyzna ich potrzebuje, że rodacy ich potrzebują. A tymczasem rodacy idą na obiad i pałaszują kartofle, aż im się uszy trzęsą. 😉

Oceń felieton

2 komentarze “Kartofel”

Możliwość komentowania została wyłączona.