Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Najdłuższy weekend

Najdłuższy weekend czas zacząć. Niektórzy zaczynają go już teraz a skończą dopiero w niedzielę za dziesięć dni. Spora część rodaków cieszy się, a niektórzy biją na alarm. Gdy ci pierwsi szykują się na wiosenne wojaże, ci drudzy snują kasandryczne wizje upadku gospodarki. Z praktyki wynika, że lepiej takie długie weekendy zaplanować wcześniej i docenić to, że istnieje możliwość odpoczynku. Zła sława długich weekendów ma swój rodowód w pierwszych latach po upadku PRL, gdy państwowa przeważnie gospodarka nie planowała niczego, a przedłużony weekend oznaczał praktycznie całkowitą martwotę – pozamykane urzędy, sklepy, kina…
W innych krajach też ludzie robią sobie krótkie dodatkowe wakacje łącząc takie czy inne święta i dobierając kilka dni z urlopu. Z ostatniego swojego pobytu w Danii pamiętam, ze niektórzy łączyli Boże Narodzenie z Nowym Rokiem, a jakoś nikt nie prorokował upadku Królestwa Duńskiego.
Miejmy nadzieję, ze przynajmniej część naszych polityków zrobi sobie wolne z tej okazji i przestaną nas męczyć swoimi kiepskiej jakości odkryciami. W każdym razie stacje radiowe i telewizyjne trochę weekendowego bakcyla złapały i jakoś lżej dziś nadają.
Radio Zet podało, ze naukowcy znaleźli najpiękniejszą Brytyjkę. Zawsze byłem pewny, że taka istnieje. W końcu Vivien Leigh była angielską aktorką. Co prawda pewien Anglik twierdził, że ładna Angielka jest jak Yeti – wszyscy o niej mówią, nawet czasami pojawi się zdjęcie w gazecie, ale na żywo nikt nie widział.

Znaleźli najładniejszą!
Znaleźli najładniejszą!

W Londynie widywałem piękne dziewczyny, ale zwykle ich fizjonomia wskazywała na to, że są imigrantkami. Raz nawet w nocnym autobusie wydawało mi się, że widzę, ale zaczęła z koleżanką rozmawiać po szwedzku. A jednak! Naukowcy sprawdzili, pomierzyli i orzekli, że niejaka Florence Colgate jest najpiękniejsza na Wyspach. Zawsze uważałem, że „mędrca szkiełko i oko” jest skuteczniejsze.
Słynny bard PRLu, zanim zaczął pisać peany o „czterech ziobrach”, aby pomóc Jarkowi kota ogonem odwracać, to napisał też dawno temu, że „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”. Czego oczywiście na ten wiosenny weekend wszystkim życzę. No i żeby odpoczęli od trudnej miłości Zbyszka i Jarka, a także kilku ton potencjalnych aluminiowych relikwii również.

Oceń felieton

Komentarz do “Najdłuższy weekend”

Możliwość komentowania została wyłączona.