Niektórzy ludzie mają pasję. Jeśli postanowią coś, to poświęcają temu wszystkie swoje siły i całą energię. Zdarzyło mi się kilkakrotnie w życiu spotkać takie osoby. Pierwsze spotkanie było dla mnie szokujące. Było to jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Lokalny bank spółdzielczy poprosił szkołę o wysłanie dzieci na wykopki, na pole rolnika, który przestał spłacać kredyt. Wszystko było lege artis. Był prawomocny wyrok sądu. Jako przedstawiciel oświatowej administracji zostałem poproszony o przybycie do szkoły, bo właśnie znalazł się ów niepłacący kredytu rolnik. Gdy wszedłem, rozmowa była krótka.
– Jak się pan nazywa? Pan również zostanie pozwany.
Wtedy dowiedziałem się, że ów rolnik zamiast z pasją uprawiać coś tam, z pasją pozywał do sądu wszystkich, którzy w jakiś sposób mu podpadli. Lub nie. Wówczas jeszcze o takich ludziach mówiliśmy pieniacze.
Człowiekiem z pasją jest też niejaki matka kurka, czyli bloger prawicowy, który w rzeczywistości ma imię i nazwisko, choć przez lata operował pseudonimem. Nazwiska dowiedzieliśmy się dopiero, gdy odbyła się seria procesów sądowych. Bloger bowiem miał pasję. Latami usiłował skłonić Polaków, by nie dawali swych pieniędzy na zbiórki WOŚP, bowiem w jego opinii cała ta organizacja to humbug, a wszystkie pieniądze kradnie Jurek Owsiak. Procesy w większości zakończyły się dla matki kurki niekorzystnie i naraziły go na spore koszty. Ale bloger nadal rozwija swą pasję. Wszędzie, gdzie może. Czyli w internecie.
Drugim dość powszechnie znanym człowiekiem z pasją niszczenia Jurka Owsiaka jest niejaki Łukasz Foltyn. Kiedyś znany jako informatyk. Twórca komunikatora Gadu-Gadu. Milenialsi pewnie nie wiedzą już co to jest. Jest to o tyle dziwne, że Foltyn niegdyś przejawiał poglądy demokratyczno-lewicowe, a nie konserwatywno-katolickie. Jednak w jego przypadku również widać pasję niszczenia WOŚP, co zresztą zgodne jest z praktyką obserwowaną wśród prawie wszystkich funkcjonariuszy rządzącej partii.
Na szczęście WOŚP wciąż jest i wciąż bije nowe rekordy wpłat. To dobrze. To jeden z nielicznych już kolorowych kwiatów w naszym polskim ogrodzie chwastów. Dobrze, że Jurek Owsiak też ma pasję.