To już 26 lat, jak Polacy poszli wybierać swoich przedstawicieli do sejmu i utworzonego właśnie senatu. Po raz pierwszy od lat ich głos miał jakieś znaczenie. Data jest tylko symbolem, bo zmiany zaczęły się nieco wcześniej, a powstanie we wrześniu 1989 roku pierwszego niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego nie było końcem zmian. Do dziś tworzymy nową Polskę i jest to niełatwe budowanie. Wolność nie została nam zesłana przez ducha świętego i dana raz na zawsze. Jeśli o tę wolność nie zadbamy, to nam ją zabiorą i to niekoniecznie będą obcy. Wśród nas samych są tacy, którzy znów chcieliby zmontować swoisty Front Jedności Narodu z jedyną słuszną ideologią i jedynym wspaniałym wodzem.
To oni właśnie wyśmiewają dokonania wolnej Polski twierdząc, że to jest ideologia ciepłej wody w kranie. Wyśmiewać ciepła wodę w kranie, może tylko idiota lub smarkacz, który nigdy nie doświadczył jej braku.
Wielu Polaków pamięta ten ideowy kraj, rzekomą dziesiątą potęgę gospodarczą świata, Polską Rzeczpospolitą Ludową, w której często był tzw. dwudziesty stopień zasilania oznaczający nie tylko brak ciepłej wody w kranie, ale i wielogodzinne przerwy w dostawach prądu i gazu. Może komuś się wydawać, że to kiepskie osiągnięcie, bo przecież Niemcy, Brytyjczycy, czy Szwedzi mają tę ciepłą wodę od siedemdziesięciu lat i się specjalnie tym nie chwalą. Owszem, ale oni po drodze nie mieli państwa, w którym problemem było wyprodukowanie dostatecznej ilości papieru toaletowego.
Święto ciepłej wody w kranie? A dlaczego nie. Niech będzie. Także święto papieru toaletowego, masła bez kolejki i mięsa bez kartek. Czekolady z prawdziwej czekolady, benzyny bez talonów i towarów kupowanych bez talonów z PZPR.
A niech to nawet będzie święto narzekania na to, że jeszcze nie jest tak, jak byśmy sobie wymarzyli. Bo mamy także wolność narzekania. Jednak pamiętajmy – parafrazując słowa Lecha Wałęsy – że taką będziemy mieli Polskę, na jaką zasłużymy. I uważajmy, by pewnego dnia zamiast ciepłej wody z kranu nie poleciała jedynie słuszna ideologia.