Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Traktat o nicnierobieniu

Każdy umie coś robić. Trochę lepiej lub trochę gorzej, ale każdy może. Jakiś czas temu obserwowałem remont, choć właściwsze byłoby określenie przebudowa, ulicy w moim mieście. Każdego dnia można było obserwować, jak praca wre. Przebudowę skończono w parę miesięcy i chwała drogowcom, bo objazdy były dokuczliwe. Obecnie z kolei obserwuję co jakiś czas przebudowę autostrady w pewnym kraju dojrzałej demokracji i z podziwem konstatuję, że „lokalsi” potrafią szanować pracę. Jeden grzebie coś tam łopatą, a pięciu ze skupieniem obserwuje.
Przypomniałem sobie niedawną rozmowę z przyjacielem, który podsumował mój nieco minorowy nastrój słowami, że to, co widzisz jest wynikiem tego na co patrzysz i jak patrzysz.

shit

Racja. To takie życiowe WYSIWYG – What You See Is What You Get – To, co widzisz, jest tym, co dostaniesz.
Każdy umie coś umie robić. Wydaje się, że fundamentalne pytanie brzmi: CO?
Jednak prawdziwą sztuką jest nie robić nic. Nic trzeba robić z konsekwencją i samozaparciem. Nicnierobienie to nie jest zajęcie dla każdego. Coś umie robić byle pętak, nic – tylko osobowości wyjątkowe. Especially niektórzy politycy. Takie oto wnioski wypływają z czwartkowej śniadaniowej pogawędki. Niestety, mój interlokutor pękł i coś tam robi. Zostałem sam na placu boju. Konsekwentnie, z zaangażowaniem i niezłomnie robię nic.

Oceń felieton

6 komentarzy “Traktat o nicnierobieniu”

Możliwość komentowania została wyłączona.