W połowie drugiej kadencji notowania rządu zawsze są najniższe. To prawda znana w polityce, choć w Polsce obserwujemy zjawisko po raz pierwszy z prostego powodu. Dotychczas tylko jeden rząd przetrwał całą kadencję, pozostałe rządziły krócej. Remedium na niskie notowania jest rekonstrukcja rządu, zapowiedź nowych zadań, jakie rząd przed sobą stawia i oczywiście obietnice składane w taki sposób, żeby przynajmniej część dało się zdyskontować, gdy przyjdą wybory.
Jeśli się uda, nastąpi trzecia kadencja, jeśli nie – wygra opozycja.
Rozpatrzmy najpierw scenariusz negatywny. Rząd będzie administrował do końca z ciągle spadającymi notowaniami. W rezultacie PO przegra wybory osiągając bardzo kiepski wynik na poziomie kilkunastu procent. Zwycięzcą zostanie PiS. Jednak ta partia nie ma kompletnie żadnej zdolności koalicyjnej, a zdobędzie najwyżej dwadzieścia kilka procent. Sieroty postpisowskie w rodzaju PJN lub Solidarnej Polski mają małe szanse na wejście do sejmu, ale można przypuszczać, że w tak specyficznej sytuacji uda im się osiągnąć próg wyborczy. To nadal za mało, by rządzić z PiSem. Z drugiej strony na poziomie minimum może wejść do sejmu partia Palikota, która błąka się wciąż gdzieś na granicach progu wyborczego i PSL, które również traci popularność. Do tego jeszcze dziesięcioprocentowy udział SLD.
I co wychodzi nam z takiej układanki? Rząd mniejszościowy w Polsce nie ma szans, ze względu na tradycję narodową traktowania kompromisu jak hańbę. Pozostaje jakaś powiązane interesami koalicja wielu partii. Byłby to rząd w stylu lat dziewięćdziesiątych, który głównie zajmowałby się rozdawaniem synekur swoim ludziom, zaś interesy obywateli byłyby najmniejszym zmartwieniem polityków. Najważniejsze sprawy, nawet te nie cierpiące zwłoki, byłyby odkładane ad calendas graecas, albowiem zawsze brakowałoby dostatecznej woli do osiągnięcia konsensusu. Fatalna prognoza dla kraju.
Opcja druga to energiczna rekonstrukcja rządu, to „nowe otwarcie”, o którym media spekulują już od tygodni. Niestety jednak pomimo wielu prac, które ten rząd ciągnie od sześciu lat, wizerunkowo jest to makabryczna porażka. Rząd przypomina niezdarę, który potyka się o własne buty z plączącymi się po trotuarze sznurowadłami. Od samego początku najsłabszym ogniwem była minister Joanna Mucha. Jak widać sport jej nie interesuje i nawet nie za bardzo to ukrywała. Okazało się więc szybko, że doktorat i znajomość angielskiego to za mało, by się nie skompromitować. Zamiast rzeczowego ministra Kwiatkowskiego do resortu sprawiedliwości wszedł Jarosław Gowin i tylko kwestią czasu było, kiedy skompromituje siebie i ten rząd. Na jego miejsce wstawione nie tak głupiego, ale równie konserwatywnego Biernackiego, a wyborcy ostatnio dość wyraźnie dawali sygnały w sondażach, że konserwatywna twarz Platformy im się nie podoba. Do tego dochodzi jeszcze wyjątkowo durnowata afera z zegarkiem ministra Nowaka, która tak naprawdę ciągnęła się miesiącami. Po drodze jeszcze możemy wspomnieć o wizerunkowej wpadce w sprawie ACTA, gdy dopiero szeroki protest o zasięgu ogólnym, zmusił premiera do rewizji stanowiska rządu. Mniejsze wpadki już pominę, bo i tak aż się chce zakrzyknąć po sienkiewiczowsku:
Kończ waść, wstydu oszczędź!
Jak więc będzie wyglądać rekonstrukcja rządu i nowe otwarcie na najbliższe dwa lata? Należałoby zapytać jakiegoś autora powieści fantastycznych, bo w realnym świecie, jest to zadanie przekraczające możliwości ludzkiej wyobraźni. Nie mam pojęcia, co zaproponuje Tusk i czy w ogóle będzie to miało jakiś sens.
Wiem jednak, czego sam oczekiwałbym w najbliższych latach. Niech wreszcie odpowiedzą prawnie ludzie, którzy w swój esbecki folwark bawili się za czasów 4RP. Kamiński, Kaczmarek, Ziobro, a być może i sam Kaczyński. I niech to nie będzie kolejna składana nam obietnica, ale konkretne wnioski do Trybunału Stanu i prokuratury. Niech rząd zadba o tych, którzy są najsłabsi, solidaryzm społeczny nie kłóci się z kapitalistycznym systemem gospodarczym. W starszych demokracjach jest to sprawa moralności, u nas trzeba to jeszcze regulować przymusem, więc podatek dla najbogatszych, który został obniżony przez PiS, obecny rząd powinien zwiększyć. Uściślić egzekwowanie prawa wobec wszystkich, którzy wbrew przepisom usiłują zaoszczędzić na płacach dla pracowników, proponując im nielegalne umowy. OFE okazały się ślepą uliczką, nic dziwnego, skoro za swe działania pobierają prowizję, nawet generując straty. Trzeba mieć odwagę i ten balast zlikwidować, można za to wprowadzić zwolnione z podatków lokaty bankowe. Wielu wyborców czeka też na zmniejszenie wpływu kleru na życie polityczne i społeczne. Skoro premier powiedział, że rząd jego klękać przed proboszczem, ani biskupem nie będzie, to niech teraz pokaże to w praktyce.
Niestety obawiam się, że przyjdzie mi zakończyć słowami poety z piosenki śpiewanej niegdyś przez Czesława Niemena: tak mało mi trzeba, a jednak widzę, że żądam za wiele…
10 komentarzy “Rekonstrukcja Tuska”
Nieźle przeorany mózg masz gościu, skoro dla ciebie największym problemem tego rządu jest Joanna Mucha (parę gaf, koncert madonny, niezamknięty dach na narodowym) i nierozliczone zbrodnie Kaczafiego. Normalnie jak PRLowskie artykuły który miały udawać, że krytykują Partię, by ta mogła przyznać, że socjalizm oczywiście tak, ale wypaczenia już nie, więc bijemy się w pierś i od tej pory będzie tylko lepiej. Normalnie nie wiem jakie lemingi czytają tego bloga, ale chyba nawet dla nich trzeba się bardziej postarać…
Głosujcie na platformę to na drzewach zamiast liści będą wisieć Kaczafiści 🙂
Chuj tam z budrzetem, nacjonalizacją emerytur w OFE, datami zabiegów wyznaczanymi przez NFZ na 2028, rosnącymi podatkami, kosztami pracy, kreatywną księgowością rostowskiego, progami ostrożnościowymi deficytu, leżącą i kwiczącą koleją, 100 tysiącami nowych zbędnych urzedasów, pierdyliardem podwyrzek (gazu, energii, paliwa, wody, wywozu śmieci, akcyzy na węgiel, podatku od miedzi, podatku gruntowego, składki rentowej, wieku emerytalnego, akcyzy, CIT, VAT) itd. itd 🙂
Jakby tak ktoś jeszcze pamiętał rekordową ilość obietnic złorzonych przez Tuska, to jeszcze mółby pokręcić nosem na to jak szybko ucichło o takich flagowych projektach jak podatek liniowy, albo, że platforma OBYWATELSKA obiecująca rozwój społeczeństwa OBYWATELSKIEGO wypina się na największe OBYWATELSKIE projekty, jak odwołanie HGW czy edukację 6cio latków.
A wszystkie te wspaniałe sukcesy przy większościowym rządzie, własnym prezydencie i dwóch kadencjach 🙂 Zdecydowanie potrzebujemy trzeciej bo wtedy to już hoho, wiecie, szuflady pełne ustaw i te sprawy, a no i po 10 ciu latach rozliczymy ziobrystów.
Chyba j***ę na plecy ze śmiechu 🙂
A i żeby nie było, to moży ty lewaku nie wiesz, że PO została wybrana jako partia PRAWICOWA i za jej spadek w sądarzach odpowiada mi n właśnie skręt w lewo.
Masz problemy z czytaniem. Tekst mój mówi o wizerunkowych problemach rządu, a te są takie, a nie inne.
Co do oceny pracy rządu – moja jest całkiem inna.
Projekty obywatelskie, powinny mieć sens. Projekt referendum w sprawie sześciolatków to łajdacka prowokacja polityczna. Głównym punktem tak naprawdę była kwestia likwidacji gimnazjów, a więc miliardowe koszty, o których już wnioskodawcy nie pisali. Twoim zdaniem należało odwołać HGW, a moim nie. Większość uważała, że nie. To właśnie demokracja baranie.
Evitagen! „Złorzony” to ty masz mózg „z dwuch komurek na kszysz”.
No cóż, jak się katolicko-prawicowy elektorat uprze to i deszcz będzie winą Tuska. Paliwo mówisz zdrożało z winy Tuska? Ciekawe, a ja ostatnio tankowałem po 5,04. A PiS wieszczył już lata temu, że z powodu Tuska będzie to niedługo ponad 6 zł. Druga kadencja w połowie, a tu paliwo tanieje zamiast posłuchać PiSu i zdrożeć.
Większość to uważa, że HGW powinna odejść i zdaje się taki był wynik referendum, nie, baranie?
Hanka zostaje tylko dlatego, że platforma OBYWATELSKA robiła co mogła, żeby zniechęcić ludzi do czegoś co jeszcze niedawno było OBYWATELSKIM obowiązkiem – czyli udziału w głosowaniu. To trochę mało demokratyczne nie uważasz? Obywatele oczywiście są dobrzy i powinni głosować kiedy frekwencja działa na korzyść platformy, a kiedy działa na niekorzyść to głosowaniem jest bierne zostanie w domu. Piękne rozwijanie społeczeństwa OBYWATELSKIEGO 🙂
Milion podpisów w sprawie sześciolatków to łajdacka prowokacja polityczna? No pewnie milion obywateli nie zgadza się na kolejną pseudo reformę rządu więc najwyraźniej mamy milion łajdaków 🙂 Ładnie platforma OBYWATELSKA traktuje swoich OBYWATELI 🙂
Paliwo misiu mogłoby być tańsze gdyby nie UE i akcyza, o ile PO nie ma za bardzo nic do gadania w sprawie tego pierwszego, to to drugie regularnie podnosi, no ale skąd ty miałbyś o tym wiedzieć, jak mentalnie nie wyszedłeś poza newsy o perypetiach ministry Muchy? Warto by tu przy okazji wspomnieć o największym sukcesie tego rządu w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego i dywersyfikacji źródeł energii, którym było podpisanie umów z Rosją na dostawy gazu tak niekorzystnych, że aż niezgodnych z prawem europejskim. Nie wspominając o konieczności magazynowania nadwyżek, co uniemożliwia chociażby wydobycie gazu w Polsce czy kupno z innych źródeł.
Większość to uważa, że HGW powinna odejść i zdaje się taki był wynik referendum, nie, baranie?
Normalnie WOW. Widać, że stalinowski system liczenia utrwalił się w tobie genetycznie. Większość, która poszła głosować w referendum, to de facto jest mniejszość. Gdyby prawdziwa większość chciała odwołać HGW, to poszłaby głosować.
Milion podpisów w sprawie sześciolatków to łajdacka prowokacja polityczna?
A co to jest milion wobec 20 milionów dorosłych obywateli? Dlaczego tylko milion podpisał się pod debilnym wnioskiem o likwidację gimnazjów?
Evitagen:
Nie chodzi o to, że mogłoby być tańsze, ale że według PiSu już dawno miało być droższe. Nie odwracaj kota ogonem jak twój ulubiony prezes.
Niekorzystne umowy z Rosją podpisał PiS. Obecny rząd zmienił tę umowę. Gaz staniał podczas kadencji TEGO rządu. Możejki – największą klęskę polskiej gospodarki – też kupił PiS. To na marginesie.
O reszcie dyskutować z tobą nie zamierzam, szkoda mojego czasu.
@Evitagen:
Czy jesteś zwolennikiem JKM? Czy masz 14 lat? Wszystko na to wskazuje.
Pytanie właściwe. Czy zatem groźby objęcia władzy przez PiS nie ma? Czy Belfer uważa, że nawet przegrana PO nie da PiSowi władzy?
Niekorzystne umowy z Rosją osobiście podpisywał Waldemar Pawlak, a o ile mnie pamięć nie myli to nie był wicepremierem za Kaczyńskiego więc chyba musisz sprawdzić swoje źródła.
Gaz staniał bo ruskie ceny obniżyli, co tylko jeszcze bardziej pokazuje, że ewidentnie była możliwość wynegocjowania lepszych warunków w odpowiednim do tego momencie.
Jeśli już mowa o nie odwracaniu kota ogonem, to zdaje się, że to platforma straszyła, że jak PIS będzie rządził to paliwo będzie po 5 zł, a potem jak doszła do władzy to paliwo dojechało do 5,5 zł, a teraz właśnie się na tych 5ciu złotych zatrzymało. Tak czy siak to platforma podniosła akcyzę powyżej minimum wymaganego przez UE, a to jest już fakt, a nie suche deklaracje.
„Widać, że stalinowski system liczenia utrwalił się w tobie genetycznie. Większość, która poszła głosować w referendum, to de facto jest mniejszość. Gdyby prawdziwa większość chciała odwołać HGW, to poszłaby głosować.”
LOL, oczywiście, wszyscy co nie poszli głosować to głosowaliby przeciwko odwołaniu Hanki, nie wiem jaki to jest system liczenia, ale przy nim Stalinowski wygląd wyjątkowo profesjonalnie 🙂 93% ludzi głosowało za odwołaniem Hanki, ale chuj z nimi bo 100% nie głosujących było temu przeciwnych, a jak wiadomo bierna masa w demokratycznym społeczeństwie jest najważniejsza 😀 Goebbels chyba nawet na to nie wpadł 😀 W takim razie ja ci powiem, że PO z obecnym poparciem oscylującym w granicach 20% nie ma poparcia 80% społeczeństwa i powinna się od koryta jak najszybciej odkleić 🙂
Dobra herbata w kubku i jakoś można przebrnąć przez glupawe prawicowe komentarze. 😉