Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Kocham pana, panie Tusku

W Polsce Ludowej wystarczyło wejść do byle jakiego sklepu lub urzędu, by utonąć w oparach absurdu. Natomiast w sposób paradoksalny absurdalna audycja radiowa pod tytułem „Kocham pana, panie Sułku” pełna abstrakcyjnego czasem humoru przywracała skołatanemu Polakowi równowagę psychiczną.
Obserwowałem dziś dyskusje sejmową o katastrofie smoleńskiej. Poziom absurdu i abstrakcji był tak niesamowity, że trudno uwierzyć. W chwili gdy swoim płaczliwym głosem przemawiała posłanka Jakubiak, czyli siostra Elżbieta od prezesa, nagle skojarzyłem ją z panią Elizą z nieśmiertelnej audycji Janczarskiego. To wyjaśnia tytuł niniejszego felietonu.
W trakcie sejmowej debaty ponad osiemdziesięciu posłów zapisało się do zadawania pytań premierowi. Prawie wszyscy z nich z PiS lub PJN. Najbardziej inteligentni dalej drążyli kwestię funkcjonariuszy BOR w Smoleńsku („Ilu ich było i dlaczego tak mało?”) albo kwestię domniemanych wystrzałów („Kto tam strzelał i dlaczego Rosjanie?”), lecz w zasadzie większość posłów zadawało jedno proste pytanie, choć ubierali je w różne słowa – „Wiemy, że dokonaliście zamachu na naszego prezydenta, więc dlaczego nie chcecie się przyznać?”
Pomyślałem sobie, że gdyby jakaś siła wyższa karała posłów PiS za wygadywanie tych bzdur natychmiastową i gwałtowną sraczką, to marszałek Niesiołowski nie musiałby im wyłączać mikrofonu po minucie. Już po trzydziestu sekundach gnaliby do najbliższej toalety.
W tym bezsensownym politycznym jazgocie sensowne wypowiedzi zaprezentował premier Pawlak, Andrzej Celiński i Marek Borowski. Sparafrazuję tego ostatniego – król jest nagi. Nie da się dorobić żadnej legendy do śmierci Kaczyńskiego w Smoleńsku. Nie było zamachu, była za to porażająca głupota i łamanie wszelkich procedur i zasad. Zamiast nawoływać do wojny z Rosją w obronie honoru generała Błasika, uderzmy się w piersi i powiedzmy o naszej polskiej winie w tej katastrofie. O błędach pilotów i oczywistej presji politycznej.
Jak to mówią Rosjanie – и смешно и страшно.

Oceń felieton