Dwa lata temu opublikowałem pierwsze teksty na blogu. Te pierwsze były starymi felietonami z poprzedniej mojej strony poświęconej głównie zagadnieniom z dziedziny IT. W związku z drugą rocznicą pozwolę sobie na odrobinę statystyki.

Ponad 150 tysięcy przeczytanych stron podczas ponad 38 tysięcy wizyt. To dzieło ponad 11 tysięcy różnych osób. Kłaniam się nisko i dziękuję za uznanie.
Nie zaskoczę nikogo, jeśli powiem, że największą popularność strona osiągnęła w dniu 26. stycznia, gdy napisałem o ACTA. Świadczy to jak wielkie było zainteresowanie tym tematem i jak bardzo ludzie potrzebowali informacji. Jednak dwa następne rekordowe dni 21-07-2011 i 12-12-2011 to były dni, gdy nie pojawiły się żadne nowe teksty i nie wiem skąd akurat w tych dniach wzrost zainteresowania.

Najwięcej wizyt było z Polski, to oczywiste. Na mapie góruje Warszawa i Wrocław, potem jest Trójmiasto i Katowice. Jednak sporo wizyt jest z krajów, gdzie żyją Polacy. Zaskoczyła mnie pozycja USA, bo przecież uważa się, że to bastion zwolenników PiS.

Cieszy mnie spora liczba stałych czytelników. Nie jestem zwolennikiem przeliczania wszystkiego, ale około 13% odwiedzających zagląda tu często. Powracali ponad 200 razy, czyli przynajmniej raz na tydzień. Inni nieco rzadziej, ale też powracają co jakiś czas i czytają wówczas długo. Policzyłem, że w przybliżeniu około 3000 osób mogę zaliczyć do stałych czytelników, bowiem powracają przynajmniej raz na dwa tygodnie. Ale też cieszy mnie spora liczba czytelników nowych. Na przestrzeni dwóch lat było ich średnio 28%.
Spora część wizyt to odwiedziny przekierowane przez wyszukiwarkę, czego najczęściej szukają ludzie trafiający na mój blog? Bezapelacyjnie rekordzistą jest fraza „gdyby głupota miała skrzydła”, ale od roku coraz częściej ludzie szukają po prostu mojej strony, o której być może słyszeli, ale nie znają adresu. Zatem wpisują w wyszukiwarce „belfer”, „belfer one” i znajdują, to co chcieli.
Dziękuję wszystkim, a szczególnie komentatorom, bo oni często inspirują mnie swoimi wpisami do podejmowania kolejnych tematów i jednocześnie współtworzą stronę.
7 komentarzy “B jak belfer”
Z żalem stwierdzam, że jako czołowy gość na tym blogu, żadnej wzmianki, żadnego podziękowania za mą aktywność.
Prawie od początku istnienia bloga goszczę się u Belfra codziennie.
Statystycznie mam 4 wejścia dziennie i tak przez prawie 2 lata.
Policzmy: 730*4=2920 wejść. To oznacza, że na 38984 wejść 7.5% to moje dzieło. Nie bardzo wierzyć mi się chce w tę przewagę Warszawy i Wrocławia,Trójmiasta i Katowic.
PS
W moim przypadku, może być kłopotliwe ustalenie ile razy miałem wejść, ponieważ nadaję z kilku miejsc. W jednym przypadku jest stałe IP a w pozostałych dynamiczne.
Niemniej jednak gratuluję.
Nie chwaląc się, jam to też uczynił.
Nie wyróżniałem personalnie nikogo. Warszawa lub Wrocław to duże ośrodki. Poza tym trzeba pamiętać, ze lokalizacja jest sprawą umowną. Bardzo często Neostrada lub DSL przypisywane są do większego miasta, choć naprawdę łącze jest gdzie indziej. To samo bywa z IP należącymi do sieci takich jak UPC.
Pozdrawiam 😉
@ FB
Oh jak to dobrze, że sam prowadzisz swoją statystykę. Też uważam że Admin rzeczywiście zawiódł. Przeraża mnie, co by się stało gdybyś nie uzupełnił stastystyki Belfra swoją. Byłoby trudniej wtedy żyć niż po katastrofie pod Smoleńskiem!
@ FB
Drogi FB. Wg prowadzonej przez Ciebie statystyki miałeś 38.984 wejść. To imponujące! Gratuluję. Ciekawe ile zostawiłeś na blogu komentarzy, bo przecież musi to być mniejsza liczba niż liczba wejść.
Śmiem twierdzić, że prawie każdy Twój komentarz spłoszył potencjalnych miłośników bloga oraz ich znajomych. Tak więc liczba wejść nowych osób, które swoimi mądrymi, zrównoważonymi i ciekawymi komentarzami wypłoszyłeś może być dużo większa niż 38.984.
Sorrki,
Oczywiście chodziło o 2920 wejść a nie o 38.984.
Tadeusz, Ty to naprawdę nie masz się z kim w tej Danii napić i pewnie sam pijesz bez kontroli. Coś ci się pokiełbasiło.
A sam jesteś przykładem, że moje wpisy jednak mobilizują pewien elektorat. Blog jest o wiele ciekawszy, jak czasem taka menda jak ja coś napisze. Admin nie zawiódł i nie podważałem jego danych.
PS
Blog Belfra potrafi czasem wciągnąć, więc dobrze mu życzę. Ale mogę się nie ze wszystkimi zgadzać?
@ FB
To nie wina piwa, ale czasami mi zęby latają z emocji gdy czytam co piszesz. Tutaj starałeś się zrobić sukces Belfra swoim, bo masz tak dużo wejść. Nie wiem w jaki sposób można to uważać za powód do dumy. Inaczej byłoby gdybyś sam założył bloga i na nim pisał. Czy to jest zły pomysł???
chcesz to zajrzyj na moja stronę http://musicanova.one.pl/