Historia mówi, że krzyżowcy byli fanatykami lub głupcami. Doskonałym przykładem jest pozytywna, lecz trzeciorzędna postać legendy o Robin Hoodzie – Ryszard Lwie Serce. Może i miał lwie serce, ale móżdżek kurzy. Opuścił kraj na lata, by walczyć o zupełnie nie swoje interesy dalej niż na końcu ówczesnego świata. Udowadniałem już, że historia magistra vitae est w felietonie Krucjata dziecięca i że takich pożytecznych idiotów, jacy dziś stoją pod krzyżem, ktoś wykorzysta.
W zasadzie nie zdarzyło się nic nowego, a wszystko można było przewidzieć. Grupka fanatyków wierzących w Lecha Kaczyńskiego tworzy kłamstwo smoleńskie podżegana przez Jarosława Kaczyńskiego i jego wyznawców.
Na dobrą sprawę można się było spodziewać, że jeśli będzie zgoda na tablicę pamiątkową, to oni będą chcieli pomnika, ba a nawet monumentu. Coraz mocniej artykułowano żądania wobec władz. Dziś wprost pojawiło się oczekiwanie, żeby nowy monument stanął na miejscu pomnika księcia Poniatowskiego. Nie takie zabytki się burzyło – stwierdził jeden z protestujących. A ktoś z PiSu już a priori udowadniał, że Poniatowski to w historii był mało ważny. Poseł Suski bez żenady sprzedał mediom swoją głupotę, mówiąc, że prezydent Kaczyński był równy królom – Sobieski uratował Wiedeń, a Kaczyński Tbilisi. No i już jesteśmy w domu, Poniatowskiego wyprowadzimy gdzieś na Targówek albo do Pcimia, a przed pałacem stanie wielki monument Kaczyńskiego. Jak powiedziała wdowa po najsłynniejszym w Polsce twórcy niepotrzebnych peronów, ten monument musi nieść przesłanie dla następnych pokoleń. Niech zgadnę jakie – należy lądować wszędzie i zawsze, ruska mgła nie może być przeszkodą, a procedury lotnicze są dla tchórzy. Lepiej bohatersko rozpieprzyć się o ziemię, niż tchórzliwie wylądować za daleko.
Zaczekajmy z tym upamiętnianiem bohaterskich poległych za prawdę o zbrodni katyńskiej, bo wszystko zmierza do oceny podobnej jak w sprawie angielskiego monarchy – lwie serce, ale kurzy móżdżek. Żebyśmy się jeszcze za te pomniki i tablice nie musieli wstydzić.
Nie łudźmy się. Porozumienia nie będzie. Tablica to za mało, wkrótce okazałoby się, ze pomnik też. Pojawiło się żądanie monumentu i gdyby ktoś upadł na głowę i się zgodził, to pojawiłyby się nowe żądania. Co w końcu? Może piramida?
Trochę początkowo byłem zbulwersowany dzisiejszym ekspresowym wieszaniem tablicy pamiątkowej na murze pałacu prezydenckiego. Błyskawiczna akcja, odsłonięcie przez drugorzędnych urzędników. Media oburzone. Politycy PiS aż się zagotowali, co w tym upale nie było trudne.
Potem zacząłem analizować. Oburzenie Grzegorza Miecugowa z TVN24 rozumiem – spieprzono im świetny materiał. Mogli tam mieć dziesięć kamer i sfilmować popisową rozróbę krzyżowców, gadaliby o tym przez tydzień i podsycali widmo podziału rozszczepiającego naród na pół, tak jak wmawiali nam powszechny płacz po Lechu Kaczyńskim. A tu kicha. Nie zdążyli. Za to w ciągu pół godziny zdążyli krzyżowcy, zaopatrzyli się w megafony i krzycząc: Hańba! usiłowali zakłócić uroczystość. Gdyby informacja o odsłonięciu tablicy znana była trzy dni wcześniej, to stawiam diamenty przeciw orzechom, że żadne odsłonięcie by się nie odbyło. Już PiS by o to zadbał.
Dlaczego nie było tam prezydenta? Początkowo byłem lekko zniesmaczony. Potem jednak stwierdziłem, że niby dlaczego miałby być? Czyżby odsłonięcie pamiątkowej tablicy mówiącej o tym, że ludzie zapalali znicze przed pałacem po katastrofie w Smoleńsku, to jakieś narodowe wydarzenie? W końcu tak sądzi tylko grupka fanatyków pod krzyżem. To tylko garstka analfabetów z transparentem o treści: „ZOSTAWIĆ KŻYŻ MJASTU”. Niedawno przeprowadzony sondaż pokazuje, ze tylko 37% respondentów przyznaje się do głosowania na Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich wyborach. O dziesięć mniej, niż faktycznie głosowało. Kaczyński i PiS powoli stają się obciachem, jak kiedyś samoobrona. Zatem kto wie, może zostawić ten folklor pod pałacem? Niech tam stoją i w deszczu, i w upale, i w chłodzie, i na mrozie. Niech stają się coraz bardziej śmieszni w swoim głupim zacietrzewieniu, a dzięki ich oczywistej głupocie zaczniemy wreszcie dyskutować o potrzebie świeckiego państwa, o konieczności przestrzegania prawa przez wszystkich, o niebezpieczeństwach fanatyzmu. A ubocznym efektem stanie się powrót PiSu do rangi śmiesznej partyjki w lokalnym folklorze politycznym, a Jarosław Kaczyński będzie widziany taki, jaki jest – zawistny psychopatyczny człowieczek, który dla zdobycia władzy gotów był chwalić nawet Gierka, kłamać, kombinować i mataczyć.
Nie oszukujmy się. Tym ludziom będzie zawsze za mało, nie tablica tylko pomnik, nie pomnik ale monument, nie obok, ale zamiast Poniatowskiego, a potem to już chyba tylko piramida.
11 komentarzy “Krzyżowcy”
„ZOSTAWIĆ KŻYŻ MJASTU” to celowa zagrywka młodzieży sprzeciwiającej się upamiętnianiu wszystkiego i wszędzie.
Pozostawienie krzyża (przynajmniej do jesiennych chłodów) jest na rękę zarówno PISlamistom, jak i POwcom (wybory niedługo, a Warszawa warta Krzyża), niestety przegrywa autorytet państwa
Od samego początku byłam zdania, że krzyż powinno się zostawić do końca śledztwa w sprawie katastrofy. Podejrzewam, że po piramidzie żądanie krzyżowców będzie następujące – dymisja prezydenta Komorowskiego i rządu!!!!
Tę planszę z błędem ja widziałem po właściwej stronie barykady, więc nie przypuszczam, żeby to był żart. Też mam wrażenie, że dla PO kolejne dni kompromitacji PiSu są na rękę, jednak PiS tylko traci.
@admin
Nagrania na YOUTUBE wskazują co innego
Właśnie przeszukuję net i faktycznie widać tylko młodych ludzi z takim transparentem, ale ja to widziałem na plakacie z szarej tektury, trzymane na kiju przez kobietę (taką wczorajszej młodości). Niestety, tego nie potrafię teraz znaleźć.
W sprawie krzyża kompromituje się tylko rząd , a raczej NIErząd. To on skłóca Polaków i robi to z premedytacją. Sam sposób powieszenia tej nieszczęsnej tablicy mówi wszystko.
Polecam ten tekst. Może otworzą się niektórym oczy.
http://tnij.org/hw4z
Witam.
Faktycznie hasło „ZOSTAWIĆ KŻYŻA MJASTU” było eksponowane na takiej planszy na kiju przez „obrońców” a później młodzież zrobiła sobie z tego zwykłe jaja.
Oczywiście te przepychanki przed pałacem prezydenckim świadczą tylko o tym że tak naprawdę wszystkim są one na rękę.Po prostu trzeba zakrzyczeć rzeczywistość,szybciutko zbudować i umocnić mit Lecha Kaczyńskiego więc stosuje się wszystkie siły i środki.Prawdę powiedział niedawno bp Pieronek że „Kościół nie wysługuje się politykom”.Przecież to politycy wysługują się Kościołowi.
Zadymiarze spod Pałacu to nie żadni „obrońcy” a tylko zwykli terroryści.W normalnym świecie z terrorystami nie dyskutuje się.Można spełnić ich jakieś rozsądne żądania a później wypad.Jest poświęcona tablica,buduje się pomniki i teraz wyjazd – pora na zapowiadaną „akcję porządkową”.W otoczeniu pałacu niech pozostaną tylko policyjne patrole żeby znowu nie zalęgła się jakaś grupka oszołomów.
Proszę, przeczytajcie ten tekst.
Warto.
http://tnij.org/hx46
Rozumiem że według fadera bosa, to PO namawia ludzi do stania pod krzyżem i wyzywania innych od „niepolaków”, „żydostwa”, „zdrajców narodu” i innych równie wyszukanych. Argument że to PO skłóca ludzi jest kompletnie absurdalny – co takiego zrobiła PO w tej sprawie? Powiesiła dwie tablice – to był gest dobrej woli. Terroryści krzyżowi potraktowali to jak policzek, bo co? Za mała ta tablica? A jaka powinna być? Taka na pół pałacu? Czy wtedy będzie dobra? Nie sądzę, zawsze będzie zła. Na początku mówiono o tablicy pamiątkowej. Jak już tablica zawisła, mówi się o pomniku, za niedługo będzie kopiec a potem piramida czy mauzoleum jakieś. Jeżeli według Ciebie faderze bosie ten spór jest podjudzany przez PO to masz niepokolei w głowie – no ale to już jest wiadome od dawna.
P.S. Rozumiem że twoje posty są spowodowane frustracją z powodu niemożności wieszania komuchów na drzewach ale postaraj się powstrzymywać te swoje żądze.
Myślę sobie, że z tym wieszaniem komuchów na drzewach to jakuszyn przesadził.Przecież father boss to typowy w swym zachowaniu komuch, więc raczej mielibyśmy do czynienia z samobójstwem. 😉
Ależ drogi adminie, fader boss wielokrotnie sugerował że należy wieszać komuchów. Z tym że „komuch” w jego rozumieniu to nie osoba o poglądach lewicowych pragnąca żyć w komunizmie, tylko osoba o odmiennym zdaniu niż zdanie fader bossa. W klasycznym znaczeniu słowa „komuch” fader boss faktycznie musiałby sam się powiesić. Należy zaznaczyć iż zdanie fader bossa jest wprost zależne od zdania PiS i z tego względu może znacznie odbiegać od ogólnie przyjętej logiki.