Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Dystopie Zajdla

Gdy czytamy teksty fantastyczne sprzed lat, najczęściej w pewnym momencie pojawia się zgrzyt dysonansu poznawczego. Opisana przed laty rzeczywistość przyszłości nijak się ma do naszych dzisiejszych doświadczeń i wiedzy technicznej. Uniknął tego Juliusz Verne, którego kreacje zadziwiająco się sprawdziły. Jednak nawet najlepsi popełniali błędy. W powieści Stanisława Lema „Śledztwo”, która jest jednym z najgenialniejszych na świecie horrorów fantastycznych pojawia się komputer, który porozumiewa się z użytkownikiem słuchając poleceń i mówiąc. Jednak w latach sześćdziesiątych, gdy powstawała książka, wciąż królowały lampy, a tranzystory były jeszcze nowością, w Polsce mało znaną. Lem każe komputerowi włączać się powoli i w miarę rozgrzewania się lamp głośnik zaczął charczeć, mruczeć, bełkotać, a potem wyrzucać wyrazy bez związku*. Dziś każde dziecko wie, że mózgiem komputera jest system operacyjny, który musi się załadować, a zaczyna procedurę ładowania dopiero, gdy sprzęt jest gotowy. Nawet gdyby nie wymyślono tranzystorów, a potem układów scalonych, to i tak sytuacja opisana przez Lema nie miałaby miejsca.
Z drugiej strony mogą też nas zaskakiwać wyjątkowo celne sposoby przedstawiania odległej przyszłości. W powieści „Limes Inferior” Janusza Zajdla przedstawione zostało społeczeństwo całkowicie poddane kontroli dzięki systemom elektronicznym. Zajdel nie zajmuje się wyjaśnianiem technicznych zasad działania urządzeń. Pokazuje zasadę kontrolowania finansów obywateli dzięki elektronicznym kluczom i punktom ich wymiany podobnym do dzisiejszych kart bankowych i bankomatów. Sednem powieści jest tzw. miękki totalitaryzm, kolegialnie sprawowana władza, której zasadniczą siłą jest permanentna inwigilacja prowadzona dzięki zaawansowanej technologii.
Gdy czytałem powieść po raz pierwszy jeszcze w czasach PRL, zwróciłem uwagę głównie na system podziału klasowego pozornie oparty na testach inteligencji. Pozornie, ponieważ system dopuszczał daleko idące manipulacji dzięki istnieniu lifterów, którzy umożliwiali zdobycie wyższej klasy osobnikom mało inteligentnym. W ten sposób podstawą systemu społecznego stało się oszustwo.
Jednak podczas lektury kilkanaście lat później moją uwagę zwrócił właśnie aspekt permanentnej kontroli i pewnej anonimowości ośrodków decyzyjnych. Dziwnie to zaczęło pasować do rzeczywistości na starcie XXI wieku.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na pewien cytat. Sneer – bohater powieści – człowiek wybitnie inteligentny, wręcz geniusz, widząc absurdy systemu społecznego wysnuwa pewne wnioski.

Zakładając, że w Radzie zasiadają ludzie rzeczywiście mądrzy, którzy wiedzą, co robią, należy wyciągnąć stąd wniosek, iż taki stan jest z jakichś względów optymalny. Ta cała społeczna fikcja musi czemuś służyć, jeśli popierają ją Rady wszystkich aglomeracji. Niemożliwe, by tym światem kierowali sami obłąkańcy!

Czy ma rację? Zamierzam wrócić jeszcze do tego.


* Stanisław Lem, Śledztwo, Katar, Wydawnictwo Literackie Kraków 1982.

Oceń felieton