Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Lwice

Gdy 3 października rozpoczął się czarny protest kobiet, patrzyłem się nań początkowo z niedowierzaniem, a potem z narastającym podziwem. Potem przez kolejne trzy tygodnie słuchałem obelg, którymi sypali jak z rękawa politycy partii rządzącej i rzekomo opozycyjnego ugrupowania Kukiza. I dowiadywałem się, że prokurator ściga uczestniczki strajku na wniosek pokurcza z zomowską przeszłością, bo użyły transparentu z napisem „Solidarność”.
Dziś zobaczyłem demonstracje kobiet w wielu miastach i to już nie jest żadne zbiegowisko, to nie jest pospolite ruszenie. To jest armia!
strajkkobiet
Dziś zobaczyłem kobiety w Gdańsku, które wymachiwały napisem „Solidarność”, bo to jest ich solidarność i nas wszystkich, którzy w ten, czy inny sposób stajemy razem z nimi. A nie solidarność tych mentalnych kurdupli z bolszewickimi marzeniami.
Słyszałem warszawskie kobiety skandujące krótko i jasno mamy dość. Nietrudno zrozumieć, że nie chodzi im o prawo do aborcji, ale o sprzeciw wobec bolszewickiej ideologii jedynej słusznej prawdy, o demokrację i prawo wyboru.
Gdy zobaczyłem czoło pochodu we Wrocławiu, te dziewczyny poruszające się w takt bębnów, było to jak taniec maoryskich wojowników. To były wściekłe lwice, które postanowiły bronić swej wolności i wolności nas wszystkich. I jeśli skandują, że ten rząd obalą kobiety, to zaczynam im wierzyć.
Zacznij się bać bezzębny żoliborski gnomie. Bo one przyjdą po ciebie prędzej czy później. I odeślą cię tam, gdzie twoje miejsce.

Oceń felieton