Czasy, gdy na kasetach przekazywaliśmy sobie piosenki Jacka Kaczmarskiego, już minęły. Jednak rozpakowując przesyłkę z płytą Czarne Słońce Narodu zespołu Big Cyc, poczułem deża wu – jak to wyraził niedawno Zbigniew „Zero” Ziobro. Pan minister był jeszcze niedawno europosłem eurosojuza, więc dobrze wie – drodzy państwo – jak się wymawia trudne obcojęzyczne zwroty. W końcu priorytetami Jarosława Kaczyńskiego w obsadzaniu stanowisk są kompetencje i gruntowne wykształcenie.
Płyta zespołu Big Cyc jest niewątpliwie polityczna i wali mocno w polityków PiS. Dostaje się Macierewiczowi – Kto w lodówce trzyma nową bombę z klocków atomową. Obrywa sam Kaczyński – Kroczę dumnie za swą świtą, chociaż wiem, że lód jest kruchy. Marionetki na sznureczkach wykonują głupie ruchy. Mocnego kopa dostaje Szefernaker, generał pisowskiej armii trolli w piosence „Hejtomania” – skrzywdzić, zelżyć, zmieszać z błotem, ja i moja banda trolli. Dostaje się i Kukizowi – kiedyś kumple ze sceny, dzisiaj szmaty i hieny. Słuchając możemy rozwiązać krzyżówkę wiedzy o politykach PiS, umieszczoną we wkładce do albumu.
Jednak to nie wszystko i nie to jest najważniejsze. Znów znaleźliśmy się w takim momencie historii, że to artyści wyrażają nasze polityczne lęki, niepokoje i sprzeciw. Jeden z utworów nie bez powodu kojarzy się z najlepszymi latami hard rocka, z utworami Led Zeppelin i Deep Purple. To celowe i świadome nawiązanie do czasów, gdy słuchana muzyka była sprzeciwem wobec władzy, która chciałaby nas zamknąć w zaklętym kręgu socjalistycznej rzeczywistości.
Gdy ktoś zawłaszcza moją wolność mówię nie!
Gdy niszczą to co kocham, to się czuję źle
Bo „dobra zmiana” to jest polityczny pic
Z obietnic, nowomowy nie zostanie nic
Piosenka „Ja się nie zgadzam” ma szansę zostać współczesnym protest songiem w Polsce anno domini 2016.

Płyta zapewne nie spodoba się wszystkim melomanom, ponieważ teksty w sporej części dotyczą tematów politycznych, a wielbiciele obecnie rządzącej partii poczują się – delikatnie mówiąc – urażeni, choć nie wszystkie teksty należy zaliczyć do „antypisowskich”. Muzycznie jednak trudno zespołowi coś zarzucić. Jest to dobry mocny rock z bardzo klasycznym brzmieniem i niezłymi gitarowymi solówkami.
Wisienką na torcie jest ostatni utwór „I can’t sleep” nagrany po angielsku z wokalistką Niką Boon. Jest to prawdziwie rockowa petarda nawiązująca nie przypadkiem do najlepszych wzorów punk rocka, wzbogaconych świetnym brzmieniem gitarowym w dawnym hardrockowym stylu. Dołączmy do tego mocny wykop perkusji i mamy materiał na rockowy zaangażowany song. Nika Boon to gdańszczanka, która rozwija swą rockową karierę muzyczną poza Polską, głównie w Wielkiej Brytanii, dysponuje świetnym i dynamicznym głosem.