Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Patron pedofilów

Niespodziewany zgon Józefa Wesołowskiego, jeszcze niedawno prominentnego członka watykańskiego korpusu dyplomatycznego wzbudził wiele emocji w Polsce i na Dominikanie. To właśnie na Dominikanie były arcybiskup miał się dopuścić wyjątkowo odrażających przestępstw pedofilskich powiązanych z zachowaniami sadystycznymi. Na komputerze duchownego odnaleziono wręcz rekordowe ilości dziecięcej pornografii.
wesolowski
Prosty rachunek prawdopodobieństwa wskazuje na to, że Wesołowski nie był jedynym pedofilem wśród najwyższych dostojników Kościoła Katolickiego. Jako przykład traktowania ekscesów seksualnych hierarchii katolickiej może służyć historia biskupa Juliusza Paetza. Pomimo ujawnienia skandalu seksualnego hierarchia polska i watykańska blokowała jakiekolwiek próby wyciągnięcia konsekwencji wobec Paetza. Ówczesny papież Jan Paweł II został zawiadomiony o aferze w prywatnym liście. Pozwala to na domniemanie, że jedną z osób blokujących tę sprawę był dzisiejszy kardynał Stanisław Dziwisz. Ostatecznie Paetz nie został usunięty z szeregów duchowieństwa, a jedynie odsunięty od sprawowania wszelkich funkcji. Gdy tylko zmarł Jan Paweł II, biskup Paetz zaczął się ponownie pojawiać publicznie.
Wesołowski miał mniej szczęścia. Po pierwsze, wyjątkowo paskudnych zachowań pedofilskich nie chciała zatuszować prokuratura na Dominikanie. Po drugie, ogrom afer seksualnych w Kościele Katolickim, które zostały ujawnione w różnych krajach, zmusił Watykan do ostrzejszego reagowania. Po trzecie wreszcie, dominikańska afera pedofilska miała też drugiego niesławnego bohatera polskiego kleru, który nie podlegał już ochronie korpusu dyplomatycznego. Ksiądz Wojciech Gil miał zostać głównym aktorem tego dramatu. Jednak Watykan nie docenił determinacji, którą wykazała dominikańska prokurator Yeni Berenice Reynoso. Rola Wesołowskiego została ujawniona.
W świetle ostatnich wydarzeń śmierć Wesołowskiego na zawał serca nie powinna być niespodzianką, ponieważ o jego problemach zdrowotnych już wcześniej było głośno. Nie można jednak zapomnieć, że proces przed watykańskim sądem świeckim byłby prawdopodobnie otwarciem przysłowiowej puszki Pandory. W zeznaniach oskarżonego mogły się pojawić nazwiska innych wysokich funkcjonariuszy Watykanu. Plotki na ten temat od dość dawna sugerowały, że Wesołowski groził ujawnieniem nazwisk swoich wysoko postawionych kolegów, którzy również uczestniczyli w rozmaitych pedofilskich orgiach.
Biorąc pod uwagę, że Watykan ma wielowiekową tradycję zamiatania rozmaitych spraw „pod dywan” przy użyciu rozmaitych sposobów, a Wesołowski nie byłby pierwszym, którego zmuszono do milczenia środkami ostatecznej perswazji, pogłoski o niezbyt naturalnej śmierci byłego arcybiskupa nie wydają się tak fantastyczne, jak można byłoby pierwotnie sądzić.
Warto też zauważyć, że zgon Wesołowskiego zmienia sytuację prawną. Z powodu śmierci nie został osądzony, a więc formalnie jest niewinny. Ofiary jego działalności nie będą się mogły w żaden sposób ubiegać o zadośćuczynienie ani od Kościoła na Dominikanie, ani od Watykanu, którego był wysokim urzędnikiem. „Wiadomość o śmierci Wesołowskiego pozostawia bez poczucia sprawiedliwości jego ofiary, a bezkarnymi tych, którzy mu pomagali i go chronili.” (La Repubblica)
Roma locuta, causa finita.

5/5 - (1 vote)

4 komentarze “Patron pedofilów”

Możliwość komentowania została wyłączona.