Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Woman in Red

W znanym filmie „Kobieta w czerwieni”, przeciętnej komedii o facecie wkraczającym w „smugę cienia” ze świetną muzyką Stevie Wondera, była scenka nawiązująca do słynnego ujęcia z Marylin Monroe.

Kobieta w czerwieni
Kobieta w czerwieni

Niedawno pojawiło się w mediach inne zdjęcie, także z kobietą w czerwieni, choć w innej sytuacji i w innym zakątku świata.
Turecka kobieta w czerwieni
Turecka kobieta w czerwieni

Tym razem motywem przewodnim nie jest sex-appeal ale arogancja władzy. Na zdjęciu widzimy policjanta atakującego bezbronną kobietę gazem łzawiącym.
Wydarzenia w Turcji różnią się od greckich lub hiszpańskich protestów związanych z kryzysem ekonomicznym, nie przypominają też ruchu oburzonych, ani tym bardziej wydarzeń bliskowschodnich nazywanych arabską wiosną (poprawniej byłoby – islamską).
Wydarzenia w krajach zachodu mają ściśle ekonomiczne podłoże. Manifestujący nie zamierzali obalać władzy, demontować systemu, ale demonstrowali, ponieważ zauważyli, że ten system przestał działać na ich korzyść. Można by rzec, że te ruchy społeczne żądają istotnej korekty w polityce.
Wydarzenia w Egipcie, Tunezji i innych krajach arabskich były głównie buntem przeciw dyktatorom I tam chodziło o demontaż systemu. Chodziło o demokrację, ale też mieliśmy tam do czynienia z ruchami islamistycznymi, które dążyły zwykle do uzyskania większego wpływu na politykę. Nastąpiły tam zmiany, ale wcale nie wiadomo, czy są to zmiany na lepsze.
Protest w Turcji ma inne podłoże. Turcja sprzed kilkunastu lat to państwo doskonale i prężnie się rozwijające pod kontrolą świeckiego rządu wspieranego przez armię. Ograniczona demokracja i świeckie państwo, tę ideę wprowadził i zrealizował Mustafa Kemal, który przybrał później nazwisko Atatürk. Jednocześnie Turcja była nękana problemami charakterystycznymi dla kraju rozwijającego się, duża inflacja, deficyt budżetowy, korupcja. Gdy dziesięć lat temu objął władzę przedstawiciel Partii Sprawiedliwości i Postępu – Recep Tayyip Erdoğan – rozpoczął od zmian w gospodarce. Partia obecnego premiera jest partią umiarkowanie islamistyczną. Początkowo nie wzbudzało to większych kontrowersji, ponieważ ideologia stała za gospodarką i ekonomią, wydaje się, ze do czasu obywatele Turcji byli zadowoleni. Jednak po kolejnych wygranych wyborach rząd Erdoğana zaczął wprowadzać w życie prawo, które już niespecjalnie cieszyło się popularnością. Islamistyczne zakusy partii AKP zaczynają wzbudzać niechęć, szczególnie wśród kobiet, albowiem Turcja jest jedynym krajem z przewagą wyznawców islamu, który gwarantuje kobietom pełnię praw obywatelskich.
Jednak arogancja rządu przybierała coraz to groźniejsze oblicze, a przekonanie samego premiera o swej wyjątkowości stało się wręcz groteskowe. Obywatele postanowili walczyć o swe prawa. Wyjątkowość tureckiego protestu polega na tym, że jest to jedyny we współczesnym świecie agresywnej ekspansji islamu, protest o charakterze w sporej części antyislamskim.

Oceń felieton

Komentarz do “Woman in Red”

Możliwość komentowania została wyłączona.