Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Kwestia smaku

Jakiś czas temu obejrzałem program telewizyjny, w którym kucharz przygotowywał najdroższy hamburger świata. Skoro miał być najdroższy, to składniki musiały byc możliwie najdroższe. Nie zapamiętałem zbyt wielu szczegółów, ale kucharz użył też soli z Himalajów, której mały pojemnik kosztuje w pobliskich delikatesów ponad 60 złotych, za kilogram wychodzi prawie dwa tysiące. Clou audycji było następujące: przypadkowi przechodnie poczęstowani dwoma hamburgerami mieli orzec, który jest lepszy. jeden wart był koło 5 tysięcy funtów, a drugi był typową jednofuntową przekąską. Niestety większość degustatorów nie była w stanie docenić luksusowego kawałka padliny w bułce.
Gdy przyjrzymy się rozmaitym dobrom, które możemy mieć za pieniądze, okazuje się, że pomiędzy ceną a wartością utrzymuje się stała relacja. Tak więc kupując najtańszy telefon komórkowy skazani jesteśmy na kiepską jakość chińskiej podróbki lub na przestarzałą technologię. Gdy wydamy więcej pieniędzy dostajemy w zamian nową funkcjonalność oraz lepszą jakość. Wydając jeszcze więcej pieniędzy nie dostaniemy już nic lepszego, ale będziemy mieli modną markę – mam na myśli na przykład iPhone. Gdybyśmy się uparli wydać kwotę, jaką przeważnie wydajemy na samochód, dostaniemy aparat jakiejś znanej firmy designerskiej, zapewne będzie pozłacany i inkrustowany szlachetnymi kamieniami, ale jego funkcjonalność i jakość nie będzie lepsza, bowiem będzie to jakiś lepszy model znanej firmy.
Ta sama zależność będzie występować w przypadku innego sprzętu elektronicznego, samochodów, a nawet artykułów spożywczych. Można to przedstawić na wykresie.

Zależność ceny i jakości
Zależność ceny i jakości

Pozioma linia przedstawia wzrost jakości i funkcjonalności lub bardziej ogólnie wartość konsumpcyjną towaru. Linia pionowa wykresu pokazuje wzrost ceny. Gdy wartość konsumpcyjna wzrośnie wraz z ceną do określonego punktu, dalej rośnie już tylko cena, ponieważ zawsze znajdą ludzie, którzy będą chcieli mieć rzeczy jeszcze droższe, a wszystko po to by zaznaczyć swą odrębność, wyższą wartość, podreperować w ten sposób swoje ego lub po prostu zaspokoić swą próżność.
Większość z nas nigdy nie będzie mogła zaspokoić swej chęci posiadania czegoś możliwie najdroższego, ale też większość tego nie pragnie. Niewątpliwie lubimy odrobinę luksusu, ale częściej musimy wybierać kompromisy niż zaspokajać tę potrzebę. W większości wypadków – stwierdzę to ku powszechnemu pocieszeniu – nie tracimy nic istotnego.
Na koniec coś ze smakiem związanego bezpośrednio. Ostatnio polubiłem herbatę. Jednak pijąc to, co powszechnie sprzedają nam jako herbatę, czułem się jak bym pił zawartość kosza na śmieci w sklepie spożywczym. Postanowiłem więc odwiedzić drogą, ale dobrą herbaciarnię i zaspokoić tę swoją potrzebę odrobiny luksusu. Jednak mała torebka nie na długo starczyła, a jej cena wcale nie zachęcała do dalszych zakupów. To sprowokowało mnie do dalszych poszukiwań. W ten sposób trafiłem na liściastą herbatę Green Pure Dakir z… tak z Biedronki. Miała nieco ziołowy aromat, ale w smaku brakowało jej zdecydowania i odrobiny goryczy. Była też blada. Dodałem do tego czerwonej herbaty Yunnan Astry i herbata zrobiła się smakowo dużo lepsza, ale wciąż jeszcze czegoś brakowało, zatem dodałem jeszcze liściastej Black Tea Whole Leaf z Posti. Wierzcie lub nie, ale teraz mogę się delektować herbatą, która mi naprawdę smakuje.
Niestety to nie zawsze działa. Zmieszanie mięsa z trzech tanich parówek nie da nam w efekcie szynki, a poskładanie samochodu z forda, daewoo i fiata na pewno nie spowoduje, że będziemy mieli mercedesa. Co konstatuję z ubolewaniem, pijąc herbatę.

Oceń felieton

2 komentarze “Kwestia smaku”

Możliwość komentowania została wyłączona.