Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Jestem kamieniem

Dyskusja jest bardziej humanitarnym sposobem przedstawiania swoich racji niż wojna. Niestety jest to sposób mniej skuteczny. Przeciwnik pozostaje przy życiu, a na dodatek jeśli jest odporny na argumenty, pozostaje też przy swoich racjach. Z zażenowaniem obserwuję upadek sztuki dyskusji w życiu publicznym. Jednak to trend ogólny dotyczący nie tylko strefy mediów. Zadziwiająco łatwo przebijają się opinie skrajne, oparte na potocznych przypuszczeniach, uprzedzeniach ludzkich i – co tu dużo kryć – na głupocie.
Przysłowiowa już gombrowiczowska gęba zostaje przyporządkowana nie tylko osobom, ale i wydarzeniom. Spora grupa ludzi odbiera rzeczywistość za pomocą niewielu uniwersalnych kluczy lub raczej wytrychów. Przy czym te wytrychy są na tyle uniwersalne, że przydają się im niezależnie od deklarowanych poglądów, które zresztą również wyrażane są jednoznacznie i kontrastowo.
Lata doświadczeń nauczyły mnie, że w życiu rzadko zdarzają się zjawiska prawdziwie kontrastowe – czarne lub białe. Najczęściej wszystko jest – jak pisał ksiądz Twardowski – w kratkę. Ludzie chętnie to nawet przyznają, ale tylko w odniesieniu do zjawisk bliższych. Najczęściej zresztą wtedy, gdy próbują wyjaśnić złożoność własnej natury lub wytłumaczyć popełniane błędy. Jednak w sprawach ogólnych lub światopoglądowych łatwiej przyjmują postawy skrajne. Inaczej mówiąc, przyznaję, że postąpiłem egoistycznie i kierowałem się własnym interesem, ale zostałem sprowokowany przez sytuację, a na dodatek przygniatały mnie problemy materialne, ale wszyscy politycy to skorumpowane świnie.
Lubię mieć rację, jak każdy. Jednak nie jest to nadrzędny imperatyw. Coraz częściej zdarza mi się, że próbując przedstawiać poglądy stonowane i wyważone, traktowany jestem przez wyznawców poglądów skrajnych jako reprezentant poglądów skrajnie przeciwnych wobec ich własnych. Próba przedstawiania postawy wyważonej spotyka się ze złością większą, niż gdybym faktycznie skrajne poglądy reprezentował.
Nie mam złudzeń wobec własnej mocy kształtowania rzeczywistości. Jest jak muśnięcie skrzydła motyla. Wolę się zatem wycofać. Szkoda mi tego czasu, który mi jeszcze pozostał na wątpliwe próby przekształcania świata.
Pozostanę obserwatorem.

Jestem kamieniem przydrożnym
Nic mnie nie obchodzi
Jestem dostatecznie dotykalny i własny
Ażeby być z tego dumnym
*.


* Bogdan Chorążuk, Dosłowność

Oceń felieton

Komentarz do “Jestem kamieniem”

Możliwość komentowania została wyłączona.