Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Arcyidiota

Pierwszego kwietnia 2016 roku w „Rzeczypospolitej” ukazał się tekst sygnowany jako wywiad z Philipem Earlem Steelem, amerykańskim historykiem, który specjalizuje się w epoce średniowiecza. W tekście jest mowa o bujnym życiu seksualnym Mieszka Pierwszego i jego przemianie pod wpływem przyjęcia wiary chrześcijańskiej. Historyk opowiada w wywiadzie o nowym źródle średniowiecznym, które właśnie odkryto. Autorem owych rewelacji miał rzekomo być ksiądz o imieniu Kpinomir.

W zasadzie to wystarczy. Kpinomir i pierwszego kwietnia, czyli prima aprilis. Sapienti sat, mawiali starożytni Rzymianie. Niestety nie wystarczyło to arcybiskupowi Jędraszewskiemu, który jest naturalnym idiotą. Rok później, arcyidiota zacytował primaaprilisowy wygłup jako argument w swoim własnym artykule naukowym, który otwierał kwartalnik o szumnym tytule „Łódzkie Studia Teologiczne”. Tyle są warte studia teologiczne. Sapienti sat.

Dziś arcyidiota Jędraszewski słynie nie tylko ze słynnego tekstu o tęczowej zarazie, która rzekomo ma być gorsza od stalinizmu, ale również z bardzo niebezpiecznej walki z ekologią. Dla niego jest to „ekologizm” – ideologia, która sprzeciwia się biblii, bowiem przecież stwórca powiedział „czyńcie sobie Ziemię poddaną”. Co zresztą ludzkość czyni od tysiącleci. Na tyle zresztą skutecznie, że już niedługo cała ludzkość może stać się faktem historycznym. Niestety, nie zostanie nawet ksiądz Kpinomir, żeby napisać „krótką historię samobójstwa rodzaju ludzkiego”.

Wykazujemy skłonność do odczuwania dziwnego spokoju ducha, że to nigdy się nie zdarzy, że sytuacja nasza jest specyficzna, że w jakiś sposób pozostajemy poza kontrolą biologiczną. Ale to nieprawda. W przeszłości wymarło wiele wspaniałych gatunków, a my nie będziemy pod tym względem stanowić wyjątku. (Desmond Morris, Naga małpa)

1/5 - (1 vote)

Komentarz do “Arcyidiota”

Możliwość komentowania została wyłączona.