Po wczorajszej prawie półgodzinnej awarii wszystkich usług serwisu Facebook, gdy czytałem maile wstrząśniętych znajomych, gdy słyszałem histerię i przerażenie telefonujących do mnie bliższych i dalszych przyjaciół, gdy rozpacz odbierała oddech nastolatkom na przystanku, którzy z niedowierzaniem i lękiem spoglądali na ekrany swych smartfonów, postanowiłem napisać niezbędny – jak się okazuje – podręcznik surviwalu.
Jak przetrwać po awarii Facebooka
Świat zmierza ku upadkowi i musimy liczyć się z najgorszym. Życie to nie jest bajka, więc czasem zdarzają się sytuacje ekstremalne. W szkole można dostać złą ocenę, w pracy szef może wezwać na dywanik, czasami nawet może ktoś stracić pracę. Zdarzają się także tragedie niewyobrażalne. Ostatnio słyszałem o nieszczęśniku, któremu się limit transferu danych w smartfonie skończył. Miał jednak wyjątkowe szczęście i zdążył dopełznąć do domu, by podłączyć się do wi-fi. Rodzina Kowalskich z Durnowa przeżyła własną apokalipsę, gdy router domowy zepsuł się w sobotę wieczorem. Głowa rodziny – pan Kowalski – opowiadał dziennikarzowi telewizji informacyjnej, jaki przeżył horror, gdy po awarii routera zobaczył we własnym mieszkaniu trzy kompletnie obce osoby. Okazało się, że to żona pana Kowalskiego i jego dwaj synowie. Jednak – choć to wydaje się zbyt straszne – w niedalekiej przyszłości możecie zobaczyć taki oto obrazek.

Jeśli po włączeniu komputera zobaczycie taki oto napis, to „porzućcie wszelką nadzieję”, jak głosił napis na bramie piekieł w „Boskiej Komedii” Dantego. Niestety Facebook nie działa. Najlepszym ratunkiem jest natychmiastowe zalogowanie się do Twittera i szybkie wysłanie informacji o treści: HELP #facebookdown. To pozwoli szybko dołączyć do milionów innych ofiar apokaliptycznej katastrofy i wzajemnie podnosić się na duchu. Znacznie gorzej jest wtedy, gdy nigdy się nam konta na Twitterze nie chciało zakładać. W chwili awarii Facebooka ruszą do bram Twittera miliony walczących o przeżycie i założenie konta może się ślimaczyć tak długo, że serce przestanie wam pracować. W takim wypadku lepiej będzie skorzystać z innego konta np. na Snapchacie, Instagramie lub nawet na Naszej Klasie. Byle tylko nie pozostać w tej chwili tragedii samemu.
Gdy Facebook odmówi posłuszeństwa, należy też bacznie uważać na realne otoczenie. Twarze ludzi, których zobaczycie w najbliższej okolicy, znacząco będą się różnić od selfie z Facebooka. Mimo to może to być wasza rodzina lub znajomi. Dlatego zanim spojrzycie dookoła warto wziąć kilka głębokich wdechów, uspokoić nieco skołatane nerwy i dopiero wówczas rozejrzeć się, w przeciwnym razie szok może być zbyt wielki. Co zrobić, gdy awaria Facebooka przedłuży się? Niestety trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Nikt tego jeszcze nie sprawdził, jednak symulacje prowadzone w warunkach laboratoryjnych przez amerykańskich naukowców pozwalają na sformułowanie tezy, że człowiek pozbawiony dostępu do socialmediów umiera najdalej po tygodniu. A nawet jeśli przeżyje, co to jest za życie?!