Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Kołobrzeskie klimaty

Kołobrzeg to, obok Sopotu i Ustki, jeden z najbardziej znanych kurortów nadmorskich. Dawniej słynny istnieniem hotelu Skanpol, który był symbolem kapitalistycznej jakości i kapitalistycznej ceny w okresie PRL. Licznie przybywali do niego zagraniczni turyści ze Szwecji, żeby się napić do woli i tanio. I niemieccy turyści, żeby… nie dokończę.
Po upadku PRL znacznie podupadł też Kołobrzeg i nie podniósł się do dziś. Podczas mojego kilkudniowego pobytu zimą 2010 zasłużył sobie (w mojej opinii) na miano najgorzej odśnieżanego miasta w Polsce. Opady wówczas były dość spore, a miasto tonęło w śnieżno-solnej brei po kolana. Raz tylko zauważyłem gościa w zielono-żółtej kamizelce z łopatą do odśnieżania. Jednak nie byłem pewny, czy to on trzymał łopatę, czy może ona jego.
Przyjechałem wówczas na pewną konferencję i zatrzymałem się przed hotelem, po kilku minutach ostrzeżony przez usłużną recepcjonistkę, znalazłem za szybą mandat. Przed hotelem parkować nie wolno. Znaki tego nie pokazywały z powodu śniegu zasypującego je permanentnie. Znaki poziome również były zasypane. Mandat zapłaciłem, lecz nie znalazłem w nim, oprócz dziwnej nadgorliwości, niczego podejrzanego. Nawiasem mówiąc, w tym samym czasie w moim rodzinnym mieście parkowanie było przez dwa tygodnie bezpłatne, ponieważ służby miejskie nie nadążały z porządnym odśnieżeniem miejsc parkingowych. W Kołobrzegu również nie nadążały. Ba, nawet nie usiłowały nadążać. Ale kasować za parkowanie to i owszem.
Niedawno znalazłem się w Kołobrzegu ponownie, tym razem śniegu nie było. Za to znalazłem dowód, że zarabianie na mandatach jest tam celowo zaplanowanym biznesem.

To, co widzi kierowca.
To, co widzi kierowca.

Szukając miejsca parkingowego znajdziemy je bez kłopotu. Zawsze na początku ciągu parkingowego są też dobrze oznaczone miejsca dla niepełnosprawnych. Kierowca z obcego miasta rzuci okiem na znaki i zapewne przystanie. Po wyjściu z samochodu zwykle nie idziemy dokładnie przyjrzeć się znakom drogowym. W Kołobrzegu to błąd, który może nas kosztować 50 złotych.
To, czego kierowca nie widzi.
To, czego kierowca nie widzi.

Dopiero z chodnika widać na niebieskim znaku symbol parkometru oznaczający, ze parking jest płatny. Łatwo to przegapić, bo automatów do płacenia jest niewiele i nie są zbyt widoczne. Wygląda na to, że w Kołobrzegu PRL ma się dobrze, więc jeśli zamierzasz – drogi czytelniku – tam jechać… wybierz Ustkę.

Oceń felieton

12 komentarzy “Kołobrzeskie klimaty”

Możliwość komentowania została wyłączona.