Najnowszy spot wyborczy partii rządzącej przedstawia nieco bucowatego osobnika w średnim wieku, któremu podczas snu objawia się Bóg. Bóg w stylu Morgana Freemana ze znanej komedii. Bóg pokazuje mu piekło zgotowane Polakom przez opozycję. A dokładniej przez pana Grzegorza. Tylko kompletny debil nie zajarzyłby, że tym diabłęm jest Schetyna. W tym piekle dziecko jedzie rowerkiem z jednym kółkiem a drugie idzie w jednym tylko buciku, bo szatan Grzegorz zabrał pińcet plusy. Biedni Polacy wchodzą też po wysokich schodach, bo ten sam szatan podwyższył podatki.
Jednak prawdziwy smaczek tkwi w postaci grającej owego Boga. Jest to mocno posunięty w latach Janusz Rewiński, którego ostatnią powszechnie znaną rolą jest gangster Banaś Siara. Siara pokazuje naszemu ćwokowatemu bohaterowi niebo. Sądząc po odblasku światła, niebo jest w kolorze niebieskim. Jednak nieba nam twórcy spotu nie pokazują. O nie! Tacy durni to już oni nie są. Niejeden wyborca PiS przestraszyłby się bardzo, gdyby to niebo Kaczyńskiego zobaczył. Lepiej mu nie pokazywać. Zresztą, gangster jako Bóg to i tak jest jazda po bandzie.
Komentarz do “Gangster Bóg”
Nie widziałem wcześniej tego spotu i po przecztaniu Twojego tekstu pomyslałem, że sobie jaja robisz. Przecież nikt nie może być aż tak głupi. Ale, jak to napisał Mistrz Młynarski – „myśmy kolegów nie doceniali”.