Trzydzieści pięć lat temu podczas strajków zakończonych powstaniem „Solidarności” nie było Lecha Wałęsy, Jacka Kuronia, Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Henryki Krzywonos, Henryka Wujca, nie istnieli też Borusewicz, Geremek, Osowska, Pieńkowska, Kołodziej, Walentynowicz, Cywiński, Kowalik, Kuczyński, Staniszkis, Wielowieyski, Modzelewski i wielu innych.
Ogromne zasługi należy przypisać Kościołowi i księżom – od Jana Pawła II poczynając a na kardynale Glempie kończąc. Można przypuszczać, że strajki sierpniowe, powstanie „Solidarności”, a potem bezkrwawa likwidacja PRL to wynik działań wyłącznie boskich, zainspirowanych modlitwami rodziny Dudów.
Takie wrażenie można było odnieść słuchając wystąpienia rocznicowego prezydenta Andrzeja Dudy, który tym fałszowaniem historii udowodnił ostatecznie, że jest wyłącznie Dudą wszystkich Wolaków. I że wraz z pozostałymi funkcjonariuszami jedynie prawdziwie patriotycznej, prawej i sprawiedliwej partii pana prezesa Jarosława będą fałszować historię a ż do skutku i całkowitego zakłamania. Tak im dopomóż Bóg.
I nie ustaną w wysiłkach, by stworzyć nam wszystkim państwo katolicko-rydzykowe, wyłącznie dla działaczy i wielbicieli PiS, a jak komuś się nie podoba, to niech wypierdala z tej oazy szczęśliwości, jak to zaproponował PiS tej paskudnej Kopaczowej. Tak im dopomóż Bóg.
