Katastrofa w Smoleńsku wydarzyła się siedemdziesiąt lat po zbrodni dokonanej w Katyniu. Delegacja prezydencka leciała złożyć hołd ofiarom z Katynia. O te wydarzenia oparto symboliczny łuk łączący i odwołujący się do mesjanistyczno-martyrologicznej tradycji. Prawie natychmiast określenie ofiary katastrofy zostało zastąpione słowami polegli bohaterowie. Wykorzystano symbolikę Katynia mówiąc, że to jest drugi Katyń, choć katastrofa zdarzyła się kilkanaście kilometrów dalej. Używanie określeń klątwa Katynia, ten przeklęty Katyń, miejsce przeklęte, drugi Katyń miało ważne znaczenie emocjonalne dla stworzenia wizerunku polskiego bohatera heroicznie ginącego za ojczyznę.

Ten łuk triumfalny stanie się tłem dla nowego kandydata PiS na prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. To on będzie jedynym namaszczonym, który może i ma prawo kontynuować dzieło brata. Bazując na płytkim emocjonalnym rozumieniu patriotyzmu, podsyci się narodową żałobę i współczucie społeczne dla brata, który straciwszy najbliższych, potrafi heroicznie podnieść się jak feniks z popiołów i niczym Hiob biblijny okazać wiarę i heroizm w cierpieniu. Cierpiący wódz będzie bowiem heroicznym olbrzymem, który naród poprowadzi do wielkości na przekór wszystkim wrogom zewnętrznym i wewnętrznym. Każdy, kto śmie skrytykować przywódcę PiS, da świadectwo swojego żenującego prostactwa, pogardy dla prawdziwego patriotyzmu i w oczywisty sposób da dowód, że jest agentem eurosojuzu, komuchem, zdrajcą, niegodnym życia w odnowionej i zbawionej ojczyźnie.
Wizję świetlanej przyszłości mamy już ukształtowaną, pozostaje pytanie, w jakim stopniu ta wizja rozmiękczy mózgi Polaków.