Tusk Schrödingera

Jeden z wiernych akolitów Kaczyńskiego – Richard Henry Czarnecki – nieco ponad rok temu twierdził, że Prezes PiS potrafi dla dobra kraju wspiąć się ponad konflikt między partiami. Było to wówczas, gdy Platforma nie wsparła starań Janusza Wojciechowskiego o stanowisko w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Oczywiście prawda była nieco inna, poparcie europosłów PO nie miało takiego znaczenia, jak twierdził Czarnecki. Kandydaturę Wojciechowskiego negatywnie zaopiniował Parlament Europejski w tajnym głosowaniu, więc nawet nie wiadomo, czy eurodeputowani z PO głosowali przeciw niemu. Nawiasem mówiąc Wojciechowski i tak stanowisko dostał. Można się zastanawiać, ile w tym było działań samego Tuska oraz innych unijnych polityków, by pisowskie władze Polski udobruchać.
Jednak 9 marca 2017 roku okazało się, że polski rząd wyborowi Donalda Tuska na następną kadencję się sprzeciwił. Pełniąca funkcję premiera Beata Szydło usiłowała zastosować wobec tego wyboru prawo veta, choć zgodnie z unijnymi przepisami nie było to możliwe. Symboliczne jest jednak że 365 lat wcześniej, również 9 marca doszło do pierwszego zastosowania liberum veto w praktyce. Poseł Władysław Siciński zerwał obrady sejmu i tym samym stał się symbolem warcholstwa, które przedkładając własne partykularne interesy nad dobro ojczyzny, stało się przyczyną rozbiorów i upadku państwa.
 
Gdy Tusk został wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej politycy PiS, choć oficjalnie mu gratulowali, to w rozmaitych wypowiedziach wielokrotnie starali się deprecjonować zarówno możliwości Tuska, jak i wagę stanowiska, które objął. Tusk pozostanie misiem i pudelkiem Brukseli – twierdził w jednym z wywiadów europoseł PiS Ryszard Legutko. Zaś wspomniany już Czarnecki jeszcze pół roku temu komentował jedną z wypowiedzi Tuska: Proszę nie żartować. Naprawdę. On chyba sobie dorabia jakąś legendę. To nie jest tak, że myślimy codziennie o Donaldzie Tusku. Wściekłość Jarosława Kaczyńskiego po ponownym wyborze zadała temu kłam.
Dla Kaczyńskiego i jego wyznawców Donald Tusk jest takim kotem Schrödingera. Jednocześnie jest misiem i pudelkiem zajmującym zupełnie nieistotne stanowisko urzędnicze, a zaraz potem jest wrogiem Polski, który naraża nas na przyjmowanie uchodźców lub płacenie ogromnych kar, który usiłuje mieszać się do wewnętrznej polityki Polski, który wreszcie inicjuje wrogie działania przeciw Polsce wśród przywódców europejskich potęg. Czegokolwiek nie wiemy o tajnych zamiarach Jarosława Kaczyńskiego, to na pewno wiemy, że Tusk uwiera go jak gwóźdź w jego starym zdezelowanym bucie z porwanymi sznurowadłami i gdyby Tuska nie było, to Kaczyński musiałby go sobie wymyślić.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (8 votes cast)

Tusk na białym koniu

Historia kołem się toczy. Tak brzmi współczesna polska przeróbka rzymskiego przysłowia o fortunie. Inne z przysłów mówi, że historia się lubi powtarzać. Ono także pasuje do obecnej sytuacji.
Tuż po wojnie wielu Polaków marzyło o tym, że liczebnie spore i dobrze uzbrojone Polskie Siły Zbrojne na zachodzie przybędą z generałem Andersem na czele i za zgodą i przy wsparciu zachodnich sojuszników uwolnią nas od komunistów i stalinowskiego nadzoru nad Polską. Stąd frazeologizm „Anders na białym koniu”. Tego zwrotu kpiąco używali też przedstawiciele władzy w Polsce Ludowej.
– Myślicie panowie szlachta, że przyjedzie Anders na białym koniu i będzie po staremu? – mówił jakiś anonimowy ubek dziadkowi, gdy go przesłuchiwał w czterdziestym dziewiątym roku. Dziadek żadnym tam panem szlachtą nie był, ale przedwojennym pepeesowcem i do połączonej „zjednoczonej” i robotniczej partii zapisywać się nie chciał.
Anders na białym koniu nie przyjechał i nie uwolnił Polski. I kilkadziesiąt lat później całkiem inni ludzie stosując metodę kropli, która drąży skałę, rozsadzili system, który zresztą od samego początku ulegał erozji. Komunizm, realny socjalizm – tak mówili niektórzy – lub inaczej kapitalizm państwowy, w którym to państwo było właścicielem wszystkich środków produkcji i jedynym kapitalistą, który nie znosił konkurencji, klęskę miał niejako w swoim genotypie.
Dziś Polska ponownie znalazła się w sytuacji, gdy znów mamy rządy ekonomicznych idiotów, a polityczne matołectwo stało się cnotą, więc znów rozmyślamy, kto nas uratuje. Na dodatek dziś wiemy, że nie zawiniła Jałta, nikt nas nie zdradził i nie sprzedał oprócz nas samych. I znów marzymy…
Przyjedzie z Brukseli Tusk na białym koniu? Czy Tusk uratuje kraj przed zniszczeniem, które nam w ekspresowym tempie banda idiotów, a może i zdrajców pod wodzą mentalnego kurdupla peerelowskiego kipiącego aż z nienawiści i tęskniącego za czasami swej młodości?
Gdy patrzymy na nieudolność obecnej opozycji parlamentarnej i żałosny brak pomysłów pozaparlamentarnej, to faktycznie pozostają marzenia. Nie mamy szczęścia do przywódców. Schetyna nadaje się na karbowego w folwarku, a charyzmy ma tyle, co krawężnik z betonu. Petru – choć ma doskonałą ekipę żeńską w swej partii – sprawia wrażenie, jakby pomiędzy podstawówką a studiami ekonomicznymi całkowicie pominął edukację licealną. Kijowski miota się między Scyllą a Charybdą, oznajmiając, że marzy mu się Dzień Niepodległości pod egidą nacjonalistyczno-antysemickiego Dmowskiego, a chwilę potem chciałby maszerować z narodowcami i falangą. Deklaruje, że nie jest przeciwnikiem PiSu, a nawołuje do demonstracji przeciw niszczeniu Trybunału Konstytucyjnego. A w końcu kto niszczy ten Trybunał? Krasnale ogrodowe? Partia Razem chce z kolei demonstrować osobno, zaś SLD wciąż umiera z tęsknoty za PRLem i Magdaleną Ogórek równocześnie. Chyba za panią Ogórek bardziej, bo walą takie głupoty, że kwiatki na parapecie więdną. Panom z PSL to nic nie powiem, bo choćbym im wyjaśniał dzień i noc, to zrozumieliby z tego tyle, że są jak niedomyty psi tyłek…*.
Oczywiście Tusk za jakiś czas ma spore szanse zostać prezydentem, który stanie się takim rozjemcą narodowym i człowiekiem, który będzie umiał utemperować przywódców partyjnych, a może nauczyć ich trudnej sztuki kompromisu. Aby się tak jednak stało, potrzebne są wolne i demokratyczne wybory, które nie zostały dane nam raz na zawsze, a PiS ma zdecydowane zamiary przy ordynacjach wyborczych w naszym kraju manipulować.
Jednak żaden cud nie uratuje demokracji i przybycie Tuska z Brukseli, czy to w przyszłym roku, czy za trzy lata nic nie zmieni. Wręcz przeciwnie – dla Polski korzystne byłoby, gdyby przywódcy europejscy zdecydowali się przedłużyć jego kadencję aż do roku 2020.
A co w kraju? Pozostaje mieć nadzieję, że pisowskie programy takie jak Misiewicze+, Wyższe podatki+, Wdowy smoleńskie+, Ekshumacje+ oraz deportacja+ przeważą program 500+, zanim partia Kaczyńskiego całkowicie rozwali gospodarkę, wojsko, edukację i służbę zdrowia.


* Swobodne zapożyczenie z książki „Taniec kogutów”. Stanisława Broszkiewicza.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (10 votes cast)

Niedopasowanie

Od 3 października, aby ukryć niewygodny dla Prawa i Sprawiedliwości protest w sprawie średniowiecznego projektu ustawy antyaborcyjnej, politycy tej partii zaczęli rozmawiać o wszystkim, bowiem uznali, że każdy temat jest lepszy niż protest, który w skali kraju zgromadził na pewno ponad sto tysięcy ludzi, a może i dwieście. Jęcząca Betty, udająca premiera rządu, zaczęła nawet mówić o porozumieniu CETA, o którym zresztą nie ma żadnego pojęcia. Jak wszyscy w tym rządzie. Zdarza się.
Jarosław Kaczyński, nadprezes państwa i bóstwo, którego pomazańcami są Szydło z Morawieckim, oznajmił, że rząd nie poprze kandydatury Donalda Tuska, na kolejną turę sprawowania funkcji Przewodniczącego Rady Europejskiej. Czy jest na sali ktoś, komu jeszcze się wydaje, że Jęcząca Betty jest premierem?
Na to Tusk odpowiedział dość złośliwym i szyderczym tweetem:

To może debata, Panie Prezesie? O Europie, Polsce i Pana insynuacjach. Jestem do dyspozycji.

Dziennikarze postanowili więc zapytać prezesa, co on na takie dictum acerbum? Zbawca Polski stanął, jak zwykle na wyżynach swego intelektu i odpowiedział, że Tusk nie jest dla niego żadnym partnerem do dyskusji, ponieważ w jego – czyli Nadprezesa Wszystkich Prawdziwych Polaków – mniemaniu to jest przestępca.

Krótko mówiąc, nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym.

Ciekawe. Jest partnerem dla Obamy, dla papieża, wielu przywódców światowych i dla wszystkich polityków europejskich, a dla Kaczyńskiego nie.
Przypomina to pewien dowcip.
Kowalski wniósł sprawę o rozwód. Sędzia pyta go o przyczynę pozwu. Kowalski mówi:
– Jesteśmy niedopasowani. Żona nie odpowiada mi seksualnie.
Na to głos z sali:
– Co za idiota. Wszystkim odpowiada, tylko jemu nie!

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (11 votes cast)

Brexit

Za kilka dni Brytyjczycy zdecydują w referendum, czy chcą być w Unii Europejskiej. Referendum w tej sprawie dość nieostrożnie obiecał David Cameron przed wyborami parlamentarnymi, by pozyskać głosy eurosceptyków dla swej partii. Ponieważ dziś nastroje antyunijne radykalizują się w wielu krajach, to wyniki referendum mogą być różne i być może Cameron będzie musiał tę żabę zjeść.

Trudno być optymistą w obliczu sondaży przed referendum na temat przyszłości Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej (Donald Tusk)

Jednak wbrew opinii Tuska we współczesnej Europie jest wielu takich, dla których każda wiadomość dla Unii niekorzystna jest wiadomością optymistyczną. Przypomina to trochę podcinanie gałęzi, na której siedzą.
Zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jako przykład lepszego współistnienia z Europą kontynentalną podają zwykle Szwajcarię, która wynegocjowała korzystne umowy handlowe, przystąpiła do Schengen, by umożliwić swoim obywatelom łatwiejsze podróżowanie, ale nie płaci kosztów przynależności. Drugim przykładem często jest Norwegia, która jest w podobnej sytuacji. Każdy z tych krajów różni się od Wielkiej Brytanii wielkością (niekoniecznie w znaczeniu terytorialnym). Norwegia ma złoża ropy i gazu, ale liczebnie jest niewielkim państwem i – powiedzmy sobie szczerze – konia z rzędem temu, kto wymieni jakiś norweski towar zalewający Europę. Unia mogła dać Norwegii dobre warunki stowarzyszenia, bo gospodarka norweska nie może zagrozić żadnej gałęzi gospodarki unijnej. Zaś w ramach współpracy dostęp do norweskiej ropy jest łatwiejszy. Szwajcaria zaś jest potęgą w dziedzinie zegarków i banków. Jest także małym krajem o bardzo wysokim poziomie życia i wysokich cenach. Szwajcarskie produkty z dowolnej dziedziny nie są w stanie zagrozić stabilności europejskiej, mając konkurencję tańszych produktów z innych krajów. Jednak wbrew powszechnym opiniom eurosceptyków Wielka Brytania nie dostanie identycznych warunków jak Norwegia i Szwajcaria. Nie dostanie nawet zbliżonych. Jest to duży kraj. To ponad 64 miliony ludności, ogromny przemysł i ogromne rolnictwo. Gdy Brexit się dokona, francuscy rolnicy będą pierwszymi, którzy wyjdą na ulicę protestować przeciw angielskim produktom rolnym. Zwolni się bowiem miejsce dla ich produkcji, tak samo, choć mniej po chuligańsku zareagują rolnicy z Niemiec. Polscy rolnicy zapewne nie zareagują, a powinni, bo wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnoty jest ogromną szansą eksportową. Wbrew eurosceptykom to nie Wielka Brytania rozpocznie wojnę handlową, ale Unia dość szybko może zdecydować, że krajom wspólnoty opłaca się zabrać Brytyjczykom przywileje handlowe. Wielka Brytania nie upadnie po Brexicie, w końcu to jest Commonwealth – wspólnota narodów. Wielka Brytania nadal będzie miała ogromne, choć na razie potencjalne, rynki zbytu. Wyjście z Unii oznacza trwający ładnych parę lat kryzys, który wiąże się z koniecznością przebudowy gospodarki. Najbardziej straci chyba brytyjskie rolnictwo. Z drugiej strony Zjednoczone Królestwo może nawiązać ściślejszą współpracę z USA, choć w tym wypadku stanie się raczej klientem, a nie partnerem. Wielka Brytania da sobie radę, choć jej obywatele odczują wyjście z Unii boleśnie we własnych portfelach, na pewno nie będzie to proces nieskończony, choć skutki wyjścia z Unii mogą być odczuwalne przez dwadzieścia lat, a może i dłużej.
Jest jeszcze jeden aspekt wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii. Ustanie członkostwa oznaczałoby między innymi utratę przez Brytyjczyków obywatelstwa UE – wraz z prawem do zamieszkania, przedsiębiorczości, pracy i nauki w państwach członkowskich. Myślicie, ze to nie ma znaczenia? Można się zdziwić, jak wielu Brytyjczyków dziś mieszka poza swym krajem, wybierając głównie Hiszpanię, południowe Włochy, Portugalię i Grecję. Ich sytuacja może się gwałtownie zmienić także dlatego, że te kraje mogą zmienić zasady ich przebywania na swym terytorium. Nie zmienią? Zmienią, aby wydrenować „obcych” Brytyjczyków z pieniędzy.
Negatywny aspekt Brexitu to wzrost tendencji odśrodkowych w innych krajach Unii. Już dziś widzimy eurosceptycyzm na Węgrzech i w pisowskiej Polsce. O ile Węgry są małym krajem z małym dyktatorkiem, który lawiruje jak może, to Polska jest dużym krajem w Europie, choć również ma małego dyktatorka. Gdy Polska wyszłaby z Unii oznaczałoby to zapaść gospodarczą, ponieważ w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, jest państwem rozwijającym się i nie ma na świecie swoich dawnych kolonii składających się na wspólnotę narodów. Gdyby partia Kaczyńskiego postanowiła wypchnąć Polskę z Unii, to równocześnie wepchnęła by ją w objęcia Putina.
Dziś Brexit jest bardzo prawdopodobnym rozwiązaniem, lecz paradoksalnie może stać się czynnikiem jednoczącym bardziej pozostałe kraje, jak będzie – zobaczymy.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)

Tuskołak

 
Postać Donalda Tuska od przynajmniej siedmiu lat powoduje koszmary i bezsenność u pewnego gościa „z małym pistolecikiem” i całej jego świty. Powodów tego stanu rzeczy jest wiele. Począwszy od chwili, gdy Tusk nie dał się ograć panom Kaczyńskim i nie przystąpił do pseudokoalicji po wyborach w 2005 roku, poprzez wygrane wybory w 2007 i 2011, przez doskonale wybraną kandydaturę Bronisława Komorowskiego na prezydenta i wszystkie sukcesy w polityce zagranicznej, a skończywszy na głębokim przekonaniu, że Tusk jest winien śmierci jego brata.
I oto teraz, gdy po raz pierwszy PO ma zdecydowanie gorsze notowania, a sam Tusk ma zdecydowanie najgorszą passę od początku, gdy rządzi Polską, zamiast wizji pognębienia znienawidzonego rywala w wyborach, pojawia się wizja Tuska na najwyższym europejskim stołku.

tuskkrol

Koszmar Kaczyńskiego?


Zdecydowanie to może być gorszą traumą dla Kaczyńskiego niż przegrana w wyborach prezydenckich, bo to na pewno znaczy, że Tusk jest doceniany w Europie, a może znaczyć, że stanie się w powszechnym uznaniu mężęm stanu na skale światową, co otworzy mu nie tylko drogę do stanowiska prezydenta, ale być może nawet do kolejnych najwyższych stanowisk w NATO lub nawet ONZ.

tuskzebrak

Marzenie Kaczyńskiego?


Zdecydowanie Kaczyński wraz z całym PiSem wolałby widzieć Tuska jako kompletnego bankruta politycznego. Jednak jest to wariant mało prawdopodobny. Ostatnie wystąpienie premiera w sejmie pokazało, że nadal potrafi w niespodziewany sposób wytrącić z rąk oręż polityczny swoim przeciwnikom i wcale nie jest wypalonym do cna bankrutem.
Pogłoski o nominacji na stanowisko przewodniczącego Rady Europy sprawiają, że sytuacja polityczna w Polsce też może się zmienić diametralnie. Dla samego Donalda Tuska kadencja spędzona na wysokim stanowisku europejskim to niewątpliwie awans i owoc jego proeuropejskiej polityki. Na dodatek może być to dobra trampolina do startu w wyborach prezydenckich w 2019 roku. Wyborcy zapomną dzisiejsze negatywne oceny, zdążą docenić przeprowadzone reformy i stabilizacją gospodarczą wypracowaną przez dzisiejszy rząd. Powtórzy się casus Buzka, który odchodził nieledwie znienawidzony, a dziś należy do najpopularniejszych polityków. A stanowisko prezydenta zdobyte w wieku nieco ponad sześćdziesięciu lat umożliwia przejście na emeryturę w pełnej glorii człowieka opatrznościowego dla kraju, czego „Jarosław Polskę zbaw” nigdy nie doczeka.

oczytuska

Quo vadis panie premierze?


Oczywiście wyjazd Tuska do Brukseli może oznaczać problemy w Polsce, bowiem nie widać nikogo, kto go zastąpi na stanowisku. Zarówno kandydatury Ewy Kopacz, jak i Tomasza Siemioniaka nie można traktować poważnie. Sikorski z kolei nie ma zaplecza politycznego w PO. Schetyna, który byłby w stanie sobie poradzić z partią i rządem, jest na bocznym torze i raczej już nie wróci do pierwszego rzędu.
Z drugiej strony jednak może się pojawić koncepcja rządu fachowców np. z Bieńkowską na czele, która – jako tzw. baba z jajami – poradzi sobie. Dla PO będzie to kolejne nowe otwarcie i szansa na następną kadencję. Zaś dla PiS to kolejny problem i prognoza kolejnej klęski.
Na dodatek znika z horyzontu największy przeciwnik. A PiS juz dawno zaprogramował się na walenie w Tuska niczym w bęben wyborczy. Bez wilczych oczu Tuska, dziadka z Wermachtu, spisków z Putinem i związków z Merkel nie uda się Kaczyńskiemu żadna kampania wyborcza.
Jednym słowem – Tusk w Brukseli = Kaczyński w czarnej d…

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.8/10 (8 votes cast)

Koszmar tego lata

Scenariuszy na horror tego roku nie brakuje. W pierwszym uczestniczy reprezentacja Brazylii. Wieść gminna niesie, że Neymar szturchnął na ulicy bezzębną staruszkę i nie przeprosił. A ta z gniewem wysyczała klątwę:” A żebyście wszyscy byli jak Robert Lewandowski”. No i niedługo trzeba było czekać, by reprezentacja brazylijska błagała: „Herr Klose, kończ waść, wstydu oszczędź”.
Jarosław Kaczyński był zaś ostatnio jak Brazylia, a Donald Tusk jak Niemcy. Biedny prezes tak się zaplątał we własne bzdety, że aż mi szkoda było, gdy go premier rozwalcował po tych autostradach, których rzekomo rząd Tuska wcale nie zbudował, a jeśli coś zbudował – to bez planu żadnego, bez ładu i składu. A jakiś czas temu się przecież prezes chwalił, że te wszystkie plany budowy autostrad to jego rząd opracował. Coś kiepskie te plany były, skoro dziś prezes mówi, że to chaos.
Edukacja – mówi pan prezes – do kitu i nie rozwiązano sprawy szkolnictwa, a bezczelny Tusk mówi, że dobrze iż szkół nie rozwiązano. A nawet lepiej, bo wyniki uczniów z naszego kraju są widocznie lepsze niż wśród wielu naszych europejskich sąsiadów.
Już spoza sali plenarnej odpalił prezes, że obiady w stołówce rządowej były ohydne, a ten bezczelny Tusk na to, że jemu od siedmiu lat smakują.
Normalnie horror, rozjechał Tusk prezesa tym autostradowym walcem, że tylko słychać było mlaszcząco-pierdzący odgłos rozgniatanych flaków.
Dawniej młodzież mówiła: „ty jesteś pragnienie, a ja sprite”. Teraz będą mówić: „ty jesteś Brazylia, a ja Niemcy” albo chcąc naprawdę pognębić oponenta: „ty jesteś prezes, a ja premier”.
Jednak to wszystko nic w porównaniu do koszmarów biskupich. Spokojnie można nakręcić dreszczowiec „Koszmar z ulicy Kościelnej”. Główny bohater będzie się zwał In Vitro Aborcyjny i zamiast noży z rąk mu będą wyrastać przyrządy ginekologiczne i będzie obwieszony butlami z ciekłym azotem.
W ciągu ostatnich lat liczba uczęszczających na niedzielne msze zmniejszyła się z 47% na początku stulecia do 39% obecnie. A te 8% mniej oznacza 6 milionów tygodniowo(ponad 26 miesięcznie, 312 rocznie) straty w ofiarach „na tacę” – przy założeniu, że średnia ofiara od strzyżonej owieczki to głupie 2 zł. Cały episkopat ma w związku z tym nocne koszmary.
Jedyna pociecha w tym, że twardy elektorat kościelny się powiększył. Do komunii w zwykłą niedzielę chodzi 16%, a przecież u progu odzyskanej wolności było to zaledwie 13%.
Ale ciężko jest. Bezbożnica Gronkiewicz-Waltz wyrzuciła z pracy ikonę świadomego chrześcijaństwa, a bezbożne bydło hałłakuje w internecie, że okrucieństwo, cierpienie, że dziecko bez mózgu… no i co z tego, że bez mózgu. Jak wszyscy będą mieć mózg, to kto do kościoła będzie chodzić?
A wracając do tego scenariusza filmu… Kulminacyjna scena: biskup Hoser zasypia i śni mu się, że wchodzi do katedry, a tam w kruchcie czarni Żydzi z Rwandy sprzedają książki księdza Lemańskiego.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)

Pośmiertne zwycięstwo 4 RP

 
Aby dziś na tajnym posiedzeniu Sejmu można było odebrać immunitet Mariuszowi Kamińskiemu, potrzebnych było 231 głosów. Znalazło się zaledwie 216. Zabrakło głosów z lewej strony – 6 posłów Twojego Ruchu nie wzięło udziału w głosowaniu, a jeden się wstrzymał. Wśród niegłosujących Janusz Palikot, Roman Kotliński i Anna Grodzka. Podobnie w szeregach SLD, zabrakło siedmiu głosów, wśród nich wstrzymał się od głosu brat Wojciecha Olejniczaka – Cezary Olejniczak.
W głosowaniu nie wzięli udziału najbardziej znani posłowie PSL – Józef Zych, Eugeniusz Kłopotek, Janusz Piechociński, Marek Sawicki, inni wstrzymali się tak jak Waldemar Pawlak.
Nieobecni też byli posłowie PO, a w ich liczbie premier Tusk, minister Sikorski, dawna gwiazda Big Brothera – Janusz Dzięcioł, łącznie nie wzięło udziału lub się wstrzymało 34 posłów PO. Co gorsza 7 glosowało przeciw odebraniu immunitetu Kamińskiemu, wśród nich Antoni Mężydło i Cezary Kucharski.

kam-kacz

Jak widać spora grupa posłów z PO, ale także partii opozycyjnych kocha IV RP i pragnie jej powrotu. Chyba nam zwyczajnym wyborcom nie pozostaje nic innego jak się tylko dołączyć do tych pragnień i pozwolić na to, by do władzy powrócił dyszący żądzą zemsty kurdupel, który będzie się mścił za to, że mu brata ośmieszono na śmierć i zacznie ciągać Tuska z Sikorskim po sądach, a z komisji Macierewicza zrobi ciało rządowe.
Chyba – Panie Premierze – wszyscy na to zasłużyliście. Kaczyński ze swoją bandą przygłupów zmarnuje nam kolejnych parę lat życia, ale może tak trzeba, żebyście wielcy mężowie stanu zrozumieli, że kpiny z wyborców mogą się źle skończyć. Dla Was.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)

Wiarygodność władzy

 

– Po czym poznać, że polityk kłamie?
– Rusza ustami.

Rządząca drugą kadencję PO od miesięcy ma fatalne sondaże. W zasadzie prawie zawsze niższe niż PiS. W internecie aż roi się od memów i demotywatorów powielające czasem zabawne skojarzenia słowne, a czasem po prostu chamskie odzywki. PO jako Partia Oszustów, Tusk jako patologiczny kłamca i złodziej, który kradnie Polakom ich emerytury, nie ma sposobu, by się nie natknąć na takie stereotypy, jeśli się korzysta z internetu.
tusk_klamie
Manipulacją zajmują się nie tylko dziesiątki tysięcy internautów, ale też tysiące dziennikarzy.Okładki są coraz bardziej wulgarne, agresywne i kłamliwe. Oczywiście patrząc można się zastanowić, co ma Tusk do ewentualnych machinacji w jakimś Urzędzie Skarbowym i jaki z tym związek facet leżący pod kroplówką, ale po co. „Wilcze oczy Tuska”, które zobaczyła Nelly Rokita to przysłowiowy pikuś w porównaniu do ataków, które następują teraz dzień po dniu.
Gdybym był na miejscu Tuska, rzekłbym: A chuj z wami drodzy rodacy, zasługujecie na rządy tego nisko skanalizowanego konusa bez prawa jazdy, rodziny i konta w banku, ale za to z kotem i ogromnym przeświadczeniem, że zasługuje na funkcję pełnioną niegdyś przez Piłsudskiego.
Pewnie dlatego właśnie nie jestem politykiem, bo prawdę walę prosto z mostu, przez co tracę pieniądze, znajomych, żony i kochanki*.
Jednak problem jest i to poważny. Władza od lat traci wiarygodność. Czasem nie z własnej winy. A czasem w sposób zawiniony. Gdy ekipa PO zaczynała rządzić, Tusk obiecywał, że nie wzrosną podatki, a PO była zwolenniczką wprowadzenia podatku liniowego. Kryzys zweryfikował te obietnice i podatki wzrosły. W sposób pośredni rosną do dziś, bowiem dochody rosną, a wciąż pozostaje taka sama niska kwota wolna od podatku, znikają kolejne ulgi podatkowe i całkiem słusznie, bo rodzą one zwykle patologie. Podatek liniowy na pewno nie jest dobrym pomysłem w przekonaniu wielu obywateli i ekonomistów. Jednak kryzys niby się skończył, a przeciętny Kowalski nie ma szans tego zauważyć. Poczucie sprawiedliwości większości Polaków (a są to ludzie biedni) każe się zastanawiać, dlaczego wciąż obowiązuje niska stopa podatkowa dla bogatych, którą wprowadził PiS? Przecież można zmniejszać obciążenia firm, a zwiększać obciążenia prywatne. Kryzys doprowadził do jeszcze większego rozwarstwienia społecznego, a to nie budzi zaufania do władzy, gdy wspiera ona bogatych.
Czas najwyższy przekonać się, czy faktycznie będziemy mogli zobaczyć ten koniec kryzysu, a tym czasem wciąż słyszymy o propozycjach nowych podatków lub podwyższaniu dotychczasowych. Jeśli to nieprawda, powinniśmy za każdym razem słyszeć dementi. A jeśli prawda, to nie zdziwmy się, gdy wyborcy zagłosują na komitet krasnoludków i gamoni, aby tylko zrobić na złość obecnej władzy. Lepiej dla nas wszystkich byłoby, gdyby PO w to uwierzyła.
Drugim bardzo ważnym grzechem partii rządzącej jest brak skutecznego rozliczenia polityków demolujących państwo. Sposób sprawowania władzy przez PiS mało komu się spodobał. Większość miała niemiłe skojarzenia z epoką PRL. Mieliśmy świadomość, że działania władzy są przynajmniej w części bezprawne. To powinno zaowocować konsekwencjami. Po sześciu latach nadal Zbigniew Ziobro nie stanął przed Trybunałem Stanu. Dziś dowiadujemy się do jakiego stopnia zdemolował państwo Antoni Macierewicz. Zniszczył tajne służby kompletnie. Na miejsce fachowców zatrudniał znajomych harcerzy, dane agentów opuściły ściśle strzeżone miejsca i prawie na pewno krążą w nielegalnym obiegu. Odbudowanie wywiadu i kontrwywiadu zajmie dziesiątki lat. Odzyskanie wiarygodności może i dłużej. Macierewicz zniszczył, co tylko potrafił, a prokuratura umarza kolejne śledztwa przeciw nie mu. Premier się zastanawia czy powołać komisję z obawy, ze Macierewicz zaszkodzi państwu jeszcze bardziej. Jednym słowem mamy małpę z brzytwą, która tnie, co popadnie. Nie wiem, czy Macierewicz może coś jeszcze zdradzić i coś jeszcze zniszczyć. Ale z całą pewnością wiem, ze spróbuje, jeśli tylko będzie miał okazję. Jeżeli do wyborów, nie zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje, to jest sygnał, że niszczenie państwa jest dozwolone. A takiej władzy, która na to pozwala, to ja nie chcę.
To są dwa główne zadania, które stoją przed Tuskiem i PO. Jeśli ich nie wykonają, to za dwa lata obudzimy się znów w IV RP.

* Tak mi jakoś pasowały te żony i kochanki w tym miejscu. Licentia poetica. 😉

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)

Breaking News

Amerykański Sekretarz Stanu przyleciał do Polski wczoraj wieczorem. Pierwszym elementem jego wizyty było złożenie wieńca na cmentarzu w Laskach, gdzie dzień wcześniej został pochowany były premier Tadeusz Mazowiecki. Tam złożył wieniec w imieniu amerykańskiego prezydenta.

kerry0

Kerry przy grobie Tadeusza Mazowieckiego

Dzisiejszy harmonogram był niezwykle napięty, lecz John Kerry znalazł czas na spacer po Krakowskim Przedmieściu. Charakterystyczne podczas tej przechadzki było to, że Kerry ostentacyjnie zignorował tablicę pamiątkową związaną z katastrofą smoleńską. Według niektórych polityków nietaktem było niezaplanowanie złożenia hołdu prezydentowi Kaczyńskiemu na Wawelu. Bardzo istotny byłby wymiar symboliczny takiego gestu, ponieważ – jak pamiętamy – Obama na pogrzeb prezydenta nie dotarł.

kerry

John Kerry na Krakowskim Przedmieściu

W godzinach wieczornych na specjalnej konferencji w sejmie wypowiedziała się na ten temat była minister Anna Fotyga.
Bezwzględnie oczekujemy przeprosin ze strony administracji amerykańskiej. – powiedziała nie kryjąc oburzenia.
W dniu jutrzejszym sam pan premier Jarosław Kaczyński – dodała – złoży na ręce marszałek sejmu Ewy Kopacz ultimatum żądające natychmiastowego zerwania stosunków dyplomatycznych z USA. Zachowanie sekretarza Kerry’ego było skandaliczne.
Minister Fotyga oceniła też postępowanie polskiego rządu. Zgoda na tak poniżające traktowanie jest kolejnym dowodem, że Polska pod rządami Tuska przestała być państwem niezawisłym i niepodległym. – skomentowała.

fotyga

Wystąpienie Anny Fotygi

Głupie? Jasne. Ale czy niemożliwe? Przyznajcie się, niektórzy z Was gotowi byliby w taki scenariusz uwierzyć. Świadczy to tylko o tym, do jakiego absurdu doszła aktywność PiS na polskiej scenie politycznej. Niczym nie są nas w stanie zdziwić. 😉

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.8/10 (30 votes cast)

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.

Zdrajca, pachołek Angeli Merkel całujący ją wiernopoddańczo w rękę. Nieudolny premier, który zepchnął Polskę w przepaść katastrofy ekonomicznej. Leń, który wstaje o szóstej rano, by dłużej nic nie robić. Morderca, który zamordował jedynego legalnego prezydenta Polski.
Gdyby chcieć dalej wyliczać wszelkie epitety pod adresem premiera Tuska, które od lat powtarzane są przez zwolenników prezesa Kaczyńskiego, a od pewnego czasu przez wyznawców sekty zamachu smoleńskiego, to wyszłaby z tego spora litania.

Premier Tusk

Premier Tusk


Patrząc przez pryzmat obelg, to od 1989 roku nie było gorszego premiera, ba w zasadzie nigdy nie było tak złego premiera. Porównując wszystkich polskich polityków, to żaden z nich nie został oblany tak ogromnym kubłem pomyj. Czyli Tusk jest najgorszy z możliwych. Tak sugerowałaby podstawowa logika.
Jednak przyglądając się dokładniej, to – zdaniem niektórych najlepszy – premier Jan Olszewski rządził dokładnie pół roku. Ze wszystkich premierów ostatnich 25 lat tylko jeden Jerzy Buzek rządził przez całą kadencję. I uprzedzając zarzuty, że Olszewski miał przeciwników w swojej własnej koalicji. Buzek też miał. Praktycznie kierował rządem mniejszościowym i jednak rządził całą kadencję i dokonał ważnych i potrzebnych, choć bolesnych reform. Może dlatego, ze był politykiem, a nie dupowatym misiem na pasku Jarosława Kaczyńskiego?
Tymczasem ten najgorszy premier całego tysiąclecia rządzi już drugą kadencję. Niewykluczone zresztą, że będzie rządził trzecią, bo opozycja jest wyjątkowo karłowata. Czy moglibyśmy mieć lepszego premiera? Zapewne tak. Jednak jedyny stuprocentowo czysty i gwarantujący pełną uczciwość oraz moc dokonywania cudów kandydat – Jezus Chrystus – nie stanął do wyborów. A ludzie są niedoskonali. Sam mam wiele zarzutów w stosunku do premiera Tuska, są decyzje, których mu nie wybaczę, nie wybaczę też braku niektórych decyzji. Mógłbym długo wymieniać. Ale wystarczy jedno – dlaczego Jarosław Kaczyński nie siedzi w więzieniu osądzony przez Trybunał Stanu? Polityczna delikatność wobec człowieka, który swoją socjopatią niszczy Polskę, jest prawie jak zdrada. Tego nie wybaczę nigdy Tuskowi i jego partii.
Lecz mimo wszystko widzę także wiele dobrych zmian w ciągu ostatnich ponad sześciu latach. I nie tylko ja widzę. Jeszcze lepiej widzą to ludzie z daleka.
 European Leader Award 2013

European Leader Award 2013


Tusk został nominowany do tegorocznej edycji European Leader Award 2013 za jego pracę w celu utrzymania wzrostu ekonomicznego w Polsce i jej rozwoju zgodnego z wartościami europejskimi. Nagrodę ostatecznie otrzymali politycy belgijscy, ale przecież Donald Tusk w ostatnich latach otrzymał wiele innych prestiżowych nagród zagranicznych.
Czasami zaglądam na strony zagranicznych gazet i zadziwiająco często piszą one o naszym premierze wyjątkowo dobrze. Zatem do cholery dlaczego nie podoba się on tylko Polakom? Sprawiedliwie dodajmy – niektórym. Zadziwiające jest to, jak Polacy potrafią się wykazać niesamowitą energią w opluwaniu własnych rodaków. Do dziś nie milkną insynuacje pod adresem Piłsudskiego, depcze się godność Lecha Wałęsy. Rozpowiada się rozmaite brednie nie tylko o politykach, ale też poetach, pisarzach, artystach, powtarza się bezsensowne plotki, insynuacje, obelgi. Wystarczy, że ktoś się trochę wybił ponad przeciętność.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.9/10 (9 votes cast)