Biały płomień tańczący na kurhanie brata

W kultowym pięcioksięgu Andrzeja Sapkowskiego Emhyr var Emreis, Deithwen Addan yn Carn aep Morvudd, czyli Biały Płomień Tańczący na Kurhanach Wrogów był władcą absolutnym. Władzy i swojej idei państwa gotów był poświęcić miliony istnień ludzkich, w tym nawet swoją córkę.
Jarosław Kaczyński tańczy dziś na kurhanie swojego brata i pozostałych ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Po ponad sześciu latach od katastrofy wchodzimy w kolejny etap ogólnonarodowej psychozy, na którą cierpi przynajmniej dwadzieścia procent społeczeństwa. Wybitny specjalista od wytrzymałości betonu na stanowisku szefa zespołu technicznego, architekt dowodzący zespołem lotniczym, przy wsparciu wybitnego inspektora brytyjskiego z zakresu katastrof lotniczych, który nie jest członkiem brytyjskiej komisji badania wypadków lotniczych, a sławny jest tak bardzo, że nawet Wikipedia nic o nim nie mówi – to od nich będziemy dowiadywać się o tym, co spowodowało katastrofę w Smoleńsku. Oczywiście nadal pomocą służą wybitni naukowcy z zagranicy, w tym jeden, który widywał za młodu wybuchające stodoły, drugi specjalista, który sterty desek nie odróżnił od brzozy, o wdzięcznym pseudonimie „Piiii bziuuu”, nadanym przez dziennikarzy. Jest jeszcze pewien laborant, który przez swą patriotyczną postawę stracił pracę na zagranicznym uniwersytecie, no i na czele nieoceniony Antoni Macierewicz, wieloletni wielbiciel teorii spiskowych i Che Guevary wspomagany przez „Miśka” Misiewicza, wszechstronnego pomocnika aptekarskiego, który w wieku 26 lat wie o obronności więcej, niż wszyscy generałowie w Polsce razem wzięci.
Niestety, jeśli ktoś ma nadzieję, ze przyjdzie pan ordynator oddziału psychiatrycznego i rozgoni to całe towarzystwo, to jest w błędzie. Szczypanie się w nadziei obudzenia się z koszmaru też nic nie da. To się dzieje naprawdę. To jest Polska.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.7/10 (7 votes cast)

Teatr swój widzę ogromny

Dziś dowiedziałem się, że mazowiecki konserwator zabytków stracił swe stanowisko, bo uparcie się nie zgadzał na postawienie pomnika „poległych w zamachu smoleńskim”.
I tak sobie kombinuję, że mamy tak wielkich wspaniałych Polaków, z których jeden „poległ męczeńską śmiercią”, a drugi wciąż nas ratuje przed nami samymi. Należałoby ich uhonorować jakoś wspaniale, a nie jakimiś tam betonowymi obeliskami…
Zmieńmy nazwy naszych miast i wsi…
Warszawa – Kaczawa
Poznań – Kaczań
Gdańsk – Kaczyńsk
Gdynia – Kaczynia
Sopot – Kaczot
Szczecin – Kaczyn
Koszalin – Kaczalin
Katowice – Kaczynice
Kraków – Kaczów
Wrocław – Kaczław
Opole – Kaczole
Białystok – Kaczystok
Olsztyn – Kacztyn
Kartuzy – Kaczuzy
Maciejowice – Kaczejowice
Grunwald – Kaczwald
Łeba – Kaczeba
Świnoujście – Kaczoujście

To tylko kilka propozycji na gorąco. Resztą się zajmą geografowie.
I jeszcze obowiązkowa modlitwa w szkołach przed lekcjami:
Jarosławie Zbawco Drogi
pobłogosław nasze progi
Rano, wieczór, we dnie w nocy
bądź nam zawsze do pomocy…

Czy szkoły zaopatrzyły się już w portrety? Jak nie to pozwalniać dyrektorów.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.3/10 (12 votes cast)

Dyktatura kretynów

Od kwietnia 2010 roku co jakiś czas z siłą błotnej bomby wybucha jakaś kolejna sensacja smoleńska. Praktycznie tuż po katastrofie widzieliśmy wyjątkowo obrzydliwe insynuacje pod adresem premiera Tuska i – jeszcze wtedy marszałka sejmu – Bronisława Komorowskiego. Informacje o sztucznej mgle i dobijaniu rannych pojawiły się zaledwie w tydzień. Nie trzeba było czekać długo na słowo zamach.
Potem było już tylko gorzej. Pojawiła się kuriozalna w swoim kretynizmie hipoteza helowa, teorie celowego naprowadzania samolotu w sposób fałszywy, koncepcje wybuchu rozmaitych bomb, a wśród nich termobarycznej lub jeszcze jakiejś innej znanej tylko Rosjanom. Była również sugestia specjalnego impulsu elektromagnetycznego,który miał uszkodzić wszystkie urządzenia w samolocie i spowodować katastrofę.
Antoni Macierewicz wynajdował kolejnych niby-ekspertów niczym magik króliki z kapelusza, a ci wyjawiali kolejne wzięte z czeluści głupoty i nieuctwa sensacje, jak się w końcu okazało na podstawie tego, że jeden podczas lotów pasażerskich oglądał skrzydła, a drugi widział wybuchające stodoły. Co prawda to Bronisław Komorowski zażartował kiedyś, iż polski pilot poleci i na drzwiach od stodoły, ale przecież do Smoleńska prezydent Kaczyński nie leciał stodołą.
Już zaledwie parę tygodni po katastrofie pierwsze sondaże pokazywały, że są zwolennicy teorii zamachu, a kolejne kilkanaście procent sądzi, że „coś jest na rzeczy”. Z biegiem czasu okazywało się, że liczba ludzi wierzących w zamach zwiększa się. W październiku 2012 było to 36%, w marcu tego roku było to około 33%. Patrząc z innej strony – coraz więcej badanych, choć nie wierzy w zamach to ma jakieś wątpliwości co do wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
To dość zastanawiające, bo przecież zagadek jest coraz mniej. Nie mam zamiaru po raz kolejny przytaczać tu naukowych i rzeczowych dowodów, pisałem o Smoleńsku już o kilka razy za dużo, a te dowody i tak nie przekonają wierzących w zamach. Jednak warto przetrącić kark najbardziej oczywistym bredniom.
Odczyty z rejestratora amerykańskiego, polskiego i rosyjskich były robione w różnych laboratoriach i ich zapisy zostały zsynchronizowane, co wytrąca z rąk piewców zamachu insynuację o rzekomym sfałszowaniu zapisów przez Rosjan.
Oczywiście doskonale rozumiem, że religijni ludzie poczuli się obrażeni faktem, iż obecni w kokpicie w ostatniej chwili życia krzyczeli „Kurwa mać”, a nie „Jezus Maria”.
Po drugie zaklinane magicznie przez profesora Biniendę wyliczenia o rzekomej odporności skrzydła, a co za tym idzie podważeniu tego elementu katastrofy, nijak się mają do rzeczywistości. Całkiem niedawno okazało się, że w polskich uczelniach również są urządzenia pozwalające na rozmaite badania i programy komputerowe, które nie ustępują temu amerykańskiemu. Prywatnie całkiem dodam, że z mojej informatycznej praktyki wynika, iż brednie wprowadzone komputerowi na wejściu skutkują bredniami na wyjściu. Profesor Binienda przyznał się, że nie posiada danych technicznych TU-154M. Rejestratory techniczne odnotowały uderzenie w brzozę, wszystkie niestety w tym samym momencie.
Po trzecie wszyscy to słyszeli i nawet debile z zespołu Macierewicza nie mają nic na ten temat do powiedzenia – system TAWS „darł się” jak oszalały: Terrain ahead, Pull up! Pull up! To jak to było? Cała załoga ogłuchła? To może tam była bomba heavy-metalowa, skoro nie słyszeli? Jak jadę samochodem i nawigacja mówi mi, że radar, to zwalniam, choć wiem, że nie wszystkie komunikaty są aktualne. Zaś załoga ignorowała komunikaty, które mogły wszystkim uratować życie?
Od 2010 roku mamy do czynienia z rozwojem politycznej schizofrenii, którą zamiast leczyć, propaguje się we wszystkich stacjach telewizyjnych i pozostałych mediach. Żyjemy przytłoczeni dyktaturą kretynów, którzy robią bardziej podatnym ludziom wodę z mózgu i usiłują z Polski zrobić jakiś matrix, w którym na profesora Rońdę czyha na każdym rogu podsłuchujący go agent Smith, a biedny profesor kupuje telefony na kartę, które co parę dni wyrzuca w obawie przed podsłuchami.
To przykre, że runęła w gruzy legenda polskiego lotnictwa. Nie polecieli na drzwiach od stodoły i nie byli dość odważni, by przeciwstawić się naciskowi politycznych szaleńców. Jednak robienie ze Smoleńska Somosierry nie pomoże. Zamachu nie było, był wypadek lotniczy spowodowany wieloma błędami, część tych błędów, choć nie miały znaczenie bezpośredniego, zapoczątkowało dojście do władzy PiS i rezygnację przez rząd sprawowany właśnie przez tę partię ze szkolenia na rosyjskich symulatorach.
Czas najwyższy zrobić z tym porządek, a nie wszczynać dyskusje i polemiki z idiotami.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.2/10 (11 votes cast)

We mgle

Blisko 50 lat temu został zamordowany prezydent John Kennedy. Prezydenta zastrzelił Lee Harvey Oswald, człowiek znany z marksistowskich poglądów, który kilka lat spędził w ZSRR. Oficjalne ustalenia przypisują zamach właśnie Oswaldowi, dopuszczając w późniejszych wersjach istnienie bliżej nieokreślonego spisku i być może istnienie drugiej osoby uczestniczącej w zamachu. Sam zamachowiec został wkrótce po aresztowaniu zastrzelony przez niejakiego Jacka Ruby’ego, człowieka związanego z mafią. Do dziś blisko 80% Amerykanów wierzy w jedną ze spiskowych teorii zakładających spisek na życie Kennedy’ego. Jedni twierdzą, że to ZSRR stoi za zamachem, inni że CIA, jeszcze inne teorie wiążą z zamachem mafię lub kubańskich imigrantów. Mało Amerykanów wierzy w najprostszą wersję, że za zamachem stał lewicujący człowiek, zafascynowany Związkiem Radzieckim i mający pretensje o incydent w Zatoce Świń.
Jurij Gagarin był pierwszym człowiekiem, który poleciał w kosmos. Niektórzy co prawda twierdzą, że przed nim było kilku innych, lecz to on pierwszy powrócił żywy. Jednak brak jakichkolwiek dowodów, że to prawda. Gagarin był pilotem oblatywaczem. W 1968 roku Gagarin zginął w katastrofie samolotu mig-15. Oficjalnie na katastrofę złożyło się wiele przyczyn. Zaniedbania w przygotowaniu lotu obejmowały fatalne wyposażenie lotniska, na którym nie było radaru, nie prowadzono rejestracji przeglądów i naprawa samolotu, nie było właściwej prognozy meteorologicznej, a do samolotu prawdopodobnie doczepiono dodatkowe zbiorniki paliwa. Współcześnie uznano, że przyczyną wypadku był błąd samego Gagarina. Jednak blisko połowa Rosjan nie wierzy w żadną z oficjalnych wersji. Spora część sądzi, że Gagarina usunęły komunistyczne władze ZSRR. Są tacy, którzy uważają wypadek za sfingowany, a sam Gagarin miał żyć jeszcze długie lata w jakimś z tajnych miast Związku Radzieckiego.
Po trzech latach od katastrofy w Smoleńsku ponad 40% Polaków sądzi, że z katastrofą związane są jakieś tajemnice. Nie wszyscy sądzą, ze to był zamach, ale skłaniają się do podobnych hipotez. Ponad 30% uważa, że katastrofę wyjaśniono, a blisko 20% nie ma zdania. Spiskowa teoria związana ze Smoleńskiem się rozwija i przechodzi w kolejne – często wzajemnie sprzeczne – fazy, które jednak sugerują zawsze zamach na prezydenta Kaczyńskiego. Początkowo była to teoria mgły sztucznie rozpylonej przez Rosjan i celowe wprowadzanie w błąd pilotów przez rosyjskich kontrolerów. Wersja ta została zarzucona, gdy jasne stało się, że piloci na lotnisku bez ILS sami podejmują decyzje i cokolwiek mówili kontrolerzy, nie miało to większego znaczenia. Na dodatek samolot miał status polskiego „air force one” i obcy kontroler nie miał prawa rozkazywać dowódcy. Pojawiła się więc koncepcja rozpylonego przed lotniskiem helu, który pozbawił skrzydła nośności i spowodował nagłe opadnięcie samolotu. Te teorie wskazują na Rosjan jako sprawców zamachu. Od niedawna pojawiła się teoria wybuchu lub wybuchów wewnątrz samolotu, co umożliwia ewentualne sprawstwo także polskiej stronie. Wśród ostatnich rewelacji pojawiła się także ta, która wcześniej powtarzana była tylko przez miłośników teorii spiskowych w internecie. Antoni Macierewicz stwierdził, iż ma dowody, że przynajmniej trzy osoby przeżyły katastrofę.
Teorie spiskowe dotyczące znanych wydarzeń są wręcz normą od bardzo dawnych czasów. Do najgłośniejszych – oprócz powyższych – należy także ta twierdząca, że nie było lądowania na Księżycu. Wiele teorii wciąż dotyczy zamachu na Jana Pawła II, a podsyca je wciąż sam zamachowiec, który co pewien czas zmienia swoje wyjaśnienia. Do najbardziej sławnych należą protokoły mędrców Syjonu, Zakon Syjonu i oczywiście spiskowa teoria dotycząca terrorystycznych zamachów z dnia 11 września 2001.
Wiele teorii na temat wydarzeń politycznych dzieli ludzi w sposób nie do pogodzenia. Polacy nie są w tej mierze wyjątkiem. Jeśli ktoś zastanawia się, kiedy rożne interpretacje katastrofy smoleńskiej przestaną dzielić polskie społeczeństwo, odpowiedź może być tylko jedna. Nigdy. Zawsze będą ludzie, którzy wierzyć będą w teorię zamachu, choćby było to całkowicie nieprawdopodobne.
Dziś kilka dni po śmierci byłej premier Margaret Thatcher w Anglii odbywają się festyny radości ludzi, którzy odsądzają ją od czci i wiary. Można to nazwać tańcem na grobie byłej premier. Niezależnie od miejsca, które zapisze Margaret Thatcher historia, dziś z całą pewnością możemy przyznać jej jedna zasługę. Pokazała, że kobieta może być lepsza od mężczyzn nawet na najwyższych szczeblach kariery, mając rodzinę, męża i dzieci. W konserwatywnej Wielkiej Brytanii kobieta mogła zostać premierem nie pochodząc nawet z najwyższych sfer. W postępowej socjalistycznej Polsce Hela mogła zostać traktorzystką lub jak Anna Walentynowicz – suwnicową. Nawet w powszechnym ruchu „Solidarności” kobiet prawie nie było, a największą karierę spośród kobiet zrobiła jako senator i sędzia Trybunału Stanu adwokatka Anna Bogucka-Skowrońska. Pierwsza polska premier – Hanna Suchocka rządziła zaledwie rok i nie dokonała niczego wartościowego, była de facto figurantką godzącą sprzeczne interesy siedmiu koalicjantów.
Po katastrofie w Smoleńsku początkowo nic nie wskazywało na występujące dziś podziały ideologiczne. Jednak już po kilku dniach zaczęto rozpowszechniać teorie o zamachu, a co najważniejsze rozpoczęto oskarżenia wobec wszystkich przeciwników Lecha Kaczyńskiego i PiS. Tak, jakby krytyka polityczna i żarty z nabzdyczonego prezydenta miały jakąkolwiek moc sprawczą. Każdy, kto był wrogiem Kaczyńskiego, był winien jego śmierci. Jasne stało się, że teorie spiskowe będą się rozwijać. Dziś mamy już teorię o wybuchach wewnątrz samolotu i ludziach, którzy przeżyli katastrofę i zostali potem zabici. Im więcej lat upłynie, tym bardziej rozwijać się będą teorie spiskowe i rosnąć będzie nienawiść ludzi przekonanych o zamachu. Im bardziej będą wyśmiewani, tym bardziej będą zamykać się w swojej oblężonej twierdzy, zaprzeczać rzeczywistości i utwierdzać się w swych absurdalnych przekonaniach. Kiedyś dojdzie do prawdziwego zamachu.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (12 votes cast)

Krótki poradnik prawdziwego patrioty

Dziś kolejna rocznica zbrodniczego zamachu w Smoleńsku, więc przy tej okazji krótki poradnik prawdziwego patrioty. Jak okazywać swój prawdziwy patriotyzm dziś i we wszystkie inne dni?
Wiadomo, że wszystkie publiczne media są zdradzieckie i opłacane przez specjalne tajne niemieckie lub rosyjskie fundusze. Dlatego zawsze i wszędzie trzeba mówić media polskojęzyczne, nigdy polskie. Jeśli już zamierzamy się powołać na jakiś cytat z prasy, radia lub telewizji, to mogą to być wyłącznie uczciwe polskie tytuły i wtedy zaznaczamy, że w prawdziwej polskiej prasie napisano….
Wiadomo, że ostatnim a w zasadzie jedynym legalnym prezydentem był Świętej Pamięci Profesor Lech Kaczyński, Który Poległ Męczeńską Śmiercią. Z tego względu nie można o żadnym innym osobniku powiedzieć „prezydent”. Można i należy mówić uzurpator Komorowski, Bul Komorowski, a jeszcze lepiej uzurpator Komoruski. Pamiętać trzeba, że nie jest on dla prawdziwego Polaka i patrioty reprezentantem władzy, a reprezentantem zaborców rządzących w Polsce.
Jedynym prawowitym premierem jest Premier Jarosław Kaczyński i Prezes Prawa i Sprawiedliwości. Żaden Tusk nie ma prawa używać tego tytułu. Mówimy więc Tusk lub Herr Tusk dla podkreślenia wpływów niemieckich.
O Polsce należy zawsze mówić kondominium lub kraj nadwiślański, ewentualnie jeśli uczyliśmy się rosyjskiego kiedyś i potrafimy, można też mówić kraj prywislanskij z celowym oraz ironicznym akcentem rosyjskim. Komentarz do polityki zagranicznej zawsze powinien być okraszony dodatkiem Car Putin i Gubernator Komoruski.
Polska jest dziś tylko w sercach prawdziwych Polaków i patriotów, którzy doskonale wiedzą, że nasza ojczyzna jest niszczona przez spisek najtajniejszych służb specjalnych, którymi tak naprawdę kieruje „Sami Wiecie Kto”.
O ile masz wątpliwości co do powyższego poradnika, to znaczy, że nie jesteś prawdziwym patriotą, tylko ogłupiałym lemingiem bez mózgu, zdrajcą Polskiej Sprawy i nie wierzysz w Zamach w Smoleńsku. Pomodlimy się do Ojca Rydzyka, by cię przeklął.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.4/10 (12 votes cast)

Stan oblężenia

Określenie syndrom oblężonej twierdzy jest znanym pojęciem stosowanym w psychologii i socjologii. Bardzo często objawy zachowania tak nazywanego możemy zaobserwować u silnie zideologizowanych grup społecznych i mniejszości (szczególnie religijnych). Wywoływanie syndromu oblężonej twierdzy leży przede wszystkim w interesie przywódców, którzy w ten sposób konsolidują wspólnoty. Polega to z grubsza na wywoływaniu poczucia zagrożenia wśród członków wspólnoty ze strony świata zewnętrznego. Świat zewnętrzny jest zły, zatem trzeba się przed nim bronić lub nawet atakować, by atak agresora uprzedzić. Tak działają władze komunistycznej Korei Północnej, aby odwrócić uwagę od faktycznych problemów, głodu i nędzy panujących w kraju. Tę samą metodę stosuje od lat Tadeusz Rydzyk na falach swej rozgłośni radiowej, wpajając słuchaczom przekonanie, że katolicy w Polsce są prześladowaną mniejszością, która musi się konsolidować i walczyć o swoje elementarne prawa. Dokładnie tę samą retoryką posługuje się Jarosław Kaczyński i politycy z jego ugrupowania. Retoryka nazywania Polski kondominium rosyjsko-niemieckim, głoszenie zdrady narodowej popełnionej przez obecne władze, wpajanie poczucia bezradności, wykrywanie rzekomych dowodów zamachu w Smoleńsku też ma służyć zjednoczeniu grupy społecznej, która stanowi elektorat PiS.
Zbliża się kolejna rocznica katastrofy lotniczej w Smoleńsku i dziś już wiadomo, że po raz kolejny będzie ona wykorzystana do tego, by miotać oskarżenia o zamach, zarzucać zdradę narodową i tworzyć przekonanie, że Polacy w swoim kraju stali się prześladowaną mniejszością. Oczywiście tzw. prawdziwi Polacy. Z tego względu informacja, że przedstawiciele komisji państwowej będą informować społeczeństwo oraz wyjaśniać rzeczowo i naukowo prawdziwe przyczyny wypadku w Smoleńsku, jest – moim zdaniem – najgłupszym pomysłem rządzących od początku tego roku. Większość z nas ma tego tematu serdecznie dosyć. Marzeniem większości jest aby smoleński wrak przerobić na żyletki i raz na zawsze zapomnieć o tym temacie w politycznych dyskusjach. Zaś wyznawców teorii zamachu nikt i nic nie przekona. Im więcej pojawi się dowodów, że to była zwyczajna lotnicza katastrofa spowodowana przez wiele czynników, od presji politycznej po błędy pilotów, tym bardziej zwolennicy tezy o zamachu będą przekonani o zamachu. Przypomina to słynną konferencję Ziobry z niszczarką. Najlepszym dowodem na przestępcze działania jest brak dowodów, bowiem dowody zostały zniszczone.
Pozwolę sobie zacytować zdanie sprzed paru lat na temat postaw ludzi po katastrofie smoleńskiej, że oprócz odruchów serca należy mieć jeszcze jakieś „odruchy” mózgu . Niestety tych ostatnich zdecydowanie brakuje zwolennikom spiskowej teorii zamachu. Czeka nas kolejna polityczna szopka na kolejną rocznicę. Kiedy to się skończy? Nawet najmłodsi czytelnicy tego tekstu nie dożyją tej chwili.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.7/10 (7 votes cast)

Nihil novi

28 miesięcznica „zamachu smoleńskiego” upłynęła bez znaczących i przełomowych wydarzeń. Jak zwykle Jarosław Kaczyński złożył wiązankę na chodniku przed siedzibą urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, bo na Wawel za daleko. Reżimowe telewizje niestety nie pokazały prawdziwych tłumów, które przecież musiały być w tym miejscu tego dnia i o tej godzinie. Nie pokazały też uwielbienia tych tłumów dla prezesa Jarosława, który zbawi Polskę, jak tylko wygra wybory, co prawdopodobnie ma nastąpić w roku 2120. Aby złagodzić wymowę tej manipulacji przypomnimy słynne zdjęcie wodza wśród wyznawców.

Wódz, wódz a za wodzem wierni.

Wódz, wódz a za wodzem wierni.


W późniejszych godzinach odbyła się konferencja prasowa posłów dotkniętych tzw. „zespołem Macierewicza”. Najbardziej poszkodowany tą straszną chorobą poseł Antoni, od którego nazwę wzięła ta jednostka chorobowa, oświadczył już że jest w połowie drogi i wie, że na pokładzie „tutki” były dwa wybuchy, samolot o żadną brzozę nie zahaczył, wydarzenie jest wynikiem działania osób trzecich, bo piloci w ogóle nie chcieli lądować. Niestety nie wyjaśnił, po jaką cholerę samolot był parę metrów nad ziemią i to w pobliżu lotniska. Zapewne piloci zamierzali tylko prezydentowi pokazać Rosję z bliska. A wyszło z bardzo bliska.
Jak widać po tych wywodach mgła znad lotniska przeniosła się na stałe do umysłu Antka zwanego powszechnie Policmajstrem i są małe szanse na wyleczenie.
Na dodatek w obozie patriotyczno-katolickim doszło do zdrady. Zdrada to mało powiedziane. To wręcz Targowica. Dotychczasowa opoka prezesa Jarosława i Rydzyka zwanego Tadeuszem Ojcem, czyli arcybiskup Michalik, powiedział do reżimowych dziennikarzy w rosyjsko-niemieckim kondominium rzeczy straszne. Na pytanie dziennikarzy o „zamach smoleński” odrzekł: Ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami, robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę! Przekabacił go Tusk z Putinem, albo jeszcze gorzej – podmienili na sobowtóra. Jest to bardzo prawdopodobne, bo za kilka dni ów zdrajca , targowiczanin ma z patriarchą rosyjskim wystosować wspólne orędzie do narodów.
O biada ci biedny wolski narodzie, o biada zdradzony o świcie prezesie.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.2/10 (11 votes cast)

Patataj patataj

Wiosna w całej okazałości. Drzewko za oknem wreszcie się zazieleniło. Wróble ćwierkają, gołębie zrywają się do lotu, aby srać ludziom na głowy z szybkością hitlerowskiego Stukasa (Junkers Ju 87 Sturzkampfflugzeug).

Gołąb zrywa się do lotu.

Gołąb zrywa się do lotu.


Mój przyjaciel Tadeusz też poczuł wiosnę i poszedł do parku te gołębie fotografować. Na szczęście nie tylko i stworzył piękną galerię wiosenną, co możecie zobaczyć, klikając na powyższy obrazek.
Prezes Jarosław – ten od zbawiania Polski – też wiosennie ostatnio zagaił, że fajnie byłoby warszawską ulicę Towarową przemianować na Lecha Kaczyńskiego i postawić tam pomnik vis a vis Muzeum Powstania Warszawskiego. Rzekomo dlatego, że to muzeum symbolizuje politykę świętej pamięci prezydenta. Zaskoczę was, ale z tym się zgodzę. Ofiary bez efektów to na pewno coś, czym zapisał się Lech Kaczyński.
Niektórzy zapewne odetchnęli z ulgą i pomyśleli: „niech mu już postawią ten pomnik, to może się prezesunio odczepi od Krakowskiego Przedmieścia”. A nie ma tak dobrze. Na Krakowskim też musi stanąć pomnik tylko to będzie pomnik ofiar.. tfu… poległych bohaterów.
Zastanawiam się co jeszcze powstrzymuje Jarosława Kaczyńskiego przed żądaniem postawienia pomników na każdym rogu ulicy i to nie tylko w Warszawie, ale w każdym polskim mieście.
Najśmieszniejsze stały się jednak zabiegi wokół Euro 2012. Zachęcony odgłosami z Niemiec (to ten objaw kondominium) prezes ogłosił konieczność bojkotu z powodu uwięzienia Julii Tymoszenko. Na co jego – do niedawna – totumfacki Zbysio Z. orzekł, że wręcz przeciwnie, bo mistrzostwa piłki kopanej to też polska impreza i bojkot szkodzi „rykoszetem” Polsce. Tak to nie wie prawica, czo czyni druga prawica.
A tysiące kibiców ma w nosie, czy jacyś politycy będą, czy nie będą siedzieć na trybunach. Niezależnie od stanowiska głupawych hipokrytów mistrzostwa się odbędą i wszystko wskazuje na to, że Polska jest do nich całkiem nieźle przygotowana. Co do samego bojkotu, to stawiam, że najszybciej zbojkotuje mistrzostwa nasza drużyna narodowa zdemotywowana niesmakiem pana Janka T. Tak, tego samego, który zatrzymał Anglików na Wembley. Obecnie jednak jako pisowski poseł ogłosił, że mu wstyd za tamto. Nie wiem, czy Anglicy przyjmą przeprosiny, ale ja bym zaproponował panu Jankowi bilet w jedną stronę do Korei Północnej – niech tam sobie żałuje, czego tylko chce.
Kiedyś był taki piosenkarz włoski, który zrobił ogromną karierę w Polsce. Drupi. Chyba był popularniejszy niż wcześniej Beatlesi. Wszystkie nastolatki szalały za tym jego schrypniętym sznaps-barytonem. A osiągał to w prosty sposób – chlał całą noc w Grand Hotelu, a potem występował na festiwalu. Telewizja zrobiła z nim wywiad. Drupi na wszystkie pytania odpowiadał monosylabami wpatrzony gdzieś w podłogę. Kac go męczył niemiłosierny. Niezwyczajny chłop był naszej „wyborowej”. Jeden z krytyków orzekł potem, że „to dobrze, gdy człowiek, który mało ma do powiedzenia, mało mówi”.
Szkoda, że pan prezes Jarosław się to tego nie stosuje.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.6/10 (7 votes cast)

Prawie zamach

Dziś mija druga rocznica prawie zamachu, w którym bohaterską i męczeńską śmiercią poległ Lech Kaczyński. Od rana zbierają się tłumy (w liczbie kilkuset osób), które pragną uczcić pamięć najlepszego prezydenta od czasów Mieszka I – prezydenta tysiąclecia.
Jarosław Kaczyński od pewnego czasu gra znowu na nucie smoleńskiej. Najpierw dał do zrozumienia, że ta katastrofa jego zdaniem coraz bardziej wygląda na zamach, aby wreszcie oznajmić, że jego brat został zamordowany. Jeżeli dodamy do tego słynny zespół Macierewicza oraz sławnych światowych ekspertów, o których nikt nie słyszał wcześniej, to rysuje nam się prawie apokaliptyczny obraz zbiorowej paranoi, której uległa spora liczba polityków i tysiące naszych rodaków.
Po tych dwóch latach od katastrofy warto przypomnieć, co pisałem wówczas, bo tezy te wytrzymały próbę czasu. Jakie były dokonania prezydentury Kaczyńskiego? Dziś trudno sobie je przypomnieć nawet zwolennikom PiS, z którymi próbowałem dyskutować. Często używa się sloganów o polityce historycznej i patriotyzmie. Warto zatem po raz kolejny przypomnieć, że wcześniej Lech Kaczyński pojechał do Katynia tylko 17 września 2007. A było to przed wyborami do sejmu.
Tragedia, która zdarzyła się w Smoleńsku miała swoje konsekwencje w życiu politycznym Polski. Dotąd przeciwnicy PiS byli oskarżani „tylko” o zdradę interesów narodowych i chęć zaprzedania ojczyzny jakimś bliżej nieokreślonym siłom w Europie i uczynienia z Polaków niewolników, którzy w pocie czoła będą pracować za głodowe płace dla Niemców. Po 10 kwietnia 2010 do tych „lekkich” oskarżeń doszły jeszcze oskarżenia o zamordowanie prezydenta w wyniku spisku zawiązanego wraz z Putinem.
Początkowa i spontaniczna żałoba po śmierci tak wielu osób szybko została rozegrana przez żądne sensacji media i choć społeczeństwo w naturalny sposób zaczęło wracać do normalnego życia, to media nie potrafiły odpuścić. Decyzja o pochowaniu Lecha Kaczyńskiego tylko zaogniła istniejący już konflikt. Coraz więcej bowiem było osób, które uważały, że śmierć w katastrofie nie przekształciła kiepskiego prezydenta w opatrznościowego męża stanu.
Do wyborów parlamentarnych i prezydenckich jest jeszcze sporo czasu – ponad trzy lata. Jednak Jarosław Kaczyński tuż przed rocznicą smoleńską oznajmił, że będzie kandydował na prezydenta i bardzo aktywnie mobilizuje swój twardy elektorat, wracając do insynuacji na temat katastrofy.
Jeśli prezes Jarosław Kaczyński przez zwolenników zwany zbawcą Polski wygrałby wybory to w związku z prawie zamachem przeprowadziłby zapewne prawie śledztwo i wykrył prawie zamachowców, a następnie prawie sąd wydałby prawie wyrok na prawie cały naród, bowiem większość wyborców uważała jego brata za kiepskiego prezydenta, kpiła z jego licznych faux pas i nie szanowała głupawej koncepcji ideologicznej nazwanej „Czwartą Rzeczpospolitą”.
Dziś dwa lata po prawie zamachu sam muszę przyznać, że też jestem prawie zamachowcem w świetle pokrętnego rozumowania pana prezesa. Uważałem i uważam, że Lech Kaczyński był najgorszym możliwym prezydentem, jaki się Polsce mógł trafić. Katastrofa smoleńska była niestety tylko i aż konsekwencją zaniedbań i błędów popełnianych przez wiele różnych osób i – nadal twierdzę – ogromnej politycznej presji związanej z tą wizytą.
Zamachów politycznych nie robi się bez powodu, nie robi się ich z powodu urażonej ambicji, dla zemsty – robi się je z powodu spodziewanych politycznych korzyści. W tym przypadku jedyną stroną, która na zamachu mogłaby skorzystać był PiS i jego prezes. Dramatycznie spadające notowania Lecha Kaczyńskiego pozwalały przypuszczać, że to nie on byłby uczestnikiem drugiej tury wyborów prezydenckich. Zapewne walka rozegrałaby się pomiędzy Jerzym Szmajdzińskim i Bronisławem Komorowskim. Po śmierci Lecha jego brat Jarosław o mało nie wygrał wyborów prezydenckich, a jak słusznie zauważył Adam Bielan (były jego współpracownik) – prezes mógł te wybory wygrać, jednak pomysł pochówku brata na Wawelu to zepsuł, ponieważ otworzył możliwość głośnego sprzeciwu. W tej ogromnej tragedii narodowej przekroczono granicę śmieszności.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (8 votes cast)

Czarne i białe

Szczęśliwie ominęło mnie obserwowanie na żywo przygotowań do obchodów rocznicy wypadku lotniczego w Smoleńsku i oglądanie większości awantur z tą rocznicą związanych. Wróciłem do domu dość późno i całość wydarzeń łyknąłem w pigułce (znaczy w formie internetowej), unikając denerwującego oglądania telewizji.
Dowiedziałem się, że dzień wczorajszy upłynął w kraju na dyskusjach o zdjętej przez Rosjan tablicy w Smoleńsku. Jednak trudno się było dowiedzieć, kto tę tablicę umieścił. Wiadomo, ze było to wiele miesięcy temu, jacyś ludzie przyjechali, mieli wiertarkę, tablicę i agregat prądotwórczy. Z nikim nie uzgadniali założenia tej tablicy. Aż dziwne, ze nikomu jeszcze nie przyszło pojechać do Moskwy i na murach Kremla zawiesić tablicy z napisem „Byliśmy tu w 1610. Polacy”. Przecież Rosjanie nie mieliby prawa się burzyć, bo to prawda.
W drugiej części „Dziadów” Adama Mickiewicza jest scena, gdy mieszkańcy wsi pod wodzą guślarza wywołują błąkające się duchy i ofiarując im rozmaite dary, starają się im pomóc znaleźć miejsce w zaświatach. Jeden z duchów wygłasza sentencję: Kto nie dotknął ziemi ni razu ten nigdy nie może być w niebie. Oznacza to, że aby dostać się do nieba, należy na ziemi skosztować prawdziwego życia tu na Ziemi – martwić się, cierpieć, czuć coś. Mam wrażenie, ze ci wszyscy hałlakujący pod kancelarią premiera i Belwederem nie mieli żadnych ludzkich doświadczeń.
Jako młody człowiek z całych sił nienawidziłem Ruskich. To byli najeźdźcy, którzy odebrali nam wolność, którzy narzucili nam obcy system polityczny, którzy wreszcie wykorzystywali nasz kraj. Była to nienawiść szczera i prawdziwa. W szkole musiałem uczyć się rosyjskiego i był to znienawidzony język najeźdźców. Przez ponad 10 lat robiłem wszystko by nauczyć się jak najmniej, czego potem nieraz żałowałem. Któregoś razu – będąc w wojsku – pełniłem służbę dowódcy warty lub pomocnika oficera dyżurnego jednostki. Przyjechał rosyjski łazik z jakimś oficerem, a mnie ktoś polecił bym zaprowadził kierowcę do stołówki, żeby kucharze przygotowali mu jakiś posiłek. Rosyjski żołnierz był nieco młodszym ode mnie chudym chłopakiem o typowo słowiańskich rysach. Trochę piegowaty z zadartym nosem i włosami koloru siana. Ubrany był w cienką bluzę wojskową nakładaną przez głowę, płaszcz żołnierski też był grubości prześcieradła na naszych żołnierskich pryczach, bez żadnego ocieplenia, ani podszewki. Przy dziesięciu stopniach mrozu chłopak był przemarznięty i żal mi się go zrobiło. Dostał ciepły posiłek, a potem zabrałem go z mało szczelnego łazika z brezentowym dachem na korytarz budynku, wystawiłem krzesło z oficerki i postawiłem koło kaloryfera. Chłopak usiadł rozgrzał się nieco czekając na swego oficera, a na pożegnanie powiedział: Спасибо, брат. Wtedy w mojej młodej i głupiej jeszcze głowie po raz pierwszy zakiełkowała myśl, że być może ten chłopak w obcym kraju po raz pierwszy został potraktowany po ludzku. W kraju, w którym wszyscy nienawidzili go tak jak ja. Nie jestem pewien, ale chyba właśnie wtedy zacząłem rozumieć, że świat nie jest czarno-biały.
Dziś wiem, że trudne polsko-rosyjskie relacje wymagają delikatności z obu stron. My mamy swoje fobie, których nauczyła nas historia, ale wbrew pozorom Rosjanie też je mają, a czasem nawet kompleksy.
Być może zabrakło wyczucia, bo tablicę można było zdjąć zaraz lub udawać, że jej nie ma i spotkanie prezydentów zrobić przy złamanej brzozie, a tablicę zdjąć zaraz po rocznicy, gdy już nikogo by ona nie obchodziła. Jednak błąd większy jest po polskiej stronie. Kto byłby zadowolony, gdyby gość przyszedłszy do jego domu zaczął mu przestawiać meble. Źle się dzieje, że dziennikarze i politycy, zajmowali się dwa dni takim sztucznie wywołanym konfliktem.
Oczywiście stało się to kolejnym powodem do agresywnej retoryki Jarosława Kaczyńskiego, który dziś dwukrotnie wygłaszał przemówienia, w których mniej lub bardziej świadomie kreował się na walczącego o zniewoloną ojczyznę wybawiciela. Prezes wciąż uważa, że naród się obudzi i go poprze. Wygląda na to, że jednak takiego narodu nie ma. Rewolucjonistów maszerujących w rzekomym marszu pamięci było najwyżej kilkuset, a tłum na Krakowskim Przedmieściu liczył najwyżej kilka tysięcy. Miało ich być dziesiątki a może nawet setki tysięcy. Mały ten naród pana prezesa.
Kaczyński oczywiście po raz kolejny obiecywał rewolucję i wyzwolenie Polski od władzy uzurpatorów. Prawie wprost, choć używając poetyckich cytatów uznał, że na jego brata dokonano zamachu. Świat nie jest czarno-biały panie prezesie. A żadna rewolucja niczego jeszcze nie zbudowała.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.5/10 (19 votes cast)