Polska dusza

Jacy właściwie jesteśmy? To pytanie pojawia się współcześnie w coraz to nowych okolicznościach. Próbujemy siebie samych zdefiniować. Zwykle jednak obraz, jaki uzyskujemy, jest niezadowalający. Sięgamy do świata sztuki.
Niedawno pisałem o bardzie współczesnej Rosji – Piotrze Naliczu. Zawisło wówczas w komentarzu pytanie, czy jest w polskiej muzyce ktoś podobny. Może jest…

Jaka więc jest ta polska dusza? Spójrz w lustro i jeszcze głębiej. Tam ją zobaczysz. Niekiedy z marszałkowską buławą Piłsudskiego, czasem ze skrzydłami poezji Słowackiego, a czasem z błazeńską czapką Stańczyka.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Czas jest najprostszą rzeczą

Zwykle na coś czekamy. Niecierpliwimy się. Thank God it’s Friday. Czekamy na kolejną sobotę, na wakacje. Potem czekamy na urlop, jeszcze później żeby dzieci podrosły, co pozwoli wypocząć podczas urlopu. W końcu czekamy na emeryturę. Życie człowieka składa się z czekania. Czasem czekamy na nierealne. Karmimy się złudzeniami o czymś, co powstało w naszych urojeniach, a tuż obok prawdziwe życie przecieka nam przez palce.
Stracony czas nie wraca. Coś, co odłożyliśmy (bo będzie więcej pieniędzy, bo dzieci będą starsze, bo nie będzie tyle pracy), nie wróci już, marzenie staje się mrzonką. Minuta po minucie, dzień po dniu, rok po roku, umieramy powoli, nie mając o tym pojęcia. I wreszcie przyjdzie to, na co nikt z nas nie czeka.

Spójrz na mnie i zapamiętaj mnie.
Odejdę na zawsze i nie spotkasz mnie już.
Nigdy już.
Odejdę ku zachodowi,
gdzie żyją nieśpiesznie
nasze dawne dni
i ty kochasz mnie…
La la la la laj…

Nie można zmienić przeszłości, nie można wrócić do niej. Jest tylko przyszłość i dlatego czas jest najprostszą rzeczą*.


* Tytuł zaczerpnąłem z powieści Clifforda Simaka.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Virtual Star

Gdzieś jesienią 2008 roku Paulina* podesłała mi link do zabawnej piosenki na Youtube. Utwór usłyszała na jakichś z nieco luźniejszych zajęć na uniwerku. Ale jak to czasami bywa, posłuchałem i zapomniałem. Podczas wizyty w domu Paulina zaprezentowała mi jeszcze kilka nagrań z sieci. Piosenkę przypomniał mi znajomy za jakiś czas, ale była w innym, dużo gorszym wykonaniu. Zacząłem szukać oryginału. Okazało się, że można znaleźć znacznie więcej utworów. Artysta nazywał się Piotr Nalicz (Peter Nalitch) i wraz z innymi muzykami stworzył zespół pod nazwą Muzyczny Kolektyw Piotra Nalicza.

Piosenka Gitar okazała się swoistym fenomenem internetowym. Teledysk z Youtube zyskał niesamowitą wręcz popularność. Można by rzec – Peter Nalitch wirtualna gwiazda jednego utworu. W twórczości artysty pastisz i ironia mają specjalną wartość. Zobaczyłem kilka innych ciekawych klipów, które Nalitch umieścił w internecie. Zacząłem śledzić karierę artysty.

Jak by ktoś w Polsce przerobił w podobny sposób Pierwszą Brygadę, to odsądzono by go od czci i wiary. Pieśń sparodiowana przez Nalitcha to znany utwór z czasów wielkiej wojny ojczyźnianej. Pamiętam go jako tło muzyczne patriotycznych filmów radzieckich.

Kapitalną niespodzianką jest piosenka Babaliuba.
Rysunkowy teledysk stylizowany jest na starą rosyjską skazkę. Decyduje o tym nie tylko strona plastyczna ale i tekst piosenki. Baba Liuba to kobieta imieniem Liuba. Ponieważ baba oznacza kobietę a Liuba to imię pochodne od słowa Liubow, czyli milość, więc znaczenie tytułu jest symboliczne. A pomimo nowoczesnej aranżacji duch rosyjskiej pieśni rzewnej i płaczącej unosi się nad tą piosenką.
Gdy zacząłem eksplorować stronę Petera Nalitcha, okazało się, że zespół przygotował już materiał na płytę zatytułowaną Radość prostych melodii i piosenki są do pobrania w formacie mp3. Jakiś czas potem odkryłem, że koncert zespołu w moskiewskim klubie B1 jest dostępny do ściągnięcia w całości w wysokiej rozdzielczości i z doskonałą jakością dźwięku.
Ponad godzina koncertu w jakości DVD to gratka. Mogłem jeszcze raz posłuchać znanych mi utworów w koncertowych wersjach.

Pół żartem, pół serio, ze świadomością patosu, ale i ze świadomością śmieszności rozpoczął Nalitch karierę w realnym świecie. Tak trochę król, a trochę błazen.
Что же это такое,
Где же правда люди
Я один в поле воин
Справедлив и спокоен.

Wciąż jeszcze poza głównym nurtem, z jakimiś tylko migawkami w mniej popularnych kanałach telewizyjnych, ale na koncertach były setki a potem tysiące osób, a pierwsza płyta wydana nieco amatorsko i po minimalnym koszcie rozeszła się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Peter Nalitch był skazany na sukces. Jego muzyka podobała się i starszym i młodszym. Teksty piosenek często odnosiły się do bieżących wydarzeń i problemów, były niepokorne i buntownicze. To nie ułatwiało kariery. Jednak sukces był tuż tuż. Kilka dni temu w rosyjskich eliminacjach konkursu Eurowizji wygrał Peter Nalitch i to on będzie reprezentował Rosję. I jeśli ktokolwiek zasługuje na zwycięstwo w tym cholernym teleturnieju to jest to właśnie Nalitch.


* Dla ciekawych. Paulina jest moją córką. Na przełomie 2008/09 miała tzw. „year abroad” na studiach w londyńskim UCL, i w ten sposób przez pół roku studiowała w Petrozawodsku, a pół w Moskwie.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)

Stary człowiek i może

Dawno temu w tygodniku „Forum” przy artykule o Hemingwayu umieszczono dowcip rysunkowy. Stary mężczyzna na plaży podąża śladem młodej, jak byśmy współcześnie powiedzieli, laski. Jako nastolatek bez doświadczeń, miałem wówczas jakieś 12 lat, nie bardzo potrafiłem sens dowcipu zrozumieć. Problem zawierający się w słowach „może” i „nie może” wówczas dla mnie nie istniał. Wyjaśnił mi to sensownie i na poziomie ojciec i chwała mu za to, albowiem zadaje to kłam twierdzeniom, że wszyscy rodzice z tamtej epoki byli socjalistycznie załgani i kłamliwi.
Sporo lat później sam byłem rodzicem i stanąłem przed problemami związanymi z uświadamianiem swej pociechy, która na dodatek była płci żeńskiej. Na szczęście była to epoka już współczesna, więc mogłem liczyć na ciekawe książki przeznaczone dla młodszych i starszych dzieci. Jeśli ktoś myśli, że tym sposobem wykpiłem się od niewygodnych pytań, to się myli, ale to już zupełnie inna bajka i kiedyś może o tym napiszę.
Całkiem niedawno usłyszałem dowcip tego samego gatunku, co ten tytułowy. Starszy pan mówi: „Straszono mnie, że jak będę stary, to nie będę mógł. Ale ja mogę, tylko mi się nie chce…”
Młodość przemija i jest to trywialny powszechnie znany fakt, którego żaden dwudziestolatek (ani nawet trzydziestolatek) nie przyjmuje do wiadomości. Przychodzi taki moment, gdy mężczyzna zaczyna widzieć to co już jest poza nim. Jak mówią Czesi: „To se ne wrati”. Czasem się łezka w oku zakręci. Świetną piosenkę na ten temat napisał i zaśpiewał Piotr Nalicz. Posłuchajcie.

Życie, na szczęście, nie kończy się wraz z młodością. Wiek dojrzały ma także swe walory. Czasem tylko przez myśl przechodzi znane porzekadło: „Gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła.”

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)