Prezydencki poker

Do końca rozgrywki coraz mniej czasu, więc gracze podbijają stawkę. Duda obiecał 8 tysięcy jako kwotę wolną od podatku. Uczynił to jednak za szybko i pani Ogórek wyciągnęła asa z krótkiego rękawa. 20 000! A co?! Dwaj gracze zalicytowali taką samą stawkę – zmiana konstytucji w Polsce. To oczywiście Duda i to nie dziwi. Drugim jest Janusz polskiej polityki, czyli Palikot.
Za to drugi Janusz, czyli Korwin Mikke – inaczej Władca Kuców – zastanawia się jak ograniczyć prawa wyborcze, aby zwiększyć swoje szanse. Wymyślił, że można by odebrać prawa wyborcze wszystkim, których utrzymuje państwo. niestety to strzał chybiony panie Janusz. Mam lepszy pomysł – odebrać wszystkim prawa wyborcze prócz gimnazjalistów, a dla pewności wybory zrobić w formie internetowego sondażu na Fejsbuku. Miażdżące zwycięstwo pewne.
W pewnym impasie jest Paweł Kukiz, który w krótkim czasie dorobił się znacznego stada własnych Kuców. Niestety dalej na stronie kandydata trudno znaleźć jakikolwiek ślad programu prezydenckiego. Ja jednak dociekliwie poszukałem i znalazłem!
Dnia 4 czerwca roku pamiętnego,
zebrała się banda stolca okrągłego,
Kiszczak i Jaruzelski moskiewskie pachołki,
ze zdrajcami ludu podzielili stołki,
naród pokłócili, Polskę zrujnowali,
Boga się nie boją, i nigdy nie bali.

Taki opis rzeczywistości w wykonaniu bojącego się Boga Kukiza stawia go nieco bardziej w okolicach Radia Maryja niż stoi Duda. Jednak Duda woła: sprawdzam! I wskazuje na piosenkę „ZChN się zbliża”.
Jednak Kukiz odpowiada mu z prawdziwą szczerością:
Jestem moherem, oszołomem,
Nazistą, świnią , homofobem
Zdrajcą, agentem, pomyleńcem,
Wrogiem dla Rosji i Unii Europejskiej
Katolem, który nie rozumie,
Że zarodek to nie człowiek,
Bo chodzić nie umie
Głąbem, co wciąż ma jedną żonę
Jestem moherem
Oszołomem

Na to Duda pasuje, nie ma już aktywów, zza pleców wygląda co prawda Jarosław Kaczyński, ale portfel obietnic jest już pusty.
I tak się toczy gra.
Tylko jeden gracz nie poddaje się ogólnej przedwyborczej histerii. Chwilami nawet sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie brał udziału w tej rozgrywce. Jakiś dziwny. A może wie co robi, skoro nie rzucił żadnej obietnicy, ani obniżenia wieku emerytalnego, ani zmiany konstytucji, ani nawet zwiększenia kwoty wolnej od podatku.
A przecież tak się przyzwyczailiśmy do obietnic.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)

Wiktoria brukselska

 
Prezes wraz se swoimi paladynami ogłosił zwycięstwo w batalii o parlament europejski. Ba, ogłosił to zwycięstwo tuż po zamknięciu lokali wyborczych, gdy wstępne wyniki mówiły o niewielkiej – ale jednak – przegranej PiS.
Jeśli ktoś jest zdziwiony wynikami, to ja się temu bardzo dziwię. Słabe zainteresowanie wyborami do PE jest faktem, a przy frekwencji sięgającej zaledwie 23%, na wybory idą tylko najbardziej zagorzali zwolennicy partii politycznych. PiS ma najbardziej wierny ten swój „sztywny” elektorat. Elektorat będzie zresztą coraz bardziej sztywny w całkiem innym znaczeniu tego słowa, więc poparcie dla PiS będzie się zmniejszać wraz z upływem lat.
Dlaczego sondaże exit polls nie pokazały zwycięstwa PiS? Jak widać jest to wciąż partia niedoszacowana. Nadal wstyd się przyznawać do głosowania na PiS i to się nie zmienia od 2007 roku.
Nieco ponad 32% poparcia dla PiS w wyborach do PE to wcale nie jest oszołamiający wynik, ponieważ nawet zakładając jego powtórzenie w wyborach krajowych, nie zapewni on możliwości rządzenia w Polsce. PiS nie przekonał dotychczasowych wyborców PO, tym bardziej nie zabrał wyborców Palikotowi i lewicy, a glosy na prawicę rozdrobniły się na partie bez szans, które przynajmniej w części powstały jako wynik wewnętrznych wojen w PiS. Jeśli przyjmiemy, że głównym celem partii politycznej jest zdobycie władzy, to prezes Kaczyński poniósł właśnie ósmą z rzędu klęskę. Już nigdy nie będzie rządzić, chyba że weźmiemy pod uwagę jakąś bardzo szeroką i egzotyczną koalicję, a taka jest bardzo mało prawdopodobna, ponieważ wszystkie partie wiedzą, że koalicja z prezesem to symboliczny „pocałunek śmierci”.

Drugim wielkim zwycięzcą jest Janusz Korwin Mikke, który pojedzie do Brukseli „rozwalić ten burdel od środka”. Gimnazjaliści, którzy od paru lat zapewniali JKM zwycięstwa we wszystkich sondażach internetowych na poziomie nawet 40%, wreszcie dorośli, dostali dowody osobiste i poszli głosować. W tym wypadku można się spodziewać wzrostu poparcia w kolejnych wyborach, bo kolejne roczniki potencjalnych wyborców dostaną dowody osobiste i prawo głosu.
Janusz Korwin Mikke prezentuje wyborcom poglądy antysystemowe, co dla młodych ludzi jest opcją bardzo atrakcyjną, ponieważ doświadczenie życiowe nie nauczyło ich jeszcze, że na gruzach najczęściej wyrasta oset, barszcz Sosnowskiego i inne chwasty, a rzadziej krzew pięknych róż. Niestety miłe dla ucha deklaracje likwidacji ZUSu jako największego molocha pochłaniającego pieniądze Polaków mają w tle eutanazję milionów emerytów, bo nie ma żadnej alternatywy – nasz system emerytalny jest systemem pokoleniowo-solidarnościowym, co oznacza, że pracujący składają się na emerytury osób starszych. Korwin Mikke nie mówi rzeczowo, co zamiast ZUS, a zwolennicy nie pytają. Pytany o to przez dziennikarzy złości się i oczywiście nie odpowiada, zwykle zmieniając temat.
Czy młodzi wyborcy dorastają? Czy poparcie dla JKM będzie wciąż na bezpiecznie niskim poziomie? Obawiam się, że nie. Z drugiej jednak strony, jeśli JKM w końcu trafi na polityczne salony, straci urok jako bezkompromisowy przeciwnik systemu. Tak jak kiedyś się to stało z Lepperem. Trybun ludowy biorący 35 tysięcy miesięcznie z europarlamentu, to jakby trochę inny trybun…

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)

Lepiej być pięknym…

…młodym, zdrowym i bogatym. Niestety, z rozmaitych powodów udaje się ta sztuczka tylko niektórym. Inni są – albo biedni, albo chorują, albo też urodą nie grzeszą, a co gorsza społeczeństwo się starzeje. Trawestując mojego ulubionego encyklopedystę – społeczeństwo jakie jest, każdy widzi.
Niedawno znajomy korwinista* podesłał mi link do ośmiu części zarejestrowanego spotkania Janusza Korwina Mikke z wyborcami. Ignorując niewyraźną wymowę i kiepską dykcję, trzeba przyznać, ze przemawiał całkiem ciekawie. Żeby tak jeszcze udało mi się zignorować własną logikę, to już mógłbym na niego głosować. Co ciekawe – nawet z pewną przyjemnością wysłuchałem tych ośmiu nagrań przemawiającego Korwina, ale jego wielbiciel przyznał się, ze nie wysłuchał nawet połowy. A szkoda.
Niewątpliwa zaletą Korwina Mikke jest talent gawędziarski, potrafi z pamięci przywoływać rozmaite dawne wydarzenia, tworzyć z nich przykłady, cytuje fragmenty utworów literackich i oczarowuje słuchaczy erudycją. Inna zaletą kandydata jest to, że prezentuje proste i genialne pomysły na poprawienie rzeczywistości, ich wadą jednak jest to, że są kompletnie nierealne.
Takim doskonałym przykładem jest radykalny pomysł na uzdrowienie spraw emerytalnych. Niestety w demokratycznym kraju, przejście na indywidualny system emerytalny musi potrwać wiele lat. Korwin Mikke postuluje wypłaty dotychczasowych emerytur z powoli wyprzedawanego majątku państwowego, zaś obecnie pracujące pokolenia, zwolnione z ZUSu miałyby ubezpieczać się, jak same chcą. takie rozwiązanie zakłada dużą dojrzałość społeczną obywateli, zakłada też nieracjonalnie, że pracodawcy oddadzą całą nadwyżkę (powstałą w wyniku likwidacji ZUS) pracownikom. Oczywiście można wierzyć w Świętego Mikołaja, ale…
Niedawne badania CBOS mówią, że tylko 13% pracujących odkłada na emeryturę, 55% nie odkłada i nie ma zamiaru, bo mają za małe dochody, a z pozostałych 32% część mówi: nie wiem, a część: być może. W tak bogatym kraju jak USA, które liczą sobie ponad 280 milionów obywateli, 40 milionów było dotychczas nieubezpieczonych. To jest jedna siódma populacji. Nie mam danych z biedniejszych krajów, ale można się spodziewać jeszcze gorszych wyników.
Każdemu mogą wydawać się sensowne poglądy Korwina Mikke na armię, powinna być zawodowa i silna. Żołnierze niech jeżdżą na misje i wspólne zadania NATO, bo w ten sposób mamy możliwość szkolenia żołnierzy na realnych poligonach. Cyniczne, ale sensowne. Tylko musimy zapytać o to, czy nas stać i czy poparcie społeczne dla takiej polityki zagranicznej nie zniknie wraz z kolejnymi przywożonymi do kraju trumnami.
Całkiem sensownie brzmi też ocena polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego. W skrócie – można oczywiście drażnić i denerwować dwóch dużych sąsiadów Rosję i Niemcy, ale jest to tyleż głupie, co szkodliwe dla Polski. Tylko z taką oceną zgodzi się dziś każdy polityk z wyjątkiem Jarosława Kaczyńskiego i jego świty.
Natomiast całkowicie egzotycznie brzmią pomysły z dziedziny swobód obywatelskich, w tym krytyka ograniczeń w ruchu drogowym, bowiem w tych dziedzinach Korwin Mikke odwołuje się do rzekomej mądrości ludzi i ich odpowiedzialności społecznej. Gdyby ludzie w znakomitej swoje większości byli mądrzy i społecznie odpowiedzialni to świat zbliżyłby się do ideału raju. A tak nie jest. Nawet Stany Zjednoczone sprzed czterdziestu lat, zaczęły ewoluować w stronę demokracji bliższej europejskiej. Natomiast trzeba przyznać, ze Janusz Korwin Mikke ma duży talent do wyłapywania absurdów współczesności, w tym np. pomysł rady miejskiej Nowego Jorku, żeby zakazać w restauracjach podawania solonych potraw – bo sól szkodzi. Tyle że absurdalne pomysły nie są nieodłączną cechą demokracji, w monarchii – szczególnie absolutnej – mogą sięgnąć samej kwintesencji absurdu, bez żadnej społecznej kontroli.
Na koniec pozwolę sobie przypomnieć cytat z Mickiewicza, który swoim słuchaczom zaprezentował także kandydat Janusz Korwin Mikke:
/…/ po huku, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

Jeśli nasz wieszcz narodowy był geniuszem, to może te słowa są ostrzeżeniem przed wygraną Jarosława Kaczyńskiego i PiS? E, nie. Cisi nie pasuje.


* Tym mianem określam zwolenników JKM.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Keep it simple Stupid

Zasada KISS jest pierwszym nieoficjalnym przykazaniem twórców Linuksa od wielu lat. Można by ją barwnie na polski przełożyć jako polityczne wezwanie w stylu Johna Kennedy’ego – Po pierwsze prostota! Nie twierdzę, że ta zasada w systemach linuksowych zawsze jest zdecydowanie przestrzegana, bo czasem niektórych autorów ponosi programistyczna fantazja i produkują buble. Jednak generalnie ta zasada się sprawdziła w całej twórczości Open Source.
Doświadczenie uczy, że tam – gdzie gubi się zasady prostoty, gubi się również logikę. Nad brakiem logiki ubolewałem już w kontekście szkolnictwa wyższego. Dziś chcę ponarzekać na kompletny bark logiki u wyborców. A konkretnie po raz kolejny chcę dołożyć wyborcom – wielbicielom Janusza Korwina Mikke. Kolega, z którym się podzieliłem pomysłem na felieton, skrzywił się: daj spokój, przecież to nic nie znaczący plankton. Może i tak. Jednak zrobiłem pewne amatorskie socjologiczne badania. Przeszukałem profile na Facebooku – tych osób, które wypowiadały się korzystnie o Korwinie Mikke. Znakomita większość to studenci lub absolwenci kierunków technicznych, a część to socjologowie lub filozofowie. Teoretycznie rzecz biorąc – ludzie, którzy z racji ścisłego myślenia lub znajomości reguł społecznych powinni być odporni na głupotę.
A nie są. Mało tego – prezentują tak bzdurne opinie – że na myśl przychodzą słowa doktora Strosmajera z dawnego serialu czeskiego Szpital na peryferiach. Powiedział on: gdyby głupota miała skrzydła, to mogłaby pani latać. Trawestując – startujcie do lotu drodzy wyborcy JKM.
Nie przyczepiam się tu do homofobii waszego kandydata, w końcu jest demokracja – możecie takie homofobiczne zachowania pielęgnować do woli. Byleście tylko ograniczyli się w swojej agresji do własnego podwórka.
Są pewne oczywiste i proste zasady logiczne, które pozwolę sobie omówić na przykładzie. Zdanie: „Zachmurzyło się, więc będzie padał deszcz.” ma dwie części składowe i trzeba sobie zdawać sprawę, że prawdziwość członu pierwszego nie oznacza prawdziwości członu drugiego. Powiem więcej, prawdziwy może być człon drugi nawet wówczas, gdy człon pierwszy będzie fałszywy. To są podstawy logiki. Jednak zwolennicy JKM uważają za oczywistą prawdę opinię swojego kandydata: Jeśli zlikwidujemy obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne, to obywatele staną się bogatsi.
Dlaczego skupiłem się na tej opinii i dlaczego uważam ją za wyjątkowo idiotyczną. W zakresie mechanizmów społecznych i ekonomicznych nie należy liczyć na cuda, władza ma polegać na wykonywaniu dostępnych i dających się wytłumaczyć rozumem działań. Inaczej mówiąc – pan Marek Jurek może iść do kaplicy sejmowej pomodlić się o deszcz, tak jak to zrobił w 2006 roku. Jednak jeśli robi to polski organ władzy ustawodawczej, czyli Sejm oficjalnie, to już jest idiotyzm pierwszego gatunku. Janusz Korwin Mikke popełnia błąd podobny. Zakłada, ze pracodawca jest dobrym wujkiem, który z chęcią daje pieniądze pracownikom. Dziś właściciel firmy zatrudniając pracownika musi wypłacić mu pensję i zapłacić składki na ubezpieczenie zdrowotne oraz emerytalne. Pracownik, zarabiający około 2 tysięcy, kosztuje pracodawcę około 3 i pół tysiąca. No to teraz wyobraźmy sobie, co robi pracodawca, gdy tego ubezpieczenia obowiązkowego już nie ma. Z ochotą daje pracownikowi trzy i pół tysiąca do ręki? Prędzej to pracodawca stanie się bogatszy o niezapłacone ubezpieczenie, a co zyska pracownik? Oczywiście to już czarny scenariusz. Zapewne dojdzie do jakiegoś porozumienia, w wyniku którego pracownik dostanie większą wypłatę, a pracodawca zaoszczędzi na ubezpieczeniu. Tylko, że pracownik straci ubezpieczenie i z tej swojej zwiększonej pensji się nie ubezpieczy, bo wtedy jego zarobki netto się zmniejszą, bo przecież ubezpieczenia to także domena rynku i nagle nie stanieją, mało tego – zdrożeją, bo będzie mniej ubezpieczonych.
Wystarczy sobie poczytać historie związane z zatrudnianiem ludzi w krajach trzeciego świata przez wielkie koncerny, takie jak Nike lub Apple. Powie ktoś, że my przecież nie jesteśmy krajem trzeciego świata. Owszem, ale gdy Korwin Mikke wprowadziłby swoje zasady ekonomiczne, to sytuacja byłaby identyczna jak na Filipinach, czy w Indonezji. Nie ma żadnej przesłanki wskazującej na to, że brak obowiązkowych ubezpieczeń w jakikolwiek sposób przydałby społeczeństwu in gremio zamożności. Podobnie jak w USA do niedawna mielibyśmy sytuację, że znaczny procent ludzi nie miałby ubezpieczenia (ok 40 milionów w USA). Ich zarobki bowiem byłyby na tyle duże, żeby przeżyć nawet na względnie znośnym poziomie, ale za małe by wykupić ubezpieczenie. Nie stanowi to problemu wśród młodych i zdrowych ludzi, ale ci mają dziwaczny zwyczaj starzeć się i na starość chorować.
Janusz Korwin Mikke – co prawda – ma na to radę. Uważa, że najlepszą polisą emerytalną są własne dzieci. Może mieć to jakiś sens w sytuacji, gdy rodzice władają jakimiś dobrami materialnymi (sugeruję poczytać Chłopów Reymonta), ale jest bzdurą totalną dla większości zatrudnionych, którzy są zwykle pracownikami najemnymi i własności nie mają. Efektem byłyby przepełnione charytatywne domy opieki, bo przecież nieubezpieczone dzieci tych nieubezpieczonych same ledwo wiązałyby koniec z końcem.
Moja babcia miała takie powiedzonko: Jak byś się nie kręcił i tak zawsze dupa z tyłu. Dokonując dowolnych cudów ekwilibrystyki politycznej nie da się udowodnić, że te poglądy JKM, choćby przez szybę widziały się z logiką.
Podobnie przeanalizować można podatkowe pomysły Korwina Mikke. Przypomnę, że obecnie nazywa on państwo złodziejskim, a władze złodziejską dyktaturą. Dlaczego, bo władze zabierają nam nie tylko pieniądze na ubezpieczenia, ale także na wiele innych rzeczy takich jak edukacja. JKM zmniejszyłby znacząco podatki przeznaczając je prawie wyłącznie na wojsko i policję. Nawet się specjalnie nie dziwię. W takim państwie potrzebne byłoby silne wojsko i policja do tłumienia wybuchów niezadowolenia społecznego. Z ta uwolnioną częścią podatków byłoby podobnie jak z ubezpieczeniem. Właściciel firmy podzieliłby się z pracownikiem i w rezultacie okazałoby się, ze większości nie stać na prywatne szkoły dla swoich dzieci. Publiczne JKM by zlikwidował, zostałyby co najwyżej społeczne organizowane przez organizacje charytatywne lub kościół. W praktyce oznacza to jedynie rozwarstwienie społeczeństwa na niewielu bogatych i przeważającą większość biedniejszej niż dziś biedoty. Obecnie jesteśmy traktowani jako kraj ekspansji konsumenckiej z nadzieją, ze będziemy mieli dość pieniędzy i zdolności kredytowych by nabywać rozmaite dobra. W przypadku zliberalizowania przepisów dotyczących zatrudnienia oraz ubezpieczeń zmieniłoby się to na ekspansję w poszukiwaniu nowego taniego miejsca wyzysku ludzi, których przed niczym nie chroni własny rząd.
Marginalnie tylko wspomnę, że liberalny ekonomicznie Janusz Korwin Mikke jest konserwatywny do bólu w sferze obyczajowej i ideologicznej. Zatem dając mu swobodę działania, przygotowalibyśmy sobie ustrój w stylu hiszpańskim z lat czterdziestych ubiegłego wieku. Ot taki wczesny Franco z Pinochetem wspomagany przez potężnie działający Kościół Katolicki. Być może taki fundamentalizm komuś odpowiada, ale aż trudno uwierzyć, że młodym wykształconym ludziom. Chociaż – z drugiej strony – terroryści islamscy to też młodzi i dość wykształceni ludzie.
Jak tego wszystkiego uniknąć? Keep it simple, Stupid. 🙂

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)