Po nas choćby i potop

Od pewnego czasu widuję w prasie oraz mediach społecznościowych rozważania różnych ludzi, na temat zniszczeń, których dokonuje partia, dla śmiechu chyba nazywająca się „Prawo i Sprawiedliwość”. Jak odbudować Polskę? Jak przywrócić demokrację? Jak naprawić to, co zniszczy PiS? Zaraz, zaraz…
 
A kto powiedział, że PiS przestanie rządzić? Oczywiście można się pocieszać, że tak naprawdę PiS ma mniejsze poparcie niż wcześniej rządząca koalicja. Że nie wystąpił efekt „miesiąca miodowego”, czyli znaczący wzrost notowań tej partii po wyborach. Można się krzepić opowieściami o tysiącach Misiewiczów i kolejnych wizerunkowych porażkach wyjątkowo durnego Waszczykowskiego albo kompletnym idiotyzmie Macierewicza. Jednak nawet największa wpadka, nie zaowocuje utratą władzy. Wierni wyborcy dalej kochają Kaczyńskiego i wszystkich jego akolitów. Wyjątkowo niezdarne próby utrzymania kompletnego ignoranta i bufona Misiewicza na stanowisku rzecznika MON nie zaszkodziły partii wśród jej wyborców. Większość z nich powie wam podczas dyskusji o zegarku Nowaka i tamtą historię uzna za wielokrotnie gorszą. Opowiedzą wam o rozkradaniu Polski i zniszczeniach i kraju w ruinie. Zaś bezmyślny wypadek Macierewicza koło Torunia wyjaśnią wam złym stanem dróg, które po sobie zostawił poprzedni rząd.
 
Kto powiedział, że będą jeszcze jakieś wolne i demokratyczne wybory? PiS rozmontował już Trybunał Konstytucyjny. Praktycznie zniszczył armię zmuszając wszystkich generałów do rezygnacji rozmaitymi sposobami, opanował prokuraturę, a najdalej za dwa lata przejmie sądownictwo, wtedy będzie już swobodnie skazywać kogo zechce Kaczyński i za co zechce Kaczyński. Czy istnieje jakakolwiek przesłanka, która świadczy o tym, że PiS nie poradzi sobie ze zmianą ordynacji wyborczej tak, by zapewnić sobie zwycięstwo? Czy coś przeszkodzi Kaczyńskiemu i spółce zniszczyć polską edukację i doprowadzić ja do stanu jak za wczesnego Gomułki? Za kilkanaście lat ze szkół zaczną wychodzić młodzi ludzie, bez umiejętności ścisłych, znajomości języków, za to indoktrynowani przez pół tysiąca lekcji religii i nowo napisanej historii Polski, w której jedynym godnym wzmianki będzie Kaczyński z bratem.
 
Jeśli w ogóle jeszcze stawiamy jakieś pytania o władzę PiS, to jedyne mające sens, brzmi: jak odebrać władzę Kaczyńskiemu i jak zdelegalizować tę przestępczą organizację? Jak wyeliminować jego i podobnych jemu szkodników, jeśli nie na zawsze, to na długie lata. I dopiero, gdy to zrobimy, przyjdzie czas na zadawanie pytań o odbudowę.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (14 votes cast)

Kościół władców

Hiszpania była przez wiele wieków opoką Kościoła Katolickiego. To tu narodziła się Święta Inkwizycja. To właśnie w Hiszpanii katolicyzm był najbardziej związany z tronem, a jednocześnie najbardziej zacofany i restrykcyjny, a Kościół Katolicki najbardziej zaborczy, władczy i pazerny. To musiało prowadzić do buntu. W XIX wieku rosnące antyklerykalne nastroje prowadziły nawet do konfliktów zbrojnych. Wojna domowa w drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku wybuchła, gdy Kościół i środowiska arystokratyczne sprawujące władzę od wieków, nie potrafiły się pogodzić z wynikiem wyborów i powstaniem demokratycznej republiki. Wygrała arystokracja, nacjonaliści i totalitarni zwolennicy Kościoła. Hiszpania na długo pogrążyła się w mroku totalitaryzmu, cenzury, zacofania i władzy wszechwładnego kleru. Kościół w Hiszpanii zawsze był kościołem władców, nie biedaków.
Gdy po śmierci totalitarnego dyktatora Franco w 1975 roku rozpoczęto pokojowe zmiany i demokratyzację kraju, usunięto z konstytucji uprzywilejowanie Kościoła Katolickiego. Nikt nie protestował. Współpraca Kościoła układała się raczej spokojnie, ponieważ poparcie dla Kościoła było znikome. Dziś, pomimo wygranej prawicy, Kościół w Hiszpanii nie ma mocnej pozycji. Praktyki religijne regularnie uprawia koło 17% obywateli. Pomimo wielu związanych z religią tradycji, religijność wciąż się zmniejsza. Zaś jakiekolwiek próby wtrącania się Kościoła do życia publicznego budzą natychmiastowy sprzeciw obywateli.

Jeśli ktoś dziwi się, że w Polsce jest inaczej, powinien przypomnieć sobie historyczną rolę Kościoła. Polski Kościół Katolicki funkcjonował jednak inaczej. Często był ostoją zachowania tradycji narodowych i języka, choć najwyższa warstwa biskupia zachowywała się różnie. Zwykle księża nie stawali jednak otwarcie po stronie władzy, między innymi dlatego, że podczas zaborów ta władza była często protestancka lub prawosławna. Inaczej mówiąc, trwanie przy Kościele było też trwaniem języka i tradycji. Księża też zwykle nie pełnili funkcji państwowych, przez co nie byli tak znienawidzeni jak duchowieństwo hiszpańskie.
Dziś jednak widzimy dość ordynarny mariaż „ołtarza z tronem”. Hierarchowie nawet nie udają, że zależy im na dobru narodu, zależy im na władzy, która jawnie przekupuje księży coraz to nowymi daninami. Do najbardziej obrzydliwych i niemoralnych biskupów wspierających pisowską władzę należy niejaki Hoser, który ma za sobą bardzo podejrzaną i do dziś niewyjaśnioną rolę w czasie ludobójstwa w Rwandzie. To wyjątkowo brudna moralnie postać. Również znany z zamiłowania do alkoholu Głódź, biskup beneficjent obecnej władzy głośno wyklinał opozycję w swej politycznej homilii świątecznej. Do niego dołączyli też inni. Jeden tylko biskup Pieronek miał odwagę przeciwstawić się władzy i głośno mówić o tym, że to pisowska dyktatura niszczy demokracje w Polsce.
Można się spodziewać, że coraz większa grupa Polaków będzie się dystansować od Kościoła, który służy autorytarnej władzy. Czy dojdziemy do hiszpańskich 17%? Oby jak najszybciej. Kościół w Polsce zdradził naród, zdradził wiernych, służy mamonie i przywilejom. Zasługuje na upadek.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.0/10 (21 votes cast)

Także

Jakie słowo zrobiło największą karierę w ciągu ostatniego roku? Pewna moja znajoma – przypuszczam, że nie chciałaby, aby ją tu wymienić w takim kontekście – osoba raczej spokojna i zrównoważona, stwierdziła, że tym słowem na pewno jest kurwa. Jeśli byśmy brali pod uwagę wypowiedzi politycznej publiczności, jest duże prawdopodobieństwo, że to właśnie słowo używane było bardzo często.
Jednak nie w tym rzecz. Chodzi o słowo, które nadało ważny, wręcz kluczowy sens wypowiedziom polityków Prawa i Sprawiedliwości. Bez którego znaczenie ich deklaracji by zbladło, poszarzało i nie miało pożądanej wyrazistości. Tym słowem jest także.
Już na samym początku swej politycznej drogi, gdy pisowska większość parlamentarna uznała decyzje parlamentu poprzedniej kadencji za nieważne, to słowo stanowiło klucz do zrozumienia skomplikowanej gry podjętej przez zwycięską partię. I nie jest istotne, że właśnie ustanowili precedens, dzięki któremu ktoś kiedyś po wygranych wyborach, stwierdzi: wszystko, co uchwalił PiS przez lata swojej władzy, jest nieważne! Od świadectwa podstawówki po emeryturę Kaczyńskiego. A co?! Politycy PiS wybierając pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego i unieważniając wybór poprzedniego sejmu tak oto odpowiedzieli na zarzut złamania prawa:
Poprzedni sejm pod rządami Platformy i PSL TAKŻE złamał prawo wybierając o dwóch sędziów za dużo!
Gdy dziennikarze zarzucali politykom PiS, że kneblują swobodę wypowiedzi partiom opozycyjnym, ci mieli na podorędziu jedną wspólną odpowiedź:
W poprzedniej kadencji Platforma TAKŻE ograniczała swobodę wypowiedzi opozycji!
Gdy ostatnio pojawił się zarzut odnośnie przemocy użytej przez policję w stosunku do pokojowej manifestacji, jeden z bucefałów Kaczyńskiego miał na to argument:
W czasach Platformy, policja TAKŻE używała przemocy!
Z innych przykładów jeszcze pamiętam ten z ostatnich dni. Gdy ktoś mówił o zamiarze marszałka Kuchcińskiego, by prawie zupełnie wyeliminować dziennikarzy z sejmu, pewien pisowski Rejtan zakrzyknął:
Komorowski, gdy był marszałkiem TAKŻE ograniczał obecność dziennikarzy w sejmie!
Dlaczego to słowo jest tak ważne i kluczowe w zrozumieniu istoty politycznego bytu Prawa i Sprawiedliwości? Ano dlatego, że to właśnie słowo pokazuje, iż najważniejszą ambicją tej partii jest spieprzenie wszystkiego, co zdarzało się spieprzyć Platformie, TAKŻE… czyli tak samo albo lepiej niż robiła to Platforma. Zatem proszę państwa, jak już kiedyś wreszcie PiS przegra wybory, to proszę siadać…

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.0/10 (9 votes cast)

Prawo kaduka

Wiele lat temu, gdy jeszcze pracowałem w szkole, miała miejsce dość kuriozalna sytuacja. Jedna z młodszych klas w ramach wychowania fizycznego grała w dwa ognie, zwane też grą w zbijanego, na placu przed szkołą. Tornistry i plecaki dzieci położyły w przedsionku szkolnymi wkrótce po zakończonej lekcji dzieciaki wszczęły alarm. Jednemu zginął zegarek, drugiemu elektroniczny kalkulator, jeszcze innemu zabawka zwana „tamagotchi”*. Ponieważ tuż obok była świetlica, w której mieli przebywać uczniowie, którzy nie mają lekcji, więc skierowaliśmy się właśnie tam. Szybko okazało się, że dzieciaki wskazały jednego ucznia, który ze świetlicy wychodził, zatem kazaliśmy podejrzanemu pokazać zawartość swojego plecaka i kieszeni. Oczywiście miał wybór, bo mogliśmy też wezwać policję, której posterunek znajdował się naprzeciw szkoły. Rzecz jasna szybko znalazły się wszystkie przedmioty, a delikwent wbrew zdrowemu rozsądkowi utrzymywał, że ktoś mu te wszystkie ukradzione rzeczy podłożył do kieszeni. Dziwnym trafem szkolny złodziejaszek miał na imię Andrzej.
O podobnej historii opowiadał mi po latach znajomy. Z tym, że wówczas były już kamery, a sprawca i tak wypierał się swej winy, choć wszystko było udokumentowane na filmie.
Dziś oglądałem fragmenty wywiadu z Andrzejem Dudą w TVN24. Słowo prezydent nie przejdzie mi przez usta w odniesieniu do tej osoby. Prowadzący wywiad redaktor Rymanowski taktownie, aczkolwiek nieustępliwie zadawał pytania dotyczące najbardziej kontrowersyjnych spraw związanych z tą prezydenturą, zaś Andrzej Duda jak mantrę powtarzał, że działa w granicach prawa. Nie wątpię, że po ponad roku sam w to już uwierzył. Jakiemu prawu hołduje Andrzej Duda, skoro to na pewno nie jest konstytucja? Odpowiedź jest tylko jedna, to musi być prawo kaduka**.


* To popularna niegdyś zabawka elektroniczna symulująca zwierzątko, które właściciel musiał „karmić” i „opiekować się” nim.
** Słowo to ma swe źródło w prawie rzymskim (ius caducus), a w dawnej polszczyźnie stało się potem synonimem czarta, diabła. Dziś jest to już archaizm, ale nadal zwrot „prawem kaduka” oznacza tyle co „bezprawnie”.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)

Niedopasowanie

Od 3 października, aby ukryć niewygodny dla Prawa i Sprawiedliwości protest w sprawie średniowiecznego projektu ustawy antyaborcyjnej, politycy tej partii zaczęli rozmawiać o wszystkim, bowiem uznali, że każdy temat jest lepszy niż protest, który w skali kraju zgromadził na pewno ponad sto tysięcy ludzi, a może i dwieście. Jęcząca Betty, udająca premiera rządu, zaczęła nawet mówić o porozumieniu CETA, o którym zresztą nie ma żadnego pojęcia. Jak wszyscy w tym rządzie. Zdarza się.
Jarosław Kaczyński, nadprezes państwa i bóstwo, którego pomazańcami są Szydło z Morawieckim, oznajmił, że rząd nie poprze kandydatury Donalda Tuska, na kolejną turę sprawowania funkcji Przewodniczącego Rady Europejskiej. Czy jest na sali ktoś, komu jeszcze się wydaje, że Jęcząca Betty jest premierem?
Na to Tusk odpowiedział dość złośliwym i szyderczym tweetem:

To może debata, Panie Prezesie? O Europie, Polsce i Pana insynuacjach. Jestem do dyspozycji.

Dziennikarze postanowili więc zapytać prezesa, co on na takie dictum acerbum? Zbawca Polski stanął, jak zwykle na wyżynach swego intelektu i odpowiedział, że Tusk nie jest dla niego żadnym partnerem do dyskusji, ponieważ w jego – czyli Nadprezesa Wszystkich Prawdziwych Polaków – mniemaniu to jest przestępca.

Krótko mówiąc, nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym.

Ciekawe. Jest partnerem dla Obamy, dla papieża, wielu przywódców światowych i dla wszystkich polityków europejskich, a dla Kaczyńskiego nie.
Przypomina to pewien dowcip.
Kowalski wniósł sprawę o rozwód. Sędzia pyta go o przyczynę pozwu. Kowalski mówi:
– Jesteśmy niedopasowani. Żona nie odpowiada mi seksualnie.
Na to głos z sali:
– Co za idiota. Wszystkim odpowiada, tylko jemu nie!

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (11 votes cast)

Syryjczyk zabił Polkę

W zasadzie można ten tytuł wyrazić mocniej. Syryjczyk zamordował Polkę. A może jeszcze ostrzej? Islamista z Syrii zamordował naszą rodaczkę maczetą. Za słabo? Islamski terrorysta z Syrii zamordował matkę Polkę maczetą. A co? Była prawdopodobnie w ciąży.
A gdyby tak dokładniej opisywać wszelkie zabójstwa, których niemało się zdarza w naszym kraju? Wyobraźmy sobie szczegółowe opisy zwracające uwagę na narodowość i religię sprawcy.

Kraków. Zatrzymano Polaka wyznania katolickiego podejrzewanego o zabójstwo angielskiej studentki
44-letni Polak, wyznawca religii katolickiej jest podejrzewany o zabójstwo studentki 21-letniej studentki z Anglii, której ciało znaleziono w sobotę niedaleko nasypu kolejowego przy ul. Siewnej w Krakowie.

Trzej katolicy z Polski zamordowali milionera. Ukradli mu zegarek
Po roku od morderstwa brytyjskiego milionera Miltiadesa Papadopoulosa sąd uznał winnymi zbrodni trzech katolików z Polski. Jedyną rzeczą, jaką zrabowali podczas napadu na posiadłość Papadopoulosa okazał się jego zegarek. Wyrok zostanie ogłoszony w piątek

Katolicki imigrant z Polski skazany na dożywocie za morderstwo i wrzucenie ciała do kanału
Sąd w Londynie uznał za winnego popełnienia morderstwa Tomasza Kocika, który zabił i wrzucił do jednego z londyńskich kanałów ciało swojej dziewczyny – podaje dziennik „The Guardian”.

Szczególnie ostatnia wiadomość słusznie nasuwałaby wątpliwości. Oskarżony zabił swoją dziewczynę, całkiem prawdopodobne, że również Polkę. Zbrodnia związana była w jakiś sposób z osobistymi relacjami dwojga osób i ani narodowość, ani wyznawana religia nie mają tu nic do rzeczy.
Również mężczyzna z Syrii związany był z kobietą z Polski, do zbrodni doszło w afekcie i nie ma żadnego znaczenia narodowość sprawcy ani jego religia. Jednak hucpa rozpętana przez prawicowe media i skretyniałych polityków w rodzaju Pawła Kukiza osiągnęła szczyty absurdu. Kukiz nawet zażądał ekstradycji sprawcy, by go osądzić i wykonać karę w Polsce. Sprawdzenie zasadności ekstradycji i warunków, które musiałby być spełnione przekraczało już możliwości tego notorycznego kretyna.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.2/10 (11 votes cast)

Nowomowa żyje

Pisząc w marcu 2010 roku felieton o nowomowie, nie spodziewałem się, że kilka lat później tekst będzie wymagał nader istotnego uzupełnienia. Nowomowa jest charakterystyczna dla systemów totalitarnych, ponieważ totalitarni władcy nie chcą zmieniać zastanego świata, ale chcą go wykreować na nowo.

Nie istnieje człowiek, sprawa, zjawisko, a nawet żadna rzecz, dopóty, dopóki w sposób swoisty nie zostały nazwane. Władzą jest więc moc swoistego nazywania ludzi, spraw, zjawisk i rzeczy tak, aby te określenia przyjęły się powszechnie. Władza nazywa, co jest dobre, a co złe, co jest białe, a co czarne, co jest ładne, a co brzydkie, bohaterskie lub zdradzieckie; co służy ludowi i państwu, a co lud i państwo rujnuje; co jest po lewej ręce, a co po prawej, co jest z przodu, a co z tyłu. Władza określa nawet, który bóg jest silny, a który słaby, co należy wywyższać, a co poniżać. (Zbigniew Nienacki, Dagome Iudex)

Termin nowomowa (newspeak) został – co prawda – stworzony przez George’a Orwella w dystopii „Rok 1984”, ale samo zjawisko zaistniało wcześniej w komunistycznej Rosji, a potem pojawiło się w hitlerowskich Niemczech. Jednak opisane przeze mnie kilka lat wcześniej elementy nowomowy w wydaniu konserwatywnej religijnej prawicy w Polsce, miało inny charakter. Głównie bowiem służyło temu, by przez używanie pewnych wyrazów i zwrotów, doprowadzić do skojarzenia wrogich środowisk z komunizmem. Dlatego „Gazetę Wyborczą” nazywano GazWyb lub (nieoficjalnie) GazŻyd. Z tego samego powodu mówiono o władzach antagonistycznej Platformy Obywatelskiej – politbiuro. Nadawanie pogardliwych nazw swoim przeciwnikom lub instytucjom przez nich kierowanym było elementem przyjętego stylu walki politycznej, który po katastrofie smoleńskiej tylko się jeszcze utrwalił.
Po 10 kwietnia 2010 roku PiS konsekwentnie zaczął stosować nowomowę do wykreowania nowej rzeczywistości i chociaż, nie mając władzy, Kaczyński nie mógł nikogo zmusić do honorowania tego wirtualnego świata, to skutecznie wciągał do niego wszystkich zwolenników PiS.
Pierwszym objawem było konsekwentne używanie słowa poległy w odniesieniu do Lecha Kaczyńskiego. Inni członkowie prezydenckiej wycieczki przedwyborczej zginęli, ale Lech Kaczyński poległ. Czasownik polec ma w języku polskim jasne i oczywiste znaczenie od bardzo dawna, choć wywodzi się od dość powszechnej czynności pozbawionej heroizmu, czyli leżeć.
W Ilustrowanym Słowniku Języka Polskiego M. Arcta z 1929 roku czasownik lec ma kilka znaczeń. Można bowiem lec w łożu (położyć się), można lec z obozem (a więc rozłożyć obóz), ale można też lec w grobie, czyli zostać złożonym w grobie, można też lec na polu walki, a zatem zostać zabitym, zginąć w walce, lec śmiercią mężnych i tu jest wskazanie na czasownik z przedrostkiem polec. Dlatego też nie ma w tym słowniku osobnej definicji czasownika polec, a jedynie wyraz poległy (zdefiniowany jako rzeczownik*) oznaczający kogoś, kto padł w boju.
Współczesny Słownik Języka Polskiego czasownikowi lec dodaje jeszcze inne znaczenie lec u czyichś stóp, czyli ukorzyć się przed kimś, poddać się. Jednak czasownik polec ma wyłącznie znaczenia martyrologiczne. Można polec na polu chwały, polec w walce, polec za ojczyznę, polec od kul. Nie ma tam miejsca na znaczenie polec w wypadku lotniczym. Ba, nawet w przypadku osób, które zginęły za ojczyznę, nie używamy słowa polec. Tak więc nie mówimy, że Romuald Traugutt – ostatni przywódca Powstania Styczniowego powieszony przez Rosjan, poległ. Stefan Starzyński zamordowany w obozie koncentracyjnym przez Niemców, też nie poległ. Jednym słowem zabity w wypadku lotniczym nie jest poległym, jednak gdyby ten wypadek lotniczy był rezultatem czyjegoś celowego działania, uściślając zaś zamachu, który na dodatek miałby przyczynę w politycznej działalności zabitego na rzecz ojczyzny, to sytuacja się zmienia, można byłoby przynajmniej porównywać Lecha Kaczyńskiego z innymi wybitnymi patriotami, którzy stracili życie służąc krajowi.
Dochodzimy więc do sedna. Jarosław Kaczyński i posłuszni wykonawcy jego woli wykonawcy jego poleceń mówią o poległym Lechu Kaczyńskim, przemilczając to, co zwolennicy mają sobie dopowiedzieć sami. Był zamach Lecha Kaczyńskiego, choć tego nie można udowodnić, ale jak dojdziemy do władzy, to odkryjemy całą prawdę.
Gdy w jesienią 2015 PiS wygrał wybory parlamentarne, wcześniej wygrywając wybory prezydenckie, nowomowa tworząca wirtualną rzeczywistość PiS stała się językiem obowiązującym w polityce. I natychmiast stała się oczywista rola nowomowy oraz masowe jej użycie w celu nazwania na nowo, czyli wykreowania rzeczywistości. Podobnie jak w powieści Orwella jest Ministerstwo Pokoju, zajmujące się w rzeczywistości działaniami wojennymi, Ministerstwo Prawdy, które zajmuje się propagandą i fałszowaniem rzeczywistości, Ministerstwo Miłości, odpowiedzialne za inwigilację oraz egzekucje, oraz Ministerstwo Obfitości, które zajmuje się dystrybucją biedy i niedostatku – w języku PiS pojawiają się określenia, które fałszują rzeczywistość nazywając na nowo rzeczywiste sytuacje i wydarzenia. Najbardziej chyba charakterystycznym przykładem nowomowy jest określenie dobra zmiana, które tak naprawdę służy do nazywania obsadzania wszelkich możliwych do opanowania stanowisk we władzach, w firmach będących własnością państwa, w państwowych mediach własnymi i posłusznymi funkcjonariuszami partii, którzy najczęściej nie mają najmniejszych kwalifikacji do zajmowania takich stanowisk. Ulepszanie i demokratyzacja Trybunału Konstytucyjnego oznacza w praktyce jego zablokowanie i zmarginalizowanie. Gdy partia Jarosława Kaczyńskiego przygotowała pakiet demokratyczny określający to, co wolno będzie w sejmie pozycji, wiadomo było, że chodzi naprawdę o dalsze pozbawienie partii opozycyjnych głosu. Przywrócenie równowagi w mediach publicznych to w praktyce wprowadzenie cenzury i przedstawianie rzeczywistości w sposób zgodny z życzeniami prezesa Kaczyńskiego, oczywiście taką naprawę robi się przy zastosowaniu środków dobrej zmiany, czyli wyrzuca się setki dziennikarzy, i pracowników radia oraz telewizji, zastępując ich własnymi – najczęściej bez kwalifikacji, ale za to posłusznymi. Dziś więc rzetelne i obiektywne dziennikarstwo, które uprawia się w objętej przez PiS telewizji i radiu oznacza prezentowanie wyłącznie pisowskiego punktu widzenia oraz takie interpretowanie i pokazywanie rzeczywistości, by Jarosław Kaczyński był zadowolony. Słowo naprawa jest zresztą używane także w odniesieniu do wielu innych działań nowej władzy. Naprawia się np. ustawę o energii wiatrowej w taki sposób, że w przytłaczającej większości gmin nigdy już nie zostanie postawiony żaden wiatrak energetyczny. Naprawia się ustawę dotyczącą ochrony przyrody tak, żeby umożliwić masową wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej.
Interesujące jest traktowanie wszelkich przeciwników, nie tylko politycznych. Przedstawicielka partii Krystyna Pawłowicz popełniła żenującyy błąd językowy i zamiast poprawić się i przejść nad nim do porządku dziennego, zaczęła wynajdować pozorne dowody na to, iż to nie był błąd, aż wreszcie stwierdziła, że czepiają się lewacy. Lewacy i postkomuniści to najczęściej używane określenia opozycji, przy czym prawdziwe przekonania ekonomiczne lub polityczne przeciwników PiS nie mają znaczenia. Jeśli ktoś przeciwstawia się typowo socjalistycznym działaniom partii rządzącej zostanie lewakiem, choćby był ultraliberalny.
Charakterystyczne dla każdej władzy totalitarnej jest konsekwentne deprecjonowanie przeciwników przy użyciu takich właśnie określeń jak lewactwo – nawiasem mówiąc – termin wymyślony przez Lenina. Do tego dochodzą z upodobaniem używane przez Kaczyńskiego takie określenia, jak zakamuflowana opcja niemiecka, media polskojęzyczne lub antypolonizm.
Nowomowa w polityce będzie się rozszerzać na inne dziedziny życia, ponieważ PiS rękami swej niedouczonej polonistki Anny Zalewskiej sprawującej władzę w Ministerstwie Edukacji Narodowej, przygotowuje skok na szkolnictwo. Wystarczy kilka lat, a ze szkół zaczną wychodzić nowi patrioci, dla których nowomowa będzie jedynym językiem, jaki znają.


* Dziś słowo poległy definiuje się prawidłowo jako imiesłów przymiotnikowy bierny.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (6 votes cast)

Esbecja 4RP

Afera teczek znalezionych w szafie Kiszczaka, rozpętana w przededniu stu dni rządu Beaty Szydło, ma kilka niepokojących aspektów. Nie są niepokojące ze względu na ich wartość dokumentalną. Ani też ze względu na jakąś sensacyjną i nieznaną zawartość. Są niepokojące ze względu na widoczne gołym okiem manipulacje w wykonaniu IPN, który miał w założeniu być instytucją obiektywną i naukową, a nie kijem bejsbolowym w ręku Kaczyńskiego.
Tymczasem IPN działa według wzorów, które pamiętamy z PRL. Manipuluje fałszywymi teczkami, oskarża przeciwników politycznych bez żadnych dowodów, usiłuje niszczyć ludzi rzucając na nich oszczerstwa. Dziś oszczerstwa rzuca się na Wałęsę, jutro celem będą ci, którzy sprzeciwią się PiS i Kaczyńskiemu. Jeśli nie znajdzie się dość fałszywek w archiwum, to IPN dorobi nowe.
Publiczna telewizja jest dziś dokładnym odwzorowaniem tego, jak działała w PRL za czasów złej sławy prezesa Radiokomitetu – Macieja Szczepańskiego. Nie trzeba dziś tłumaczyć młodym jak działała nachalna propaganda partyjna. Wystarczy, by obejrzeli wiadomości w TVP1, Panoramę w TVP2 lub programy w TVP Info. Dziś pod hasłem „My naród” odbyła się demonstracja zorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji. TVP Info pokazywała tylko migawki gęsto przeplatane nieprzychylnymi komentarzami i wciąż powtarzanymi „rewelacjami” na temat teczek z szafy Kiszczaka.
Gdyby mi ktoś powiedział 26 lat temu, że po zaledwie ćwierćwieczu spora część społeczeństwa wybierze opcję likwidującą demokrację i przywracającą partyjne metody z PRL, przy bierności i obojętności połowy uprawnionych do głosowania, to bym nie uwierzył. A tymczasem proszę. Mamy esbecję XXI wieku, metody żywcem wyjęte z koszmaru historii i tylko jeszcze czekać, jak zabiorą nam paszporty i zabronią wyjeżdżać za granicę.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.6/10 (19 votes cast)

Psychol czy debil

Wybory 4 czerwca 1989 przyniosły zaskakujący wynik, opozycja wzięła prawie wszystkie mandaty w senacie i 160 miejsc w sejmie, zatem wszystko co mogła wziąć. Kandydaci PZPR i satelickich partii musieli zaczekać na drugą turę, ponieważ nie osiągnęli wymaganego minimum głosów. W drugiej turze wybrano tych, na których wskazywała opozycja jako ludzi najbardziej porządnych i kompetentnych, przepadli praktycznie wszyscy kandydaci z pierwszych miejsc.
Jednak Antoni Macierewicz, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości dziś twierdzi, że tamte, częściowo wolne wybory,były sfałszowane. 1989 rok był szansą, ale niewykorzystaną.
Trzeba zatem zadać pytanie, na które Macierewicz rzecz jasna nigdy nie odpowie. Ówczesna władza, mając wszystkie atuty w ręku, całą władzę i siły policyjne oraz wojskowe, sfałszowała tak wybory, by ich wynik odzwierciedlał całkowitą i kompletną klęskę obozu rządzącego?

macierewicz

Można też zadać sobie pytanie, czy Macierewicz faktycznie jest kompletnym idiotą, który nie pamięta tego, co było i jak było 25 lat temu? Jest debilem, który wierzy w kompletnie bezsensowne tezy?
A może jest psycholem, który buduje karkołomne i nielogiczne teorie spiskowe po to, by manipulować ludźmi?
Obydwie możliwości są równie pesymistyczne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z wybranym przez ludzi posłem. Przedstawicielem społeczeństwa, elementem władzy ustawodawczej.
Niestety – jak mawiali starożytni Rzymianie – tertium non datur.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)

Ludzkim głosem

Rok temu w okolicach świąt napisałem felieton o identycznym tytule, patrząc na te świąteczne dni z perspektywy duńskiej. Tym razem mam kilka poświątecznych uwag z naszej polskiej perspektywy.
Media zanotowały, że rodzice słynnego niegdyś posła Edgara Gosiewskiego zwanego powszechnie „Peronem” odmówili przyjęcia medalu za długoletnie pożycie małżeńskie standardowo przyznawanego decyzją prezydenta.
Pan Komorowski, będąc marszałkiem Sejmu, prześladował mojego syna – stwierdził Jan Gosiewski. Trudno mi pojąć w jaki to sposób biedny „Peron” Gosiewski był prześladowany przez marszałka Komorowskiego. Bił go po głowie? Zamykał go w sejmowym kiblu? Pluł na niego z góry? Jakież to poniżenie i upodlenie musiał znosić bohaterski poseł PiS?
A ja naiwny myślałem, że prześladowania zakończyły się wraz z tym momentem, gdy milicja przestała pałować opozycję. A tu patrzcie. Jaki to hart ducha, jakie poświęcenie dla narodu. Zamiast żyć spokojnie wraz z żoną i gromadką dzieci z dwóch małżeństw w szczęśliwym Darłowie, ów niewielki ciałem, ale ogromny duchem Przemysław Edgar, twórca peronu we Włoszczowie, poszedł do owego paskudnego Sejmu, gdzie był prześladowany przez nikczemnego marszałka Komorowskiego.
Z kolei klubowa koleżanka świętej pamięci posła, która uciekła śmierci spod kosy, ponieważ w ostatniej chwili nie poleciała, ale pojechała do Smoleńska pociągiem, powiedziała tygodnikowi „Wprost”:
Ten rok dla Polski niestety był bardzo smutny. Zubożenie społeczeństwa się pogłębiło, bieda narasta, jest kryzys w ochronie zdrowia. To wszystko daje taki bardzo smutny i przykry obraz.
Zasmucona zamartwiająca się biedą posłanka Jola „Podpaska” Szczypińska. Dobrze że samochodem nie jechała, bo jeszcze wzorem agenta Tomka przywaliłaby w kogoś. Biedactwo martwi się niebezpodstawnie, bo przecież gdy PiS kończył swe rządy płaca minimalna wynosiła blisko tysiąc złotych (934), a w tym nieszczęsnym dla Polski roku 2013 wyniosła zaledwie tysiąc sześćset.

Płaca minimalna 2007 - 2013

Płaca minimalna 2007 – 2013

Do grona zmartwionych losem nieszczęsnej upadającej, a może już zupełnie upadłej ojczyzny, dołączył pan Tadeusz Rydzyk, przez wielu nazywany Ojcem. Cóż, dla kogo ojciec, dla tego ojciec. A co rzekł ów zatroskany losem Polski biznesmen medialny? Powiedział mianowicie, że media robią rządowi propagandę. A o czym marzy?
Moim marzeniem jest, aby telewizję Trwam włączali nawet niewierzący, bo tak będzie interesująca i rzetelna – powiedział pan Rydzyk w wywiadzie dla swojej własnej gazety.
No widzicie niedowiarki? A jednak przy okazji świat bydlęta przemówiły ludzkim głosem. 😉

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.5/10 (6 votes cast)