Prawo kaduka

Wiele lat temu, gdy jeszcze pracowałem w szkole, miała miejsce dość kuriozalna sytuacja. Jedna z młodszych klas w ramach wychowania fizycznego grała w dwa ognie, zwane też grą w zbijanego, na placu przed szkołą. Tornistry i plecaki dzieci położyły w przedsionku szkolnymi wkrótce po zakończonej lekcji dzieciaki wszczęły alarm. Jednemu zginął zegarek, drugiemu elektroniczny kalkulator, jeszcze innemu zabawka zwana „tamagotchi”*. Ponieważ tuż obok była świetlica, w której mieli przebywać uczniowie, którzy nie mają lekcji, więc skierowaliśmy się właśnie tam. Szybko okazało się, że dzieciaki wskazały jednego ucznia, który ze świetlicy wychodził, zatem kazaliśmy podejrzanemu pokazać zawartość swojego plecaka i kieszeni. Oczywiście miał wybór, bo mogliśmy też wezwać policję, której posterunek znajdował się naprzeciw szkoły. Rzecz jasna szybko znalazły się wszystkie przedmioty, a delikwent wbrew zdrowemu rozsądkowi utrzymywał, że ktoś mu te wszystkie ukradzione rzeczy podłożył do kieszeni. Dziwnym trafem szkolny złodziejaszek miał na imię Andrzej.
O podobnej historii opowiadał mi po latach znajomy. Z tym, że wówczas były już kamery, a sprawca i tak wypierał się swej winy, choć wszystko było udokumentowane na filmie.
Dziś oglądałem fragmenty wywiadu z Andrzejem Dudą w TVN24. Słowo prezydent nie przejdzie mi przez usta w odniesieniu do tej osoby. Prowadzący wywiad redaktor Rymanowski taktownie, aczkolwiek nieustępliwie zadawał pytania dotyczące najbardziej kontrowersyjnych spraw związanych z tą prezydenturą, zaś Andrzej Duda jak mantrę powtarzał, że działa w granicach prawa. Nie wątpię, że po ponad roku sam w to już uwierzył. Jakiemu prawu hołduje Andrzej Duda, skoro to na pewno nie jest konstytucja? Odpowiedź jest tylko jedna, to musi być prawo kaduka**.


* To popularna niegdyś zabawka elektroniczna symulująca zwierzątko, które właściciel musiał „karmić” i „opiekować się” nim.
** Słowo to ma swe źródło w prawie rzymskim (ius caducus), a w dawnej polszczyźnie stało się potem synonimem czarta, diabła. Dziś jest to już archaizm, ale nadal zwrot „prawem kaduka” oznacza tyle co „bezprawnie”.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)

Rok nie wyrok

Rok nie wyrok. Dwa lata jak dla brata. Tak mówiło dawne porzekadło, popularne w kręgach złodziejaszków w czasach PRL. W świetle tego, że jeden z oskarżonych w tzw. aferze mięsnej dostał karę śmierci, porzekadło miało swój głęboki sens.
Dziś mija rok od momentu, gdy swój pięcioletni wyrok zaczął odsiadywać Andrzej Duda. Klatka co prawda jest złota. Żyrandol, którego ma pilnować, kryształowy, ale wyłącznik znajduje się na Nowogrodzkiej w siedzibie najjaśniejszego cesarza PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Kiedyś nawet pomyślałem sobie, że tak musiał się czuć Stanisław August Poniatowski ze świadomością, że jest królem malowanym, od którego nic nie zależy. Ale nie. To nie tak. Ostatniego króla Polski przeciwnicy nazywali „ciołkiem”, co niezbyt dobrze o nim świadczy, pomimo to trudno porównywać Andrzeja Dudę do niego. Poniatowski biegle znał kilka języków.
Jeśli się jednak dobrze przyjrzeć, można znaleźć pewne podobieństwa. Obaj byli tylko tytularnymi przywódcami Polski. Poniatowski całkowicie był uzależniony od swej byłej kochanki carycy Katarzyny, to ona uczyniła go królem i ona wymagała określonych działań, zaś on spełniał jej rozkazy. Duda został wyniesiony z trzeciego rzędu przeciętnych partyjniaków przez Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko prezydenta Polski i odtąd wykonuje jego rozkazy. Poniatowski jednak parę razy się zbuntował. Jednym z momentów była próba ratowania państwa w okresie Sejmu Czteroletniego. Andrzej Duda zaś posłusznie wypełnia i będzie wypełniał polecenia Kaczyńskiego. O Stanisławie Poniatowskim rzec można, że pomimo swej słabości politycznej, usiłował dla kraju uczynić coś pożytecznego, choćby w dziedzinie sztuki i edukacji. Był postacią tragiczną. Andrzej Duda jest postacią śmieszną i żałosną, dzięki której Kaczyński może niszczyć Polskę.
Ostatni król Polski po abdykacji ostatnie swe lata przeżył na wygnaniu w hańbie i zapomnieniu. Andrzej Duda nie zasłużył na lepszy los.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.0/10 (9 votes cast)

Duda kontra Duda

W 2011 roku Andrzej Duda powiedział:
Ułaskawia się osoby uznane przez sądy za winne. Ułaskawienie nie jest uniewinnieniem. Akt łaski nie zmienia wyroku sądu i nie podważa winy skazanego.
W roku 2015 Andrzej Duda jako prezydent ułaskawia Mariusza Kamińskiego i trzech jego współoskarżonych. Argumentuje, że uwalnia w ten sposób wymiar sprawiedliwości od ciężaru ewidentnie politycznej sprawy. Nieprawomocnie skazany Kamiński obejmuje stanowisko ministra, choć według wcześniejszej opinii Dudy nie powinien.
Kiedy należy wierzyć Andrzejowi Dudzie? Czy temu z 2015 roku? Wówczas mówiąc o zasadach i konsekwencjach prawa łaski nie był prezydentem i nie miał pojęcia, że kiedyś się nim stanie. Odpierał wówczas zarzuty, że Lech Kaczyński ułaskawiając kolegę swego zięcia, umożliwił mu – jako niekaranemu – udział w przetargach dla instytucji państwowych. Akurat to było nieprawdą, bo oficjalnym figurantem przecież był niekarany wspólnik – czyli zięć Kaczyńskiego – Dubieniecki.
Jak się zatem ma dzisiejsza decyzja prezydenta, który wypełnia polityczną wolę Jarosława Kaczyńskiego, do jego wcześniejszych poglądów? W świecie współczesnym, w którym mamy niemal nieograniczoną możliwość archiwizacji, trudno jest usunąć swoje dawne poglądy i wypowiedzi z przestrzeni publicznej.
Władysław Bartoszewski mówił, że po prostu „warto być przyzwoitym”, ale Andrzej Duda z tej możliwości nie skorzystał.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (13 votes cast)

Łaska pańska

Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego stało się wydarzeniem znacznie głośniejszym niż dzisiejsze expose Beaty Szydło i w praktyce zdominowało wszystkie wydarzenia polityczne. Chociaż od początku uważano, że Andrzej Duda jest jedynie pełnomocnikiem prezesa Kaczyńskiego i będzie miernym prezydentem, to dzięki tej jednej decyzji Duda zapewnił sobie miejsce w podręcznikach historii. Uczniowie w przyszłości będą się uczyć o tym, że był pierwszym prezydentem, który swe stanowisko wykorzystał do uczynienia z państwa folwarku jednej partii i jednocześnie pierwszym prezydentem, który trafił przed Trybunał Stanu.

Oczywiście wśród konstytucjonalistów zdania są podzielone. Większość uważa, że Duda najzwyczajniej w świecie złamał prawo, ponieważ nie można skorzystać z prawa łaski w stosunku do osoby, co do której nadal obowiązuje domniemanie niewinności, póki wyrok się nie uprawomocnił. Prawo łaski bowiem nie uniewinnia oskarżonego, a jedynie uwalnia skazanego od odbywania kary. Zatem zastosowanie prawa łaski jest jednocześnie pośrednim uznaniem winy i przestępstwa. Prezydent zresztą nie zapoznał się nawet z materiałami procesowymi, co jest dodatkowym argumentem świadczącym, że złamano prawo.

Są jednak tacy, którzy uważają, iż prezydent działał na podstawie przepisu z konstytucji – art. 139 „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski” – i nie złamał prawa. Tak szerokie interpretowanie możliwości prezydenta prowadzi nas do prostego wniosku, że prezydent ma nawet możliwość ułaskawienia kogoś a priori albo nawet samego siebie. Nawet jeśli w przyszłości prawnicy uznają, że prezydent nie podlegał żadnym ograniczeniom w zakresie udzielania łaski, to na pewno konstytucję w tym zakresie przyszły sejm będzie musiał doprecyzować.

Dziś jednak mamy absmak, że przytoczę klasyka, czyli prezesa Kaczyńskiego. A mówiąc dosadniej – rzygać mi się chce, gdy mam do czynienia z tak knajackim zawłaszczaniem państwa.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.1/10 (10 votes cast)

Król jest nagi

Jeszcze nie tak dawno przedstawiciele sztabu wyborczego zachwalali nam kandydata Andrzeja Dudę, jako całkowite przeciwieństwo siermiężnego prezydenta Komorowskiego, który miał być zacofany, niewykształcony i przynoszący nam wstyd za granicą.
Szybko się jednak okazało, że Komorowski łączący się „w bulu i nadzieji” to nic w porównaniu do Dudy, który swe błędy rozpowszechniał od lat na Twitterze.
twitter-duda
Miał Duda znać doskonale cztery języki, a tymczasem już od pierwszej wizyty widać było, że bez tłumacza ani rusz. Najdobitniej okazało się to podczas relacji z nowojorskiej wizyty prezydenta.
Pisowscy politycy i zwolennicy tej partii dorabiali prezydentowi gombrowiczowską „gębę” prostaka, który wchodzi na krzesła w japońskim parlamencie, nie umie się zachować i jest niczym chłop przeniesiony żywcem na salony.
Tymczasem prezydent Duda pokazuje powierzchowność bliższą estetycznej abnegacji swego mistrza Jarosława niż młodego, wykształconego i eleganckiego przedstawiciela młodego pokolenia.
duda-but
Wizyta w Stanach Zjednoczonych stała się powodem do wielkich zachwytów nad ważną rolą prezydenta Dudy. Miał się spotkać kilka razy z prezydentem Obamą, przy czym jedno spotkanie miało trwać ponad godzinę. Właśnie to spotkanie zostało uwiecznione na zdjęciu. Polski prezydent jako jedyny ma przypięty identyfikator. Hm… troszkę to dziwne.
duda-putin
Na zdjęciu siedzący na przeciw Putina Duda ma dość zadowoloną minę. Gdyby to był prezydent Komorowski, już byłyby zarzuty o zdradę. Tymczasem prezydencki minister Szczerski oznajmił dość enigmatycznie, że Duda z Putinem uścisnęli sobie ręce. Uścisk dłoni z tym, który dokonał zamachu na Lecha Kaczyńskiego? Jeszcze niedawno byłoby to posądzenie o zdradę, gdyby zrobił to polityk z przeciwnej strony politycznej sceny. Kuriozalne jest, że udział Dudy w spotkaniu przy tzw. najważniejszym stoliku poseł Girzyński nazwał sukcesem polskiej dyplomacji i jakby zapomniał, że wciąż jeszcze jest to dyplomacja pod rządami PO.
Wcześniej odtrąbiono wielki sukces, jako że prezydent Duda przemawiał w ONZ jako trzeci. Politycy PiS przekonywali wszystkich, że jest to efekt wysokiej pozycji Dudy. Tymczasem było to związane z kolejnością dokonywania zgłoszeń przez dyplomację krajów członkowskich.
Po niecałych dwóch miesiącach od zaprzysiężenia widać, że z wielkiej chmury spadł mały deszcz. Od pierwszych chwil prezydent Duda dał się poznać jako pełnomocnik prezesa w prezydenckim pałacu, udzielający się w kampanii PiS, ignorujący istnienie premier Kopacz i odwiedzający prezesa swojej partii pod osłoną nocy.
Ukoronowaniem tromtadrackiej polityki pełnej bufonady było złożenie w sejmie projektu przywracającego poprzednie zasady emerytalne, w którym pojawiły się szkolne błędy arytmetyczne w części opisującej skutki finansowe ustawy.
Król jest nagi drodzy państwo. Okazało się to bardzo szybko.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.2/10 (13 votes cast)

Duda wszystkich Wolaków

Trzydzieści pięć lat temu podczas strajków zakończonych powstaniem „Solidarności” nie było Lecha Wałęsy, Jacka Kuronia, Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Henryki Krzywonos, Henryka Wujca, nie istnieli też Borusewicz, Geremek, Osowska, Pieńkowska, Kołodziej, Walentynowicz, Cywiński, Kowalik, Kuczyński, Staniszkis, Wielowieyski, Modzelewski i wielu innych.
Ogromne zasługi należy przypisać Kościołowi i księżom – od Jana Pawła II poczynając a na kardynale Glempie kończąc. Można przypuszczać, że strajki sierpniowe, powstanie „Solidarności”, a potem bezkrwawa likwidacja PRL to wynik działań wyłącznie boskich, zainspirowanych modlitwami rodziny Dudów.
Takie wrażenie można było odnieść słuchając wystąpienia rocznicowego prezydenta Andrzeja Dudy, który tym fałszowaniem historii udowodnił ostatecznie, że jest wyłącznie Dudą wszystkich Wolaków. I że wraz z pozostałymi funkcjonariuszami jedynie prawdziwie patriotycznej, prawej i sprawiedliwej partii pana prezesa Jarosława będą fałszować historię a ż do skutku i całkowitego zakłamania. Tak im dopomóż Bóg.
I nie ustaną w wysiłkach, by stworzyć nam wszystkim państwo katolicko-rydzykowe, wyłącznie dla działaczy i wielbicieli PiS, a jak komuś się nie podoba, to niech wypierdala z tej oazy szczęśliwości, jak to zaproponował PiS tej paskudnej Kopaczowej. Tak im dopomóż Bóg.

duda31

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.4/10 (14 votes cast)

Hej ho, hej ho, na emeryturę by się szło

Pierwsze z referendalnych pytań prezydenta Dudy:

Czy jest Pan/Pani za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy?

Znając sytuację gospodarczą i demograficzną kraju, proponuję zmienić to pytanie na:

Czy chcesz być młody, zdrowy i piękny, zarabiać miliony i żeby złota rybka spełniała twoje marzenia?

Wydaje się, że zarówno Prezydent Duda, jak i kandydatka na premiera – Beata Szydło – są politykami, których głównym hasłem są słowa: „Po nas choćby i potop”. Wszelkie dane demograficzne pokazują, że przeciętna długość życia się zwiększa, a więc zwiększa się okres pobierania emerytury, a ponieważ mamy postępujący niż demograficzny, zmniejsza się liczba osób, które w niedalekiej przyszłości na te emerytury będą pracować.
dlugosc-zycia
Wśród moich znajomych spora część straciła ojców, mając pomiędzy dwadzieścia a trzydzieści lat. Mężczyźni często umierali dość młodo. Zawały, wylewy, powszechny zwyczaj palenia i dość częsty nadużywania alkoholu – to częste przyczyny zgonów. Jeśli do tego dołożymy dość kiepską i zacofaną służbę zdrowia w PRL, będziemy mieli obraz całości. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wielu mężczyzn nie dożywało emerytury, czyli 65 lat, bowiem przywileje emerytalne pojawiły się później. Kobiety również żyły krócej niż dziś, choć PRL był krajem wdów, bo zwykle żony przeżywały mężów o około 10 lat.
Od kilku lat średnia życia mężczyzn zaczęła przekraczać siedemdziesiątkę, a średnia dla kobiet zbliża się do osiemdziesięciu lat. Oznacza to, że „wcześniejszy” emeryt, który zaczął pobierać emeryturę w wieku 50 lat, będzie ją pobierał przez przynajmniej dwadzieścia lat (kobieta przez około 30), a obecnie jeszcze dłużej.
Przez całe lat osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte było to odpowiednio 15 i 20 lat, a przecież liczba pracujących była większa i były szanse na zwiększanie się populacji. Emeryt taki jak ja ma statystycznie szansę brać emeryturę przez 25 lub nawet więcej lat, bo statystycznie długość życia wciąż rośnie.
Teraz ktoś może powiedzieć, że łatwo mi mówić, skoro ja swoją emeryturę już dostałem. Owszem. Mój przykład dowodzi jednak patologii PRL, gdzie powszechnie nędzne zarobki w oświacie równoważono obietnicą równie nędznej, ale szybkiej emerytury. Oczywiście skorzystałem z tej opcji, bo byłbym idiotą, gdybym dalej pracował za tak beznadziejnie niską pensję. A przypomnę, że pierwsze realne podwyżki dla nauczycieli pojawiły się dopiero za rządów PO i Tuska.
Jednak to nie jest dobre rozwiązanie systemowe dla państwa. Oczywiście zdaję sobie sprawę z problemów wypalenia zawodowego w niektórych profesjach, ograniczeń fizycznych występujących w niektórych zawodach, gdy nadal pracują ludzie w starszym wieku, ale można to regulować w rozmaity sposób (podobnie jak w innych krajach), a nie pozbywać się dobrych fachowców tylko po to, by zaspokoić populistyczne roszczenia związkowców. Na dodatek wielu ludzi, którzy w pełni sił przeszli na wcześniejszą emeryturę powie szczerze, że wcale nie jest to najlepszy sposób na życie.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (4 votes cast)

Hej ho, hej ho, do lasu by się szło

Prezydent Duda zaproponował takie oto pytanie w referendum:

Czy jest Pan/pani za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe?

Czy ktoś wie, jaki jest dotychczasowy system funkcjonowania lasów państwowych? Przyznaję się bez bicia, że ja nie mam pojęcia. Wiem jedynie, że zarabia się tam takie pieniądze, o których ja sam mógłbym jedynie pomarzyć. Zapewne nie dotyczy to wszystkich pracowników, ale takie pensje w stabilnych państwowych przedsiębiorstwach, taki poziom socjalnego bezpieczeństwa i możliwości wpływu polityków to gratka dla wielu ludzi i dla samych polityków.
Całkiem świeża jeszcze historia pokazała nam, co może stać się, gdy politycy jakiejś partii zyskają wpływ na jakąś część działalności gospodarczej. Idea Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych była warta poparcia, jednak to, co zrobił z nią PiS, stanowi zaprzeczenie idei spółdzielczości. Poprzez manipulacje wyprowadzono ze SKOKów miliony, jeśli nie miliardy złotych. Co się z nimi stało? Zniknęły gdzieś w Luksemburgu w specjalnie do tego celu powołanej spółce, która okazała się być rodzajem mafijnego haraczu wobec poszczególnych kas. Księgowy mafii – pardon – senator PiS Bierecki jest chyba jedynym, który zna mechanizmy wyprowadzania pieniędzy z niby spółdzielczych kas. Dziś wszyscy płacimy za niewypłacalność SKOKów.
Czy w taki sam sposób politycy PiS chcą zawłaszczyć Lasy państwowe?
lasy
Jeszcze niedawno próbowano tak zmienić zapisy konstytucyjne, by żadna partia nie mogła zawłaszczyć sobie Lasów Państwowych. Niestety się nie udało. Kto był przeciw? Jak widać na zrzucie ekranu powyżej – Prawo i Sprawiedliwość. Na dodatek bezczelnie próbuje się wmawiać wyborcom, że PiS uratował lasy przed prywatyzacją. To kłamstwo jest też wciąż rozpowszechniane przez Beatę Szydło i innych polityków PiS w kampanii wyborczej. I niestety do wielu trafia, bo prawie nikomu nie chce się zajrzeć do źródłowych dokumentów Sejmu.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.7/10 (7 votes cast)

Zestaw pytań

Skoro prezydent Duda chce pytać w referendum, czy sześciolatki mogą iść do szkoły, bo to w końcu istotne prawo rodziców, to może przy tej okazji zapytajmy rodziców, czy z ich podatków należy finansować religię w szkołach?
A jeśli już ma być pytanie o wiek emerytalny, to dlaczego nie o wysokość emerytury. Na pewno odpowiedziałbym „tak” na pytanie, czy najniższa emerytura ma być równa średniej krajowej. Myślę, że wielu potencjalnych emerytów zgodzi się ze mną.
Liberalni i prawicowi jednocześnie wyborcy zapewne chcieliby zapytać o powszechny i niczym nieskrępowany dostęp do broni palnej i idąc za ciosem o przywrócenie kary śmierci. A dlaczego nie? Dlaczego referendum ma służyć tylko PiSowi. Jest wielu takich, dla których Unia Europejska i otwarte granice to największe zło. Marzy im się powrót do przeszłości, więc zadajmy po raz kolejny pytanie, czy może nie znudziła nam się Wspólnota Europejska i nie chcielibyśmy wyjścia Polski z UE.
habemusdudam

A skoro będziemy pytać o emerytury i sześciolatków w szkole, czyli fundamentalne życiowe sprawy Polaków – niejako od kołyski aż po grób – to może zamiast tego sformułujmy inne pytanie?
Czy chcesz być piękny, młody, zdrowy i bogaty? Ja bym chciał!
Zbudujmy nasz własny zestaw pytań na referendum.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.2/10 (5 votes cast)

Referendum

Niektórzy twierdzą, że referendum ogłoszone przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, to była tylko wyborcza zagrywka, która miała przyciągnąć wyborców Kukiza po pierwszej turze. Nie zgadzam się z taką interpretacją. Po pierwszej turze każdy – kto miał odrobinę rozumu – mógł łatwo dojść do wniosku, że głosy na Kukiza są głosami na nie dla dotychczasowej władzy. Postulat JOW był tylko symbolem uderzającym w Platformę, która kiedyś zbierała podpisy pod taką inicjatywą. Podpisy poszły na przemiał, bo PO nie miała większości pozwalającej przegłosować pomysł, a wraz z końcem kadencji sejmu tracą ważność wszystkie niedokończone projekty.
Komorowski doskonale zdawał sobie sprawę, że referendum nie będzie mu już w stanie pomóc w drugiej turze i nie będzie to żaden języczek u wagi. Jednak wprowadzenie JOW może mieć dobrą stroną – wyeliminowanie z polityki raz na zawsze rozmaitych Kukizów, wyskakujących niczym królik z kapelusza na fali niezadowolenia społecznego. I myślę, że to był prawdziwy motyw działania prezydenta.
Wczoraj nowy prezydent Andrzej Duda ogłosił, że proponuje następne referendum połączone z wyborami do parlamentu, a w nim pytania sugerowane przez PiS. Pomijam już fakt, że tym samym Duda okazał się prezydentem PiSu, a nie Polaków. Natomiast ujął mnie kretynizm tych proponowanych pytań. Nie jest łatwo wymyślić pytania tak debilne, a jednocześnie idealnie wpisujące się w propagandę wyborczą partii Jarosława Kaczyńskiego.
Pytanie o wiek emerytalny i wiek dojrzałości szkolnej można by w zasadzie zmieścić w jednym: „Czy chcesz, aby prezydent Duda zrealizował swoje obietnice wyborcze?” Jednak to by nie brzmiało tak bardzo antyplatformersko.
Pytanie zaś o kwestię prywatyzacji lasów państwowych, których de facto nikt nigdy nie chciał prywatyzować, nasuwa wątpliwości co do prawdziwych intencji PiS. Czy lasy państwowe mają się dla PiS stać teraz tym, czym wcześniej były SKOKi? Każdy bowiem wie, że jest to źródło dużych pieniędzy i nie trzeba w tym celu lasów sprzedawać.
Tak czy inaczej Andrzej Duda nie potrzebował nawet miesiąca, by udowodnić wszystkim, że będzie prezydentem tylko ludu pisowskiego, a elementarna przyzwoitość w polityce to pojęcie całkowicie mu obce.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.5/10 (6 votes cast)