Dobry tytuł

Nie lubię seriali. Nawet najlepsze z nich w kolejnej odsłonie stają się czystą komercją, bo jakże to zrezygnować z tak dochodowego interesu. Niestety w literaturze mamy podobne zjawiska, a najlepszym może być słynna „Gra o tron” George’a R.R Martina, której pisarz w ogóle nie skończył, bo wersja serialowa zaczęła odbiegać od oryginału, a poza tym chyba literatura się gorzej sprzedaje niż seriale.
Lubię literaturę skandynawską, taki sentyment z dawnych czasów, gdy zanurzałem się w świecie kreowanym przez Knuta Hamsuna. Mój zachwyt budził też Pär Lagerkvist, a szczególnie jeden z jego sztandarowych utworów – Kat. Czy uwierzycie, że napisany w latach 30′ Kat w Polsce został wydany dopiero w 1972 roku? Kupiłem tę książkę jako nastolatek, dzięki wykształconej i oczytanej pani kierowniczce Empiku, która mi ją poleciała.
Niedawno przeczytałem głośną powieść Anny Ragde, uznanej za godną następczynię Hamsuna. Saga rodziny Neshov składa się dziś z trzech tomów, a następne mają się pojawić. Boję się, że dobra powieść stanie się serialem, bo już trzeci tom zaczyna się mocno ślimaczyć. Jednak ta lektura przyczyniła się do moich rozważań o tytułach. Dobry tytuł jest prawie tak samo ważny, jak to, co się w nim zawiera. W drugim tomie swej powieści Anna Ragde wtrąca drobną dygresję z przeszłości o łapaniu raków pustelników w czystych norweskich wodach przed laty. A czytelnik, który ma w ręku tom zatytułowany właśnie Raki pustelniki, zaczyna sobie myśleć o tym, że ten tytuł jest symboliczny także wobec postaci, o których opowiada. Jaki byłby symboliczny tytuł ukazujący życie współczesne Polaków?

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.4/10 (5 votes cast)