Drzewo niesprawiedliwych

W jednym ze swoich głupich i świadczących o ignorancji historycznej, przemówień premier pisowskiego rządu Morawiecki stwierdził, że Polsce należy się jedno wielkie drzewo sprawiedliwych w Izraelu za ratowanie Żydów. Tymczasem to nie Polska ich ratowała, bo – jakkolwiek rząd istniał – nie było polskiej władzy na okupowanych przez Niemców ziemiach.

Rzeczpospolita antysemicka

Już u zarania odzyskanej w 1918 roku niepodległości tkwiła nienawiść pielęgnowana czule przez tzw. środowiska narodowe. Niby nic, ale prześmiewcze nazywanie Piłsudskiego „Piłsudskier”, by podkreślić jego rzekome związki z Żydami, było elementem wciąż rozwijającego się w najlepsze antysemityzmu. Środowiska, które za swego patrona przyjmowały Dmowskiego, karmiły się nienawiścią do Żydów, a także do mniejszości etnicznych, które w obrębie ówczesnej Rzeczypospolitej mieszkały. Warto też podkreślić, że środowiska endeckie powiązane były z hierarchią Kościoła Katolickiego.

Szafa Kiszczaka

Gdy władze PRL uznały Lecha Wałęsę za zagrożenie dla państwa, rozpoczęły fabrykowanie rozmaitych materiałów o kompromitującym go wydźwięku. Jednym z pierwszych była spreparowana rozmowa z bratem. Przygotowana przez odpowiednią komórkę Służby Bezpieczeństwa, została zaprezentowana w mediach z błogosławieństwem najwyższych czynników w PZPR.

Chłopcy prawicy

Ciekawe natomiast jest, że wśród popleczników niby prawicowego PiSu i wyznawców korwinizmu sporo jest literatów tworzących literaturę fantastyczną. To tak, jakby zamiłowanie do tworzenia fantastycznych światów musiała iść w parze z konserwatywnymi do bólu poglądami politycznymi. To nie tylko Ziemkiewicz, Piekara i Pilipiuk, jest też paru młodych ledwo kiełkujących prawaków i korwinistów. To ostatnie słowo podoba mi się szczególnie, bowiem słowotwórczo bliskie jest określeniu morfinista. I pasuje doskonale do sytuacji.

Prawa ręka światłości

Było ich dwoje. Byli całkiem różni, a może jednak podobni? Dlaczego to właśnie oni trafili do Krainy Ain? Dlaczego to przed nimi otwierała się brama? Irena i Hugh. Tacy zwyczajni i jednocześnie niepasujący do świata. Obydwoje trochę samotni z wyboru, wyobcowani i zdystansowani. Początkowo nawet się nie lubili. Dziś już byśmy wiedzieli, od razu pojawiłoby się słowo wytrych, aby krótko ich scharakteryzować.