Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Roztrzaskane lustro. Upadek etosu naukowego

Roztrzaskane lustro

Podręcznik przedmiotu „Historia i teraźniejszość”, który napisał Wojciech Roszkowski na zlecenie ministerstwa kierowanego przez Przemysława Czarnka, wzbudził powszechną złość, ale i niedowierzanie. Nie dość, że książka jest eseistycznie perswazyjna i pozbawiona cech podręcznika, to zawiera teorie nacechowane religijnie, kontestuje wszelkie elementy kultury nie odwołujące się do wiary, to jeszcze posługuje się językiem wykluczającym wobec wszystkich, którzy owego widzimisię autora nie podzielają.

Dokładniejsza analiza książki pozwoliła znaleźć autoplagiaty Roszkowskiego, czyli dosłowne cytaty z jego wcześniejszych publikacji. Te fragmenty świadczą, że autor nie stał się homofobicznym i ultrareligijnym fanatykiem na potrzeby tej publikacji. Zdziwienie wielu osób budzi fakt, że w środowisku naukowym jakoś nie zwrócono uwagi na kompromitujące naukowo fragmenty, rzekomo naukowych prac. Przysłowiową kroplą, która przelała czarę, stał się fragment, w stylu radiomaryjnie prymitywnym, odnoszący się do rzekomego produkowania dzieci w laboratoriach, co jest wyobrażeniem zapłodnienia in vitro. Aczkolwiek tej nazwy autor nie wymienił.

Używam określenia autor lub nazwiska, bo obawiam się, że gdybym użył słowa profesor to nawet komputer mógłby się zbuntować. Opus magnum Roszkowskiego jest książka „Roztrzaskane lustro. Upadek cywilizacji zachodniej”. Sukces tej książki, wydanej w szczytowej fazie państwa PiS, zaowocował Orderem Orła Białego przyznanym autorowi przez Andrzeja Dudę. Jak twierdził sam Roszkowski, tę książkę pisał wiele lat. Jednak również inne pozycje wskazują wyraźnie, jakie poglądy prezentuje autor. Oto kilka tytułów, które same w sobie wiele mówią: „Kierunek targowica: Polska 2005–2015”, „Uczniowie czarnoksiężnika. Zło potężne naszymi słabościami.” i jeszcze „Świat Chrystusa”.

Ktoś dawno temu uznał Wojciecha Roszkowskiego za historyka. Tymczasem jest on ekonomistą po SGPiS, tamże zrobił w czasach PRL doktorat i habilitację, pracując w Katedrze Historii Gospodarczej i Katedrze Studiów Politycznych. Z historią ma niewiele wspólnego. Analizując jego opus magnum, można dostrzec wyraźne wpływy Oswalda Spenglera. Skojarzenia z jego „Zmierzchem” nie są nieuprawnione. Spengler tylko dlatego nie stał się drugim, obok Rosenberga, ideologiem nazizmu, że nie spodobał mu się pospolity i głupi Hitler. Aczkolwiek idee Spenglera nawiązujące do nietzscheanizmu, wrogość wobec liberalizmu gospodarczego, lęk przed rasami kolorowymi i wieszczenie końca demokracji, budzą dziś mocne skojarzenia z ideami propagowanymi przez Roszkowskiego, a realizowanymi w sposób bezwzględnie prymitywny przez partię Jarosława Kaczyńskiego.

Niestety Wojciech Roszkowski nie jest jedyny. Promował prace doktorskie takich postaci jak Jarosław Gowin, Dominik Smyrgała lub Rafał Matyja (wynalazca hasła IV Rzeczpospolita), czyli katolickich konserwatystów przedkładających religię ponad naukę. Można napisać podobne teksty o wielu innych postaciach z kręgów naukowych i znaleźć u nich podobny upadek etosu naukowego, ale ten felieton i tak już jest za długi.

5/5 - (5 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

2 komentarze “Roztrzaskane lustro. Upadek etosu naukowego”