Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Rablador w labolatorium to hatakumba

Rablador w labolatorium to hatakumba

Nie wyśmiewam dyslektyków. Nie szydzę z ograniczeń, które niektórym ludziom zafundował los. Piętnuję nieuctwo, niechlujstwo językowe, bylejakość powszechną w polityce, w mediach i w życiu publicznym. Byle jaka wymowa, błędy ortograficzne i gramatyczne, żenująca niekompetencja i kompletny brak wstydu za własne nieuctwo to dominujące cechy obecnej ekipy sprawującej rządy.

Przykład biorą ze swojego wodza, prezesa partii, który jest wręcz mistrzem w niechlujstwie mowy. Nie bez przyczyny prześmiewcy nazywają go Naczelnym Mlaskaczem. Skoro sam prezes mówi byle jak, to dlaczego błędów i niechlujstwa ma się wstydzić Patryk Jaki, czy Przemysław Czarnek. Czepiam się? Oczywiście. Nie czepiałbym się być może, gdyby nie to, że to właśnie ci ludzie do zrzygania atakują nas swą rzekomą miłością do ojczyzny. Strzelają do nas patriotyzmem, niczym śrutem do kaczek. A sami nie potrafią poprawnie wypowiedzieć, ani napisać kilku zdań w rzekomo ukochanym przez siebie języku.

5/5 - (7 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*