Na tym właśnie polega sztuka. Co powiedzieć i kiedy. (Ursula K. Le Guin)

Na życzenie

Na życzenie

Przystanek na życzenie może być. Jadę sobie autobusem i chcę wysiąść na przystanku, na którym zwykle autobus się nie zatrzymuje. Krótki „brzdęk” dzwonka i tym razem autobus się zatrzyma. Kiedyś były koncerty życzeń w radiu. Można było napisać lub zadzwonić i potem usłyszeć piosenkę na życzenie. Jeśli pójdziemy do lodziarni, możemy sobie zażyczyć lody z bitą śmietaną i z polewą truskawkową, a jak ktoś chce, to z czekoladową. I to będzie na życzenie. Oczywiście w ograniczonym zakresie, bo ani zestawu smaków, ani rodzaju dostępnej polewy nie zmienimy.

Tymczasem „konserwa”, działająca od lat w Polsce od lat głównie pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości, wmówiła nam aborcję na życzenie. Tak, jakby odbywało się to podobnie jak w autobusie. „Brzdęk” – ja tutaj wysiadam z tej ciąży – poproszę o aborcję na życzenie. Albo może wpadnę na chwilkę do szpitala i zamówię sobie aborcję do lodów. Brzmi idiotycznie, co? Ale właśnie o to chodziło. Żeby się wytworzyło już na poziomie językowym odczucie przywołujące w wyobraźni kobietę, która – ot tak sobie – postanawia właśnie dokonać aborcji, bo tak chce, bo taki ma kaprys, bo taka głupia jest, lekkomyślna, a może bezmyślna. Żeby dalszym ciągiem naszych skojarzeń było stwierdzenie – trzeba było nie wyskakiwać z majtek tak łatwo, nóg na kiwnięcie nie rozkładać.

No i daliśmy się omotać. Prowadzimy dyskurs o aborcji takim językiem, jakiego zażyczyła sobie konserwatywna prawica narodowa. I ten dyskurs zmierza w kierunku wpojenia nam, że kobiety są głupie i lekkomyślne, że nie można im pozwolić na samodzielne decyzje. Bo poczęte życie jest święte, a aborcja jest traumą, którą ta lekkomyślna, wietrzna istota będzie przeżywać do końca swego nędznego żywota. I o tym doskonale wie stado podstarzałych, wyłysiałych polityków wraz ze stadem otłuszczonych biskupów. I dzięki ich wielkiej mądrości musimy mieć prawo, które w istocie stawia wyżej zapłodnione jajeczko niż żyjącą istotę ludzką. Poziom dyskursu, jaki wymusiła prawica, zasłania jednocześnie oczywisty fakt, że ta ich świętość życia kończy się natychmiast po urodzeniu i już chwilę potem nikogo nie będzie obchodzić śmierć w najbardziej nawet nieludzkich okolicznościach.

Jeśli chcemy znów żyć w normalnym kraju, musimy przejąć ten dyskurs. Przedstawiać aborcję jako medyczny zabieg, do którego ma prawo kobieta. I to ona właśnie powinna decydować, a nie koteria politycznych i religijnych szamanów, którzy mają ambicję układać życie innym. Należy wyśmiać i zdezawuować język, którym mówią. Wykazać fałsz, hipokryzję i niewłaściwość tego języka oraz jego dyskryminacyjną funkcję. Bez tego nie odzyskamy normalnego kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*